Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

"Marsz, marsz, Polonio!..."

Andrzej M. Trzos|Friday, September 4, 2009

Wybory
 W niespokojnym kraju naszych ojców co raz częściej słychać polityczne - a zatem i niezbyt mądre - propzycje, aby wybory prezydenckie przypadające na jesień 2010 roku połączyć z wyborami do władz ustawodawczych.

Jest to koncepcja zrodzona nie tylko z nie za wysokich lotów myślowych, ale i bardzo niebezpieczna. Znając - z jednej strony animozje czubków z opozycji, a nawet i z grona kolalicjantów, napuszczanych na siebie przez redaktorów z TVN i Polsatu - czego Polacy mają powyżej czubków własnych głów - a z drugiej propagandową krzepę Telewizji Polskiej pod prezesurą  nieusuwalnego Farfała i bratniej mu Telewizji „Trwam”- w tak krótkim terminie przygotowań do wyborów mogłoby zdarzyć się coś wyjątkowego. Nie wykluczone, że ryzykancko-nieprzewidywalne wyborcze tradycje polskiego społeczeństwa z minionych 20 lat doprowadziłyby do tego, że ojcem wszystkich Polaków - czyli prezydentem RP - zostałby ojciec dyrektor Rydzyk, a wybory parlamentarne wygrałaby telewizyjna koalicja: Liga Polskich Rodzin-Samoobrona wespół z Partią Maryjną. Oczywiście premierem i jednocześnie ministrem sprawiedliwości (dla politycznego rozliczenia się z PiS-em) zostałby natychmiast Roman Giertych, ministrem finansów i prezesem Narodowego Banku Polskiego - Andrzej Lepper, (dla rozliczenia się z niezapłaconych kredytów), a marszałkiem sejmu  aktualny prezes Stowarzyszenia Wszechpolaków (dla rozliczenia się z gejami, żydo-komuną oraz zwolennikami aborcji i zaopładniania in vitro).      Takie, czy inne podobne fajerwerki polityczne w Polsce wciąż mogą sie zdarzyć - dlatego proponuję stworzenie alternatywy uniemożliwiającej zachapanie władzy w kolejnych wyborach tym wszystkim, którzy ją dotychczas nieudolnie sprawowali.      Takim czynnikiem okazałoby się natychmiastowe powołanie ugrupowania politycznego pod nazwą: Legion Polskich Emigrantów. Powinien on skupić wszystkich Polaków na obczyźnie i szturmem ruszyć do przeprowadzenia kampanii wyborczej w Polsce, zdecydowanie ją wygrywając. A możemy tego z powodzeniem dokonać, bowiem Polonia znana jest z energicznie, solidarnie i udanie przeprowadzonych akcji w nagłej potrzebie starej ojczyzny. Do patriotycznej nazwy Legion Polskich Emigrantów i równie patriotycznego zrywu możnaby dodać słowo „Błękitny”, nawiązując do chwalebnej tradycji Błękitnej Armii gen. Hallera, która w latach 1918-20 przyczyniła się do wywalczenia Polsce wolności. A ponadto szlachetny błękitny kolor odróżniałby nas w barwie i charakterze od krajowych czerwonych, czarnych i niby białych.      Skąd ta moja pewność wygrania wyborów przez emigrantów dotychczas nieobecnych w ojczystym kraju - poza krótkotrwałymi, ale mocno zakrapianymi wizytami na uroczystościach rodzinnych, biznesowych lub czasem i patriotycznych?   A stąd, że... 1) Emigranci właśnie poprzez swoją nieobecność w krajowym życiu polityczno-społecznym nie są ubabrani w fekaliach, którymi cuchną nadwiślańscy działacze wszelkich opcji od lewa do prawa i z powrotem.   2) Jest nas polskich emigrantów na tym bożym świecie około osiemnaście milionów. Przynajmniej połowa zachowała polskie obywatelstwo - czyli dziewięć milionów - i każdy ma w kraju co najmniej trzyosobową rodzinę lub tej samej liczebności grono przyjaciół, którzy poprą w wyborach ugrupowanie emigracyjne. I to nie koniecznie z racji politycznych, ale z sympatii dla uchodźców lub dla spodziewanego przychodu dolarów. A to już będzie stanowić siłę liczbową i finansową, potrzebną do zdecydowanego wygrania wyborów!   3) Do sprawowania władzy jesteśmy znakomicie przygotowani dzięki aktywności w różnych stowarzyszeniach i związkach polonijnych, skupionych w prężnie działających organach regionalnych i ogólnokrajowych (we wszystkich naszych przybranych ojczyznach, nie wyłączając Białorusi i Kazachstanu!), a także i w organach kontynentalnych i nawet ogólnoświatowych.   4) Stanowimy nie tylko potężną siłę moralną, ale też intelektualną, naukową, gospodarczą i finansową, która potrafi kierować każdą jednostką władzy: ustawodwczej, wykonawczej i sądowniczej (vide: Andrzej Czuma!) I to na wszystkich szczeblach - od ministra po sołtysa.   5) Możemy być pewni poparcia naszego powrotu do Polski przez władze krajów, w których dotychczas przebywamy. I to z różnych wiadomych względów. A już szczególnie przez ich służby specjalne, które dodatkowo znacząco pomogą nam organizacyjnie (a nawet finansowo!) w efektywnym przeprowadzeniu naszej kampanii wyborczej w kraju, łącznie z dostarczaniem nam haków na najgroźniejszych przeciwników politycznych.   6) W samym kraju też możemy liczyć na poparcie; głównie ze strony Stowarzyszenia „Wspólnota Polska”, na czele której stoi niecnie wykolegowany z PO Maciej Płażyński.  