Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Kroplówka dla Polonii

Andrzej Jarmakowski|Thursday, May 20, 2010

Wybory
Zapewne niemal wszyscy Polacy w Chicago zdają sobie sprawę, że stare organizacje polonijne jak Kongres Polonii Amerykańskiej stanowią swoistą fikcję. Od wielu lat nie przejawiają niemal żadnej działalności. No, może raz lub dwa w roku starsi panowie i panie spotykają się na jakichś bankietach i rozdają nic nie znaczące nagrody. Przy okazji mogą powspominać lata byłej, rzekomej świetności.

Piszę rzekomej, bo przeszłość wcale nie była świetlana, ale to inna sprawa, inny temat. Tak trwa ta fikcja. Organizacyjne trupy przypominają pacjenta w szpitalu, utrzymywanego przy życiu za pomocą rozmaitych urządzeń.

  Mało kto jednak przygląda się temu stanowi bliżej i dotrzega, że rolę szpitalnej kroplówki odgrywa Polska. Idiotyczna, wręcz głupia polityka organizacji zajmujących się Polonią, polityka placówek dyplomatycznych powoduje, że trup ciągle jeszcze oddycha, a czasami zostanie doprowadzony do nieco lepszego stanu i ze szpitalnego łóżka wypudrowany trafi na bankiet. Powstała swoista symbioza drobnych polskich cwaniaczków od spraw polonijnych z polonijnymi trupami. Polonijnym trupom Polska jest potrzebna do podtrzymania życiowych funkcji. Cwaniaczkom z kraju polonijne trupy z kolei są potrzebne dla uzasadnienia konieczności swojej egzystencji. Wysilać się nie potrzeba, a łatwo wykazać się kontaktami i „dobrą, pożyteczną” działanością. Ci z kraju poprawią sobie statystyki, a polonijne trupy na spotkania wyślą redaktora Baraniaka, który w umierającym Dzienniku Związkowym zamieści na przykład 20 fotografii szpitalno-polonijnych działaczy, fotografując ich z przodu, boku, profilu i od tyłu. Wszyscy zobaczą, że jeszcze istnieją i mają się dobrze. Nawet na salonie miejsce znaleźli.

  Prekursorem tej polityki był profesor Andrzej Stelmachowski, nieżyjący już były prezes Wspólnty Polskiej. To właśnie Stelmachowski w 1992 roku przez I Zjazdem Polonii wymyślił pojęcie „organizacji naczelnej” w danym kraju, z którą należy się kontaktować. Organizacja naczelna miała mieć monopol na polonijne kontakty z krajem. Stelmachowski szybko spostrzegł, że nawet jak nie istnieje żadna naczelna organizacja to należy ją dla własnej wygody stworzyć. Poszukując naczelnej organizacji na Wschodzie, gdzie koncentrować miała się działalność Wspólnoty Polskiej Stelmachowski dość skutecznie skłócił Polaków zamieszkałych na obszarach byłego ZSRR. W USA szybko znalazł partnera w osobie Edwarda Moskala. Co prawda obaj panowie pokłócili się na zjeździe Polonii w Krakowie, gdyż Moskal nie godził się na powołanie nowego Światowida, czyli naczelnej organizacji polonijnej kierowanej z kraju. Moskal zagroził wówczas wręcz zerwaniem zjazdu. Stelmachowski porzucił więc plany utworzenia Światowida, ale po paru miesiącach zobaczył, że w sumie z Moskalem więcej go łączy niż dzieli. Łączyła zaś ich wiara w endeckie wyznania, niechęć do świata, obawa przed nowym. Obaj byli samotnymi rycerzami w oblężonej twierdzy. Dla prawdy historycznej przypomnieć trzeba, że panowie działali wspólnie już wcześniej, organizując na przykład nagonkę na pierwszego niekomunistyczneo konsula w Chicago Huberta Romanowskiego. Potem obaj skutecznie eliminowali wszystkich niewygodnych, jak na przykład organizując liczne ataki na Jana Nowaka Jeziorańskiego.

