Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Lewica, prawica i...

Tomasz Zaborowski|Saturday, March 19, 2011

Wybory
Większość dyskusji politycznych oraz debat wyborczych toczy się w oparciu o język, którego słownictwo - choć uzasadnione historycznie - zniekształca obraz rzeczywistości. Tak dobrze nam znane pojecia jak "prawica", "lewica" i "centrum" wraz z takimi pochodnymi jak "centro-prawica" itp. mają jakoby przedstawiać całe polityczne spektrum.

Język ten jest pozostałością po Rewolucji Francuskiej, gdy Jakobini (rewolucjoniści) w czasie zgromadzenia narodowego siedzieli po lewej stronie od fotela prezydenta, a "republikanie" po prawej. Przyjęcie takiej nomenklatury prowadzi niestety nawet nie do spłaszczenia politycznego spektrum, co do  sprowadzenia go do linii prostej, na której końcach znajdują się skrajnie odległe stanowiska.

W efekcie powstaje wrażenie, że poglądy jednej strony są nie do pogodzenia z poglądami strony "przeciwnej". Nie dość, że polaryzuje to społeczeństwo, co już samo w sobie jest zjawiskiem negatywnym, to nie uwzględnia istnienia całej gamy kolorów jakimi moęe się jawić rozumienie słowa "wolność".

 
W dzisiejszych czasach słowo "liberalizm" kojarzy się z poglądami "lewicy". Tymczasem pod wieloma liberalnymi twierdzeniami podpisałoby się wielu "prawicowców" i odwrotnie - większość liberałów wyznaje wiele typowo "prawicowych" poglądów.

Tak jak wspomniałem wcześniej różnice wynikają z rozumienia słowa "wolność". Część liberałów wierzy, że wolność polega na prawie do samostanowienia, inna część uważa, że nie ma wolności bez równości. Ci ostatni zazwyczaj są kojarzeni z socjalizmem, podczas gdy ci pierwsi z kapitalizmem. Istnieje jednak jeszcze jedna frakcja - konserwatystów, którzy uważają, że dobre jest tylko to, co już jest sprawdzone.
 
Socjaliści uważają, że Państwo powinno służyć społeczeństwu i nie obawiają się szerokich kompetencji rządu, który powinien być silny, aby móc sprostać swoim  zobowiązaniom. Kapitaliści są zdania, że wolny rynek jest gwarantem wszystkich dóbr, a rola rządu powinna ograniczać się do zapewniania, aby rynek rzeczywiście był wolny.
 
Tak z grubsza wygląda scena polityczna w oczach Europejczyków. A jak to się przedstawia w Ameryce?

Tak naprawdę w Stanach Zjednoczonych niewielu liberałów wyznaje poglądy, które byłyby zbliżone do socjalizmu. Znakomita większość liberałów amerykańskich to kapitaliści, dla których zasada wolności rynku jest tak samo święta jak zasada wolności słowa. Wynika to z szacunku jakim amerykanie dażą swoją konstytucję, która uważana jest za przejaw natchnionego geniuszu ojców założycieli.

Zasada głosząca, że wolny rynek, który opiera się na prywatnej własności ma działać w środowisku, w którym każda idea ma prawo być głoszona - to podwaliny amerykańskiej demokracji. W podwaliny te wierzą zarówno demokraci jak i republikanie, a to czym się oni różnią między sobą wynika tak jak wspomniałem wcześniej - z interpretacji słowa "wolność" i z wizji jaką rolę powinien pełnić w społeczeństwie rząd, aby swobody i prawa obywatelskie były zapewnione dla wszystkich.
 
Konserwatyści amerykańscy kojarzą się niemal tylko i wyłącznie z partią republikańską, ale to również wynika bardziej z uwarunkowań politycznych, niż jest odbiciem rzeczywistości. Podobnie jak w Europie - amerykańskie spektrum polityczne wydaje się być liniowe - z demokratami po lewej i republikanami po prawej stronie.
 
Rzeczywiste spektrum i to zarówno w Europie, jak i w Ameryce, nie jest jednak jednowymiarowe. O wiele wygodniejsze i o wiele praktyczniejsze jest przedstawienie sobie takiego spektrum jako powierzchnię trójkąta równoramiennego, którego wierzchołki odpowiadają trzem głównym trendom liberalnym - konserwatywnemu, liberalno-kapitalistycznemu i liberalno-socjalistycznemu. Tak przedstawione spektrum nie jest spolaryzowane i wyjaśnia wiele wcześniejszych paradoksów. Widać bowiem, że żadnej z tych trzech opcji nie jest ani dalej, ani bliżej do jakiejkolwiek innej opcji politycznej, a wszystkie zmiany polityczne polegają na oscylacji wahadła nastrojów społecznych (również w środowiskach samych polityków) w polu magnetycznym wszystkich trzech opcji.

