Filip Jastrzębski / iGol.pl|Sunday, October 2, 2011
Legia Warszawa zwyciężyła na Pepsi Arenie 2:0 Wisłę Kraków. Bramki dla legionistów padały w 25. minucie po uderzeniu Danijela Ljuboi oraz w 69. minucie po strzale Janusza Gola.
Mecz rozpoczął się od ataku Legii. Już w 2. minucie Ljuboja świetnie dograł do Janusza Gola i jego strzał poszybował tuż obok bramki. Cztery minuty później Ljuboja wykonywał rzut wolny, ale piłka po strzale Serba trafiła prosto w mur. Kolejna okazja miała miejsce po dziesięciu minutach gry. W pole karne z rzutu wolnego dośrodkował Rybus, ale nikt nie potrafił uderzyć piłki. Swoje szanse mieli także goście. Najpierw Iliev wtargnął w pole karne, a jego podanie szczęśliwie trafiło do rąk Kuciaka, a chwilę później po zamieszaniu w polu karnym Legii okazję miał Biton. Obie drużyny atakowały, ale w pierwszym kwadransie to Legia sprawiała lepsze wrażenie.
Drugi kwadrans rozpoczął się od nieuznanego gola dla Wisły. Andraż Kirm nie usłyszał gwizdka sędziego, który dopatrzył się spalonego i po ładnej akcji wbił piłkę do bramki. Jego wysiłek nie zmienił jednak wyniku spotkania. Kilka minut później arbiter – Paweł Gil – znów zatrzymał akcję, gdy na spalonym był Ljuboja. Serb miał pretensje, ale sędzia znów miał rację. Po chwili Vrdoljak sprawdził strzałem z dystansu bramkarza Wisły. Pareiko strzał wybronił, ale po minucie już wyjmował piłkę z bramki. Radović świetnym podaniem na lewym skrzydle puścił Rybusa, ten podał do Ljuboi, a Serb po opanowaniu piłki umieścił ją w bramce. Kilka minut później powinno być 2:0. Rybus otrzymał wyśmienite podanie od Michała Żyro i posłał piłkę nad bramką w stuprocentowej sytuacji.
Ostatni kwadrans pierwszej połowy spotkania był w porównaniu z wcześniejszymi nudny, choć Legia miała kilka dobrych okazji na podwyższenie wyniku. Najbardziej widoczni byli Miroslav Radović i Maciej Rybus. Ten drugi miał bardzo dobrą okazję trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry. Rybus doskonale ograł Jaliensa i nie trafił w bramkę. Minutę później Ljuboja ładnie zagrał do Gola, ale strzał Polaka obronił Pareiko. Sprawdzony także został Kuciak. Vrdoljak przegrał pojedynek na skrzydle i piłkę dostał Biton. Izraelczyk uderzył głową, jednak strzał wybroniony został przez bramkarza gospodarzy. To tyle jeśli chodzi o pierwszą połowę spotkania. Legia była po prostu lepszą drużyna w dzisiejszym meczu, a Wiśle ewidentnie brakowało Meliksona i Małeckiego.
Początek drugiej połowy przyniósł zmiany. Personalną w Wiśle – Jirsak wszedł za Sobolewskiego – oraz zmianę obrazu gry. Wisła zaczęła grać śmielej i przyćmiła trochę Legię. Pierwsza okazja dla Wisły miała miejsce w 49. minucie spotkania, kiedy po rzucie rożnym, wykonanym przez Jirsaka, piłka trafiła do Kirma. Strzał Słoweńca był bardzo mocny, ale trafił wprost w bramkarza. Chwilę później ten sam piłkarz wbił piłkę w pole karne z 30 metrów, uderzył ją David Biton, ale Kuciak ofiarnie wybronił jego strzał. Swoją szansę mieli także gospodarze. Michał Żyro ograł Nuneza, a jego strzał znów nie znalazł drogi do bramki.
Wraz z upływem czasu Wisła powracała do swojej gry z pierwszej połowy spotkania. Legia znów przyciskała. Świetną okazję do podwyższenia wyniku miał Maciej Rybus. Po otrzymaniu podania od Radovicia uderzył mocno, ale w środek, dlatego Pareiko wybronił jego strzał. Starania Legii opłaciły się. W 69. minucie meczu gospodarze przeprowadzili dobrą kontrę. Najpierw piłkę miał Vrdoljak, podał do Rybusa, a ten świetnie dograł do Janusza Gola. Gol strzelił od razu i to była dobra decyzja. Piłka wylądowała w bramce i jakiekolwiek punkty z meczu przy Łazienkowskiej oddalały się od Wisły.
Mimo dwubramkowej straty „Biała Gwiazda” się nie poddawała. Ale co z tego? Wszystkie akcje piłkarzy Maaskanta były po prostu nieudolne. Wisła nie mogła dziś znaleźć żadnego sposobu na defensywę Legii wraz z Dusanem Kuciakiem. Atakowała także Legia, która chciała przypieczętować zwycięstwo. Dziesięć minut przed końcem regulaminowego czasu gry Ljuboja za lekko podał do Radovicia i Chavez przeszkodził w akcji gospodarzy. Po chwili uderzył jeszcze Wawrzyniak, ale piłka nie poleciała nawet w odpowiednią stronę. Kilka minut przed końcem futbolówka przeleciała między nogami Kuciaka i dosłownie kilka centymetrów zabrakło, by znalazła się za linią bramkową. Emocje towarzyszyły nam do samego końca, ale ostatecznie Wisła Kraków poniosła pierwszą w sezonie porażkę na wyjeździe. Legia Warszawa wydaje się w dobrej formie, co pokazuje zarówno w Lidze Europy, jak i naszej T-Mobile Ekstraklasie.