Huragan Irene okazał się łaskawy dla Big Apple. W niedzielę nad miastem wiało i padał deszcz, ale Irene straciła juz na sile. Nie spełniły się najgorsze scenariusze - brak dostaw prądu, huraganowy wiatr, zalania i rozbite okna wieżowców. Irene dotarła do Nowego Jorku nie jako huragan, ale już tylko jako tropikalna burza, z wiatrem wiejącym z prędkością 65 mil na godzinę.
O stopę wody podtopiona jest zatoka przy New York Mercantile Exchange, gdzie handluje się złotem i ropą. Ulice woda zalała na tyle, że zakrywa koła taksówek.
Consolidated Edison, która dostarcza prąd mieszkańcom, poinformowała, że nie ma większych problemów i nie musi wyłączać prądu by chronić swój sprzęt.
Zniszczeń nie odnotowano także w miejscu budowy Muzeum 11 września - tam, gdzie stały wieże World Trade Center. Pracownicy poinformowali o tym za pomocą twittera.
Według ostatnich doniesień, huragan Irene ma już na swoim końcie 14 ofiar śmiertelnych oraz około 4 miliony domów i przedsiębiorstw pozbawionych prądu. Ponad stopa wody utrzymuje się jeszcze na terenie Północnej Karoliny. Tornada wytworzyły się także w Virginii, Maryland i Delaware.