Bogdan Wróblewski,gazeta.pl|Wednesday, May 13, 2009
Odszkodowanie dla ministra Czumy: Andrzej Czuma dostał 25,5 tys. złotych odszkodowania za uwięzienia na 3 miesiące w 1980 r. Kończy to trwającą od 12 lat sprawę wytoczoną przez b. opozycjonistę Skarbowi Państwa
Dziś Sąd Apelacyjny w Warszawie rozstrzygnie apelację w procesie, który Andrzej Czuma, od niedawna minister sprawiedliwości, wytoczył państwu polskiemu.
Czuma chce odszkodowania za trzy miesiące aresztu, jakie dostał za zorganizowanie niepodległościowej manifestacji 11 listopada 1979 r. przed Grobem Nieznanego Żołnierza w Warszawie. Kilka tysięcy ludzi skandowało wtedy: "Żądamy Polski wolnej i niepodległej". Organizatorów ukarało kolegium ds. wykroczeń.
Odwołali się do sądu, ale sędzia Andrzej Kryże (skądinąd wiceminister sprawiedliwości za PiS) utrzymał kary pozbawienia wolności, nieco je tylko obniżając. Uznał, że Czuma, Bronisław Komorowski (dziś marszałek Sejmu), Wojciech Ziembiński i Józef Michał Janowski "demonstracyjnie okazali lekceważenie wobec Narodu Polskiego (...), zarzucając mu m.in., że nie jest on narodem wolnym i niepodległym" (sic!).
Wstyd pierwszy, Czumy
Czuma - współzałożyciel Ruchu w latach 60. oraz Ruchu Obrony Praw Człowieka i Obywatela w latach 70. - walczył o wolną Polskę. Skutecznie. III Rzeczpospolita dała mu, ustawą z 1991 r., tytuł do odszkodowania za represje w PRL. Czuma jest w prawie. Mógł pójść po pieniądze do sądu. Czy można mu z tego czynić zarzut? Formalnie nie, ale to, że chce odszkodowania od państwa, o które się bił - zgrzyta.
Czuma, angażując się w opozycję, dokonał wyboru. Miał wtedy 30-40 lat. Musiał być świadomy konsekwencji, nawet więzienia. Jego sytuacja subtelnie różni się od skazywanych w latach 50. za samą przynależność do AK albo za opowiadanie dowcipów o Bierucie. Nie był przypadkową ofiarą systemu represji. A przede wszystkim takim ofiarom wolne państwo powinno "ustawą lutową" z 1991 r. zadośćuczynić.
Tę subtelność rozumieją ci, nie mniej zasłużeni dla wolności, którzy do sądu nie poszli. Marszałek Komorowski nie poszedł.
Wstyd drugi, Czumy
Powołując go na ministra sprawiedliwości, premier Donald Tusk zagrał patriotyczną przeszłością Czumy. Prawość charakteru, która ma wynikać z biografii ministra, kłóci mi się z roszczeniem w sądzie. Małość w tym widzę, a nie prawość.
Ktoś powie - Czuma złożył wniosek o odszkodowanie w 1997 r., gdy o ministerialnej posadzie mu się nie śniło. Był na obczyźnie, może w trudnej sytuacji? Może - jak wielu działaczy dawnej opozycji - nie miał z czego żyć? Może. Jednak niewielu pokrzywdzonych w PRL wystawiło tak wysoki rachunek jak Czuma - ok. 700 tys. zł! To przesada, którą odważę się nazwać chęcią wzbogacenia się. Średnia wysokość odszkodowań z "ustawy lutowej" w ostatnich 17 latach wynosi bowiem 16 tys. zł. Dla internowanych w stanie wojennym Sejm wprowadził ograniczenie do 25 tys. zł.
Dodaj komentarz
•
Wstyd trzeci, autora
W czerwcu 1970 Czuma został skazany na karę 7 lat pozbawienia wolności za próbę obalenia ustroju socjalistycznego siłą - tego w artykule nie ma.
Ciekawe, czy autorowi dokucza amnezja, czy tendencja?
Czekam na tezę, że Czuma był w wiezieniu, aby później zasądzić Polskę o odszkodowanie.
Urban będzie dzwonił z gratulacjami - jego szkoła, jego wychowanek - autor tego artykułu.
Thursday, May 14, 2009 | west