Dzięki tym naszym zaletom i sprzyjającym okolicznościom mamy pewność wygrania wyborów z miażdżącą przewagą nad skompromitowaną krajową konkurencją i zagwarantowany powrót z emigracji do rodzinnego kraju na warunkach dyktowanych przez zwycięzców. Zatem dla setek tysięcy najbardziej ambitnych emigrantów czekać będą odpowiedzialne stanowiska związane ze sprawowaniem władzy, a więc dające możliwość zrobienia wielkiej kariery medialnej i jeszcze większej przeliczalnej na euro.    Jeśli chodzi o kandydatów na posłów do sejmu i senatu RP oraz do parlamentu europejskiego - to powinno się ich wyznaczać w ilościach proporcjonalnych do ilości emigrantów polskich w poszczególnych krajach. W ten sposób zlikwiduje się w parlamencie kłótliwy podział  partyjny, a wprowadzi się jednomyślny i do tego wręcz wzorcowy podział geograficzny.      Szczególnie ważną rolę do odegrania - ze względu na swoją liczebność - ma tu Polonia Amerykańska, a zwłaszcza jej część chicagowska. I dobrze się złożyło, że mamy tu związki i stowarzyszenia związane i stowarzyszone z poszczególnymi regionami kraju. Bo to właśnie one powinne przewodzić w nowej organizacji życia w Polsce po wygraniu wyborów. Przykładowo: Związek Podhalan będzie rządził Podhalem, Stowarzyszenie Milośników Krakowa - Małopolską, Gdańszczanie przepędzą zaprzeńców Z.Z. Solidarność, a Białostotczanie poprzez swoje powiązania przygraniczne zajma się upadkiem Łukaszenki na Białorusi.    Oczywiście, najwyższe stanowiska państwowe w kraju, po wygraniu wyborów przez Legion Polskich Emigrantów, muszą być obsadzone przez najwyżej zasiadające osoby w organizacjach polonijnych. I tak - prezydentem RP powinien być przewodniczący największej organizacji polonijnej na świecie, czyli Kongresu Polonii Amerykańskiej, a premierem pierwszy wiceprzewodniczący, zaś wicepremiarami - dalsi wiceprzewodniczący KPA. Dyrektorów licznych organizacji polonijnych z całego świata wystarczy na obsadzenie w Polsce wszystkich ministerstw i poszczególnych w nich departamentów, oraz urzędów centralnych, a nawet wojewódzkich. A już na pewno prezeską Polskiego Radia powinna zostać pierwsza w Chicago radiodama Łucja Śliwa. W kraju nie należałoby jedynie dawać stanowisk tak zwanym tutaj cenzorom, bowiem już sama nazwa ich stanowisk fatalnie kojarzy się z ustrojem socjalistycznym. Dla wszystkich działaczy polonijnych znajdą się więc odpowiednie stanowiska - jednakże pod warunkiem, że niektórzy z nich podejmą naukę języka polskiego lub uchwali się ustawę o przyznaniu językowi angielskiemu statusu drugiego języka urzędowego w Polsce.      Jakie pozytywne skutki przyniosłoby narodowi polskiemu wyborcze zwycięstwo Legionu Polskich Emigrantów?   a) Rozpadłyby się i wreszcie całkowicie zanikły wszystkie dotychczasowe kliki partyjne w Polsce, a ich działacze musieliby zająć się pożyteczną dla kraju pracą, lub odsiedzieć to, co kraj przez nich stracił.   b) Wzrosłaby ilość ludności Polski i jej zasobność finansowa dzięki powrotowi do kraju ojców i dziadów milionów dawnych i niedawnych emigrantów i przywiezionych przez nich milardów dolarów.   c) Wraz z napływem do kraju polonijnych kapitałów oraz doświadczonych biznesmenów i fachowców w różnych dziedzinach - wzrósłyby szybko potencjał gospodarczy, a zmalało bezrobocie.   d) Polepszyłyby się stosunki między Polską, a krajami do których tradycyjnie emigrowali Polacy, bowiem zmniejszyłaby się w tych krajach liczba naszych rodaków przebywających tam nielegalnie, a jednocześnie z powodu wykruszenia się aktywnych działaczy polonijnych nasza grupa etniczna zaprzestałaby namolnie upominać się o respektowanie praw i stanowisk przysługujących mniejszościom narodowym.   e) W polskim parlamencie zapanowałaby zgoda przykładna dla innych parlamentów świata. Wprawdzie ta zgoda trwałaby nie dłużej niż przez pierwsze pół roku urzędowania polonijnego parlamentu, bo potem nastąpiłyby kłótnie i przepychanki polityczno-społeczne przypisane wrodzonemu charakterowi naszych rodaków. Ale już nie wśród wrogich sobie ideowo opcji lecz we własnym postemigracyjnym gronie. Zupełnie tak jak to się dzieje dziś w naszych polonijnych środowiskach.   Ale to już zupełnie inny, bo i tak nierozwiązywalny społeczny problem. Zadaniem Polonii na dziś jest zaprowadzenie wreszcie w kraju porządku prawnego, sprawiedliwości społecznej i zdrowych zasad działalności gospodarczej. I nikt poza nami, a przynajmniej bez nas, tego nie zrobi! Więc ruszajmy zwarcie do historycznego dzieła z patriotyczną i także historyczną pieśnią na ustach: „Marsz, marsz Polonio!.. Marsz dzielny narodzie... Odpoczniemy po swej walce w ojczystej zagrodzie!”   Post scriptum. Do władz wyłonionych z Legionu Polskich Emigrantów chciałbym zgłosić swój akces na stanowisko rzecznika prasowego rządu, uzasadniając to tym, że jaki by w Polsce nie był  rząd - jego rzecznikiem prasowym powinien być satyryk, który nie będzie utrudniał, a raczej starał się ułatwiać społeczeństwu zrozumienie śmieszności władzy.   Andrzej M. Trzos