  Po antysemickich wyskokach Moskala omal nie znormalniało. Moskala przestano zapraszać nie tylko do Białego Domu, ale i na polskie salony. Trefny polonijny lider stawał się obciążeniem. Niestety politykę bojkotowania przełamał Marian Krzaklewski. Był on pierwszym poważnym polskim politykiem, który spotkał się z Moskalem w Polsce podczas zjazdu polonijnego trupa czyli w trakcie urządzonego w sopockim Grand Hotelu spotkania tak zwanej Polonii Świata. Po śmierci Moskala nastały złote czasy dla krajowych cwaniaków. Spotkania przestały być trefne, można było pomyśleć o geszeftach. A wbrew pozorom było o czym myśleć. Tylko Wspólnota Polska dysponuje obecnie budżetem w wysokości 100 milionów złotych, uchwalanym przez Senat. Pieniądze te głównie, w zamyśle ustawodawcy przeznaczone są dla Polaków na obszarach byłego ZSRR, na przykład dla organizacji Angeliki Borys. Jednak każdy woli latać w delegację do Nowego Jorku czy Chicago niż do Mińska czy Charkowa. Dlatego jak w Chicago mówi się otwarcie można nie bez korzyści obopólnych nieco grosza wyszarpnąć, a to na festiwal filmów polskich, na który pies z kulawą nogą nie chodzi, czy na inne przedsięwzięcia, o których opinia publiczna w Chicago nie ma zielonego pojęcia. A przecież są jeszcze inne instytucje dysponujące gotówką, dzięki której trupa przy życiu można podtrzymać.

  Staropolonijne organizacje są dla tego finansowego przedsięwzięcia niezwykle wygodne. Kraj ma mało wymagającego partnera, a partner honory. Honory są zresztą obustronne. Podobnie placówki dyplomatyczne mogą pozorować swoją pracę, informując w raportach o kontaktach, inicjatywach, spotkaniach, rautach i nagrodach. To, że instytucje te w praktyce nie istnieją nie ma znaczenia. Grunt, że na papierze, w raporcie dobrze wygląda.

  Z takiego układu zadowoleni są wszyscy. Polonijne trupy mają środki na podtrzymanie szpitalnej kuracji. Geszefciarze natomiast możliwość ciekawych delegacji, i o czym w Chicago aż huczy czasami 20% z dotacji. I tak trwa ta dziwaczna symbioza z obopólną korzyścią.

  Andrzej Jarmakowski

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Końcem Kongresu w Illinois była prezesura niejakiego Stawiarskiego. Rozlozyl facet organizacje i zepchnal na margines. Slyszny tekst.
Wednesday, May 19, 2010 | Dawny dzialacz Kongresu

•  LOL, odezwal sie Jarmakowski, dzialacz na rzecz niczego wiecej, jak wlasnego jakajacego jezyka - czyli nic nie wnioslem i bron Boze nie pragne. Jesli chodzi o trupa, to mozna sie spierac kim Jarmakowski jest... Pozdrawiam.
Wednesday, May 19, 2010 | Kaziu

•  Odezwal sie jednozebny mors, stetryczaly, paskudztwo, sjonista. Nie ublizaj bohaterom KPA.
Thursday, May 20, 2010 | Rebisz