Niestety dwupartyjny system jaki jest w USA sprzyja polaryzacji poglądów, a taka dwubiegunowość stala sie narzędziem republikanów w walce wyborczej. Jednym z ich haseł jest to, że oni w przeciwieństwie do demokratów, chcą ograniczyć rolę rządu i że można to osiągnąć obniżając podatki i ograniczając wydatki. Spolaryzowanemu społeczeństwu sytuacja wydaje się oczywista i głosują na republikanów. Niestety w praktyce republikańskie hasła polaryzujące nie chcą się sprawdzić. Ostatnim republikańskim prezydentem, który naprawdę uwierzył w te hasła i chciał ograniczyć wydatki rządu jednocześnie obniżając podatki, był Ronald Reagan, który w efekcie za swojej kadencji "osiągnął"... zwiększenie długu publicznego z 23% do 69% PKB.

Pozbywając się liniowej terminologii i sposobu myślenia o ideach politycznych nie jest trudno zauważyć, że nie wszyscy amerykańscy demokraci to socjaliści (a już zupełnym nieporozumieniem jest kojażenie ich z komunistami), ani że nie wszyscy republikanie to kapitaliści. Dlatego obserwując debatę polityczną dobrze jest mieć świadomość, że wiele politycznych podziałów nie jest czymś realnym, a bardzo często jest tylko strategią wyborczą.

Tomasz Zaborowski

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  podaj informacje co wedlug Ciebie jest priorytetemojciect
Monday, March 21, 2011 | tato

•  Pisząc o wzroście deficytu za Reagana autor zapomniał uwzględnić koszta ogromnego programu zbrojeniowego. Pod koniec drugie kadencji, kiedy wydatki na zbrojenia spadły budżet był na plusie.
Monday, March 21, 2011 | Obserwator

•  Deficyt jest czyms innym, niz dlug publiczny o ktorym napisalem, a ten niestety mimo zmniejszenia wydatkow juz sie nie zmniejszyl.
Monday, March 21, 2011 | Tomasz Zaborowski

•  Troche racji ma autor, troche nie. Nie slyszalam nigdy na Polonii o panu Zaborowskim.
Monday, March 21, 2011 | Gabriela N.

•  Jakby nie liczyć, jakich pojęć nie używać, to za Obamy budżet jest jak z gumy, zaś wydajemy o ponad 1 bilion dolarow więcej niz zbieramy z podatków. Obama dołozył już więc 3 biliony. I co najważniejsze fatalne wykonanie budżetu, jak podaje Biuro Obrachunkowe powoduje, że w tym roku deficyt będzie większy od zakladanego. I nie ma co opowiadac, ze inni tez robili deficyt, bo jednak nie na taką skalę. Ponadto te rzekomo inwestycje w gospdodarkę, w tworzenie nowych miejsc pracy, tych miejsc nie tworzy. To puste gadanie demokratów. Proszę mi pokazać choć jedno miejsce pracy stworzone dzięki federalnym prograom! Trochę bylo w drogownictwoie, ale się już skonczylo. To wszystko byly miejsca pracy czasowe.
Monday, March 21, 2011 | Leszek

•  Celem tego artykulu byla chec wykazania, ze w wyborach dla wyborcow nie powinno liczyc sie ugrupowanie z jakiego wywodzi sie kandydat, tylko jego rzeczywiste poglady. Zostawmy okreslanie sie co do politycznej przynaleznosci politykom, a sami glosujmy wg wlasnej oceny kandydata.
Monday, March 21, 2011 | Tomasz Zaborowski

•  Doprawdy trudno mi uwierzyc, ze taki artykul pojawil sie na ProgressforPoland. Czyzby Jarmakowski z braku sponsorow zdecydowal sie dopuscic do glosu ludzi? Jedno jest pewne panie Zaborowski i pewnie pan juz to zauwazyl...mimo przedstawienia faktow, zawsze znajdzie sie kilku "geniuszy", ktorzy beda panu chcieli udowodnic, ze jest inaczej. Podziwiam pana za odwage, zyczac powodzenia i upartosci w przedstawianiu faktow i oczywiscie pozdrawiam.
Monday, March 21, 2011 | Kaziu

•   Witam. Mówi Pan tu o języku debaty publicznej,zatem o języku szczególnych właściwości, gdzie kolor i akcent,emocje i poglądy, są wyznacznikami merytoryczności i poziomu kultury dialogujących. Gdyby spostrzeżenia Pańskie aklimatyzować na polski grunt, okazałyby się jeśli nie zwodnicze, to idealistyczne. Polska racja publiczna nakazuje nie dialog - poparty racjonalną argumentacją , ale zywą, bez znieczulenia, eliminację adwersarza. Najlepiej przez ukamienowanie. Tak odberam dopiero co opublikowany raport PiS-u. Pozdrawiam.
Saturday, April 2, 2011 | Serafinsky

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493