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Cos sie zaczelo dziac na tym portalu.Pare dni temu pan Wisniewski teraz pan Trzos cos napisali. Madrze pisza :) Powodzenia dla calej redakcji
Friday, September 4, 2009 | Teresa - Bartlett

•  Nareszcie cos do smiechu, ale i powaznego przemyslenia! Takich tekstow nam potrzeba, zeby spojrzec na polska i polonijna rzeczywistosc. Ja tez z przyjemnoscia witam powrot Pana Trzosa do portalu \"progressforpoland\"
Friday, September 4, 2009 | Downar

•  Satyryków w Polsce nadmiar . ale brak ludzi zrównoważonych i stanowczych, tak w Polsce jak i na tym forum. Nie ma jednak obaw. Prezydentem będzie Tusk , co jest szczytem szczęścia tych , co tańczyli na jego "weselu" , czyli w dniu wygrania przez niego wyborów. Ale ministrem Sprawiedliwości będzie dalej Czuma , co potwierdza wasza intuicję jako wyborcówTuska i spółki. Pytanie pozostaje bez odpowiedzi : Kim będzie Rygiel ? Czy będzie Generalnym Prokuratorem , po rozdzieleniu tych funkcji ? Pytań jest wiele i są to pytania zabawne.
Friday, September 4, 2009 | Inka

•  NO, tak zle, Inko chyba nie bedzie, cos tam w trawie w sprawie Czumy chyba piszczy. No w radiu tez piszczy! Sliwa raczej bedzie minisrtreem d/s radia. A kim zostanie Ciesielczyk? Nadwornym pajacem? Ale Spula jako prezydent to juz przesada.
Friday, September 4, 2009 | Joasia

•  pomalutku....pomalutku Zycie pokaze czy minister Czuma zaszkodzi Tuskowi czy nie? Zobaczymy
Friday, September 4, 2009 | Marek Star

•  I znow zamiast tego, co A. Trzos chcial przekazac nam w swoim artykule, komentarze zeszly na sprawe Czumy, ktory jest nie kim innym, jak jednym z nas, emigrantow! Artykol w sposob satyryczny wychwala nasze rzekome mozliwosci, aby w efekcie obnazyc je z istniejacego w rzeczywistosci mitu. I az dziw, ze jeszcze zaden emigrycjny czubek, jak to sie z reguly zdarza, nie odsadzil autora od polonijnej czci i wiary, lacznie z zarzutem szargania dobrego imienia polskiej diaspory. I mam nadzieje, ze taki sie nie znajdzie, bo w ocenia ludzi rozsadnych wyjdzie rzeczywiscie na glupka.
Saturday, September 5, 2009 | Piotr

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493