•  Bardzo słuszny artykuł i bardzo p. Jarmakowskiemu za przedstawienie tego problemu dziekujemy. Już czas najwyższy, aby ktoś w końcu zareagował. Z Polski przyjeżdżają naróżniejsze cwaniaki rabowac co jeszcze zrabowane nie zostało (ostatnio na przykład w Orchard Lake zaginął autograf listu Sobieskiego po "inwentaryzacji", dokonanej przez łódzkiego archiwistę, Pawła Pietrzyka z Łodzi, wczesniej - cenny obraz Chagalla po przejeciu go przez Whalena). Wiadomo, że funkcja prezesa jest Szpuli źródłem niezłych dochodów i niekwestionowanej, absolutnej władzy. Bo w ZNP do dzisiaj panuje ponury feudalizm, a dziennikarze organu prasowego tejże organizacji ("Dziennik Zwiazkowy"), sami sobie zakreslaja granicy samocenzury. Szpula najwyraźniej z kultura polska nie ma wiele do czynienia i właściwie nie wiadomo, z jakich to merytorycznych powodów piastuje urząd prezesa Kongresu Polonii Amerykańskiej. W najważniejszych sprawach jest chwiejny i zachowuje sie jak pijane dziecko we mgle. Nawet w sprawach wandalizmu w Orchard Lake i prześladowaniu tam polskich artystów, nauczycieli i księży nie widział nic nadzwyczajnego i nie zareagował. Po co nam taki przywódca? Czy nie ma już światłych ludzi na Polonii, że musimy tolerować nieudaczników podobnych Szpuli, Whalanowi i Chumięckiemu w Orchard Lake i karierowiczów w najróżniejszych instytucjach finansowych Polonii. Poszczególne Wydziały Kongresu milczą, tak jak na przykład w Detroit, gdzie tamtejsze przedstawicielstwo KPA nie zareagowało na tragiczne wypadki w Zakładach Polonijnych w Orchard Lake. Za to mamy dziennikarzy (czy ekonomistów-dewotów z Polski), jak nijaka pani Alicja Karlic, którzy usłużnie pokrywają milczeniem dewastacje kultury emigracyjne, popierają w swoich zamierających organach prasowych niszczycieli. Pisanie o "bohaterach KPA" jest po prostu śmieszne i zakrawa na zakłamanie i ironię. Tolerowanie zaś ubeków w otoczeniu prazesów to już przecież obraza moralności. A Wojciech Wierzewski przecież działaj w najświetszych kręgach samowładztwa ZNP i KPA. Tak. Andrzej Jarmakowski ma rację, KPA to trupiarnia, podobnie jak sławne kiedys Polonijne Zakłady Naukowe w Orchard Lake. Tu i tam gdzie banda cwaniaków usiłuje zrealizować marzenia o swoim "historycznym" posłannictwie. I tak przecietny proboszcz z diecezji Pittsburgha, Whalen, jest kanclerzem, były sprzedawca papierosów w Polsce, Chumięcki, jest dyrektorem Misji Polskiej i wprowadza w zdumienie intelektualne kręgi w Polsce swoja "niekwestionowana wiedza na temat Poloniii", Szpuli i jemu podobnym (a wcześniej także i Moskalowi) każde przemowienie trzeba po polsku napisac, objaśnić i przypomnieć, co to Grunwald, a co Monte Cassino. Jest źle. Pochwalanie i tolerowanie ludzi tego rodzaju to po prostu zbrodnia wobec Polonii amerykańskiej.
Thursday, May 20, 2010 | Prowincjusz

•  Doskonaly tekst Jarmakowskiego. Tak wyglada polonijne zycie. Trafnie ujete.
Thursday, May 20, 2010 | Mateusz

•  Podobno Grzegorz Popielarz bedzie szefem Wspolnoty Polskiej. Wtedy sie zacznie dopiero. Razem z Czuma beda krecic Polonia na calym swiecie.
Thursday, May 20, 2010 | Serba

•  KAZIU! Jarmakowski byl kiedys sekretarzem organizacji Pomost. Przede wszystkim jest historykiem i dziennikarzem. A to ze sie czasem jaka.... smutny blaznie. KAZIU,jestes anonimowym smieciem slowianskiego pochodzenia ktory prowadzi rozmowe i argumentuje na poziomie...OBAMY.
Thursday, May 20, 2010 | Hindus

•  Nic dodac , nic ujac. Ciekawy tekst. Brawo Prtogress :)
Thursday, May 20, 2010 | Malwina

•  Oj, Kaziu, Kaziu, pisz, chłopie, wiersze miłosne, a nie kompromituj sie na forum... I biedaku, chociaż sie nie jekasz z takim wdziekiem, jak pewni znani Wychodżstwu idziennikarze (a wiesz, chłoptasiu, kto?), to jednak do powiedzenia niczego nie masz. Ale to nie Twoja wina, żeś głupi, bo to przychodzi jako dopust Bioży, ale, żeś chamisko, to Twoja wyłączna wina... A woniejesz tak, że w pozbawionej klimatyzacji kostnicy takiego smrodu nie uświadczysz!
Thursday, May 20, 2010 | Obiektywny

•  Kroplowka dla starej a Viagra dla mlodszej po-solidarnosciowej Polonii ktora nic nowego nie stworzyla dla siebie i drzemie w pustokowiu poprawnosci politycznej z nad Wisly. Staropolonijne organizacje sa dla tych co sobie je stworzyli i jest im ztym dobrze, obywatele tego kraju czli USA korzystaja z dobr tutejszych, zyjac zyciem tutejszym codziennej rzeczywistosci a nie tym co pokazuja w tv z polski.
Thursday, May 20, 2010 | bis

•  Taki "zdolny" i wykształcony ten Jarmakowski a trzyma się tej polonijnej "kroplówki" od lat ? To jest rodzaj obsesji ?
Thursday, May 20, 2010 | Janusz

•  Z tą obsesją: wie Pan, Panie AJanuszu, cos o Mochnackim? Albo może o Lelewelu... Byli tacy ludzie i podobnie wspołczesni im uwazali ich jeżeli nie za szkodliwych, to na pewno lekko stuknietych ma rzycieli, aby nie powiedzieć - Wariatów. Widzi Pan, kiedy inni robili pieniadze, Andrzej Jarmakowski wiele godzin poswiecał pracom społecznym, setki godfzin w Pomoście, dziesiatki tekstów za darmo, redagowanie strony w "Gwiezdzie Polarnej" (Pomost w Akcji, społpraca ze wszystkimi wydziałami Pomostowymi. I za darmo. Dlatego kamienicznikiem nie jest, housów na Milwaukach czy Belmoncie nie posiada, a i na starość nie ma zabezpieczenia. Ale Wy wszyscy, zwykli zjadacze chleba pójdziecie w zapomnienie ze swoimi kontami bankowymi, kiedy On pozostanie w historii naszego narodu i wychodżstwa. Jarmakowski nadal jest groźny dla postkomuny, skoro go z takim zacięciem niszcz. Zdumiewa mnie tylko rzecz jedna, którą zauważyłem w najrozniejszych wpisach: ich autorom brak właściwego dystansu, introspekcji no i wiedzy w sprawach, w których usiłują zabrać głos. Ludzie, idźcie na jakies kursy wieczorowe współczesnej historii Polski i jej wychoodżstwa, a potem dopiero, sprawdzając dokładnie fakty, zabierajcie głos. Nie bedziecie wychodzic na żałosnych deklamatorów i nieuków. Panie Andrzeju! Niech sie Pan trzyma i nie zwraca uwagi na porykiwanie najrozmaitszych osłów. Zapewniam Pana, że jaka sie Pan rzeczywiście uroczo, nawet ja tak nie potrafie, choć sie bardzo staram. Szkoda,, że nie jąkaja się akurat ci, którzy mają niewiele do powiedzenia, a leją wode godzinami.
Thursday, May 20, 2010 | Marian hr. Izdebnikuian

•  Dlaczego jakoś tak jest, że większość tych, którzy w Stanach odnieśli prawdziwy sukces, zdobyli nie tyle pieniądze wielkie, co pozycję, nie angażują się w działania polonijnych organizacji. A w orgasnizacjach działają ci, którzy muszą się dowartościowywać, choćby nic nie znaczącym poza siedzibą organizacji tytułem prezesa tejże. Nie wspominając już nic o przeróżnych prezesach klubów czy kół zrzeszających mieszkańców Wólki Zachodniej i innych osad polskich o nazwach Gnojów czy Poddupie. NIe naśmiewam się z mieszkańców tych osad, ale z tych, co zostali prezesami klubu Poddupia i afiszują się z tym na zasadzie po "Jackowie" - pan nie wiesz, że ja jestem prezesem klubu Południowa Pipcia? Po za tym, jedna ważna wsprawa. Jeżeli ktokolwiek przyjechał do tego kraju z przyczyn ekonomicznych, dla poprawy poziomu własnego życia a nie jako uchodźca polityczny, niech się asymiluje ze społeczeństwem w którym żyje, a nie tworzy enklaw swojego państwa w obcym. Wszelkie organizacje polonijne miały sens w czasach "zimnej wojny", pomagały opozycji antysocjalistyczne (jak zwał, tak zwał) i doprowadziły do zwycięstwa Solidarności a przynajmniej bardzo temu zwycięstwu pomogły. Obecnie, w czasach otwartych granic i możliwości mieszkania właściwie tam, gdzie się chce, organizacje polonijne dobre są dla podtrzymuywania tradycji "górlaksich tańców i mazurskich oberków". Ewentualnie mogą być pomocne ludziom, którzy na obczyźnie nie dają sobie rady z różnych powodów. Jak choćby jedyna taka organizacja w Chicago Zrzeszenie Polsko Amerykańskie. Ta organizacja powinna dostawać dotacje z Polski, współpracować z polskim rządem bo rzeczywiście pomaga polskim obywatelom. A reszta? ZNP to nic innego jak firma ubezpieczeniowa, która dała ciepłe posadki z niezłymi pensjami ludziom, którzy udają, że działają na rzecz Polonii a KPA podobna do polskiego ZBOWiDu - wszyscy walczyli o Polskę, nawet ci, którzy w czasach II wojny mieli 5 lat. I nic nie robili, tylko się odznaczali i przy wódce śpiewali Oke, a czasem, jak już trochę wypili i mieli odwagę - Czerwone Maki. Niech jakiś "działacz KPA" czy "ZNO" wypowie się na temat jakiejś akcji zorganizowanej dla dobra Polonii, Polski po roku 2000, niech udowodni potrzbebę istnienia takiej organizacji. iech pokaże - nie wystawę starych samochodów, czy szukanie jaj przez dzieci - ale, choćby zorganizowanie kursu języka angielskiego, bezpłatne badania itp. Nie jako tzw, sponsor, ale organizator. I oczywiście prócz bankietów na który wstę po kosztuje 100 dolarów najmniej, a dostaje się jedzenie, które w normalnej restauracji kosztuje nie więcej niż 40 (z wszystkimi dodatkami). Jarmakowski pisze prawdę, nie ma racji co do np. Baraniaka, bo każdy pracuje, jak mu bos każe. W Chicagowskim przecież też pisał pod dyktando swojego szefa. I nie można porównywać ludzi pracujących jako polonijni dziennikarze (prasowi czy radiowi)do tych, którzy pracują dla rozgłośni czy redakcji w Polsce. Tam dziennikarz ma najczęściej pensje i wierszówkę, tutaj żyje z tego, co zdobędzie w charakterze reklamy. I dlatego musi się liczyć z tym, by być "neutralnym", nie zauważającym "polonijnych afer i oszustw". Bo bardzo szybko może stracić reklamodawców i będzie zmuszony pióro zamienić na młotek. NIestety, chicagowska Polonia to bardzo mała wioska, gdzie najwięcej krzyczą ci, którzy mają najmniej coś sensownego do powiedzenia. Mimo, że osobiście nie podoba mi sie niejaki Niesiołowski, jego słynne powiedzenie o "małpiarni" uważam za słuszne. Sam nie jsetm "małpą", nie krzyczę do chóru, więc uważam, że mnie ta nazwa nie dotyczy. Wszak i wśród małp w dżungli żyją inne zwierzaki...
Friday, May 21, 2010 | Zwierz

•   Można sie zgadzać , można się nie zgdzać ,ale z pewnościa tzw. "Zwierz" napisał cos istotnego
Friday, May 21, 2010 | John

•  Jarmark, lepiej wez sie za swoje zeby, powprawiaj ubytki. Jak nie masz za co, zwroc sie do Olechowskiego - ma duza kase z czasow agentury.
Friday, May 21, 2010 | Skrzypek

•  Nawołuje do tępienia rodzinnego chamstwa! Kiedy nie mamy argumentów, lub, co gorsze, nie rozumiemy zagadnienia, a pragniemy zaznaczyć nasza ważność, wtedy bluzgamy tak, jak to zrobił mały polonijny chamek, pan Sklrzypek. Pan, Panie Skrzypek, zbyt długo w młodości uprawiałeś samogwałt i teraz ten niebezpieczny nałóg ujawnia straszliwe konsekwencje, totalny uwiąd nie członka (bo to już Panu dawno odpadło) ale mózgu. I żadna tu terapia, nawet wstrząsowa, nie pomoże. U nas, koło Nowego Targu, za takie uwagi jak Pańska, to bili równo w mordę, patrząc, ąż wszystkie zęby wypłyną. Szkoda, że Pan nie trafił w nasze strony. Jednego chama byłoby w Chicago mniej.
Friday, May 21, 2010 | Przechodzień

•  Chamy polonijne moga czysci buty Jarmakowskiemu.Cholota ze stodoly moze sobie w chicago stworzyc krolestwo ale pamietajcie madrzy ludzie, to nie nasz poziom.Chamy zawsze beda chamami
Friday, May 21, 2010 | Zerbion

•  Czuma za niedlugo sie przekona o skutecznosci Jarmakowskeigo, juz niedlugo rusza proces przeciwko Czumie :)
Friday, May 21, 2010 | Zosienka

•  Zwierz, anonimowy onanista :) Tchorz "nobody" :)
Friday, May 21, 2010 | Tytusik

•  Niech sie Pan nie przejmuje tymi anonimami Panie Jarmakowski. To plankton ktory zniknie juz za pare miesiecy lub lat z mapy Polonii, ktora przestanie istniec anyway :)
Friday, May 21, 2010 | Kasia M.

•  Polonia z czaów Mazewskiego , a Polonia z czasów Spuli , to dwie różne Polonie. W czasach PRL-u wszystko było czarno-białe . My tutaj w demokracji , oni tam w dyktaturze. W XXI wieku Polska jest w NATO i w Unii i tylko skończeni kretyni tego nie zauważyli . Obecny prezes KPA nie ma podstaw moralnych , ani politycznych , aby ingerować politycznie i wygłaszać apele do Polaków , czy ich rządów nad Wisłą. Polska jest zniewalana i kolonizowana przez finansjerę globalną, ale sami Polacy muszą to dostrzec i temu się sprzeciwić . Polonia może tylko ostrzegać przed skutkami globalizmu, posługując się własnym , amerykańskim przykładem kryzysu ekonomicznego. Żądanie od obecnych organizacji polonijnych nadzwyczjanych działań , jakie stawia przed nimi pan Jarmakowski jest jego własnym kompleksem politycznym.
Saturday, May 22, 2010 | Jarosław

•  Nie, prosze Pana, to nie jest prywatny kompleks polityczny p. Andrzeja Jarmakowskiego. Przeciwnie, to jest dowód trzeźwego rozeznania w sytuacji. Pragne przypomnieć, że Izrael, który jest nie tyle sojusznikiem, co pupilem i bardzo wymagającym klientem Stanów Zjednoczonych, od chwili swojego powstania posługuje sie żydowska grupą w USA w celu osiagniecia politycznych i ekonomicznych korzyści. Ci ludzie pilnują opinii publicznej. podnoszą protest w każdym momencie, kiedy interesy Izraela są niedostrzegane przez polityków amerykańskich (co zdarza sie, jak wiemy, niezmiernie rzadko), urabiają prase, zbierają fundusze wśród społeczeństwa amerykańskiego, promuja swoich artystów, handel, turystyke i kulturę. W czasach antycznych Izrael uważany był za naród bez kultury, proszę to powiedzieć dzisiaj - sternikami nauki i sztuki, obok Szkotów, są byli i sa w USA głównie Żydzi. Oni na przykład nie tolerowali by zjawiska, z którym Polska, członek NATO i UE - sprawy wiz, o kwestii nazewnictwa niemieckich obozów koncentracyjnych nie wspominając. Podobnie wykorzystuje swoje wychodźstwo Grecja, wystarczy przypomnieć, jak greccy emigranci potrafili wywrzec presje na Waszyngton w sprawie Cypru. A grupy latynoskie? Wiemy, ile Polaków mieszka w Chicago. A ilu zasiada w zarzadzie miasta czy stanu? Byłoby na pewno inaczej, gdyby KPA czy polonijne organizacje widziały jasno społeczny interes polskiego wychodźstwa w Ameryce a nie jedynie swój własny, ograniczony do ram ZNP czy KPA. Rozumiał to doskonale kiedys Karol Rozmarek, niestety, nie miał wielkich nastepców, Od Mazewskiego rozpoczął się upadek i tak niewielkiego prestiżu Polonii, resztę załatwili na spółkę pp. Moskal i Szpula. Na naszych oczach walą sie polonijne organizacje, zamiera działalność KPA, mówi sie o przeniesieniu polonijnych placówek kulturalnych do Polski, dochodzi do skandalu stulecia w Orchard Lake, dawnych Polonijnych Zakładach Naukowych, ongiś dumy Polonii, gdzie książki i dzieła sztuki wyrzuca sie na śmietnik, wyprzedaje, gdzie w zarządzie trudno uświadczyć osobę mówiącą po polsku, gdzie w końcu cennymi polskimi starodrukami zjamuje się Amerykanka polskiego pochodzenia - nie znająca jezyka polskiego i nie mająca kwalifikacji bibliotekarskich, zaś dyrektorem nowo kreowanej Misji Polskiej jest były agent przemysłu tytoniowego z Polski, nijaki Chumiecki Marcin, bez formalnego wykształcenia humanistycznego. Gdyby nasze związki, z Kongresem na czele , posiadały plan, wizję i wolę pracy dla Polski i Polonii, na pewno byłoby inaczej. Ale w ZNP prezesi traktuąa swoje stanowisko jako synekurę. Tak przyjemnie jest reprezentować, uczestniczyć w bankietach, wygłaszać przemówienia, podejmować decyzje i wydawać polecenia, od których nie ma odwołania. Polacy bardzo łatwo dyskryminują samych siebie: pogodzili się przecież dość łatwo, że ten Polonus, który się urodzil w Stanach jest czymś lepszym niż ten, który tu przyjechał z kraju. Bardzo byłby zaskoczony podobnymi wywodami na temat Polonii i etników znany znawca problemu, głosny publicysta, Michael Novak. Na pewno nie podziela podobne oceny roli emigracji w społeczeństwie Zbigniew Brzeziński. Z całą pewnością zaś zaprzecza im historia - i tu nie od rzeczy byłoby przypomniec o roli emigrantów polskich w poczatku XX wieku, Błekitnej Armii, działalnosci Padarewkiego, roli Poloniin w ciemnych czasach traktatu Jałtańskiego i Teherańskiego. Na ten temat ukazało sie wiele publikacji zarówno historykow polskich jak i amerykańskich - inaczej oni widzą role grup etnicznych w formowaniu polityki amerykańskiej. Tylko wtedy bedziemy mogli sie domagać od administracji w Waszyngtonie takich czy innych konsescji politycznych - kiedy będziemy silni, ideologicznie zjednoczeni ii przygotowani do roli, jaka pragniemy odegrać. I kiedy w końcu będziemy mieć właściwych ludzi w zarządach polonijnych organizacji, nie cwaniaczków, wyjadaczy, niewyedukowanych karierowiczów. I w tym punkcie Jarmakowski, krytykujac zmurszałe struktury Polonii ma racje. Życze i Jemu, i nam wszystkich, aby jego głos nie pozostał głosem wołającego na puszczy.
Saturday, May 22, 2010 | Obserwator

•  Witam. Jak to Kongres Polonii nie ma o co walczyć w Polsce? Kto to powiedział? Proszę - oto dowód w postaci konkretnego i świetnie analizującego postać ewentualnego polskiego prezydenta in spe, a obecnie pełniącego obowiązki prezydenta III RP: Cytuję: >>Uwaga na Pełniącego Obowiązki Bronisława Marszałka Komorowskiego! __________________________________________________________________ Media oficjalne żyją wyborami prezydenckimi i kampanią wyborczą. Trzon newsowych informacji stanowią doniesienia z wielu gaf popełnianych przez Pełniącego Obowiązki Bronisława Marszałka Komorowskiego i jego przybocznej świty. Do tych doniesień, często w formie humorystycznej, dołącza liczne grono blogerów i komentatorów niezależnych. Tworzony jest obraz Pełniącego jako "Pana Gafa", bez charyzmy, z kiepskim dowcipem oraz otoczonego "geriatrycznymi wyleniałymi buldogami" w stylu Bartoszewskiego czy Wajdy... Wielu też mówi o falstarcie sztabu wyborczego kandydata PO. Ja sam nie mogłem się powstrzymać przed salwami śmiechu widząc tych Panów oraz Pełniącego z szalikiem "biało-czerwonym" w dłoniach... Ale po raz kolejny - po przeczytaniu listy pytań do Pełniącego zadanych przez A. Ściosa - przejrzałem jego posty i artykuły na temat Marszałka oraz własne na temat SOBIES-SOWA-BOND. I mina mi trochę zrzedła a śmiech uwiązł w gardle... Nie dajmy się zwieźć temu kreowanemu obrazowi Pełniącego Obowiązki Bronisława Marszałka Komorowskiego! Pod tą fasadą kryje się jeden z najniebezpieczniejszych ludzi dla Polski, Polaków i ogólnie naszej Ojczyzny! To człowiek cyniczny, bezduszny, wytresowany przez polskie i sowieckie służby specjalne, nieczuły oraz pozbawiony empatii człowiek zdolny do wszystkiego! A ponadto antypolski i mający ogromną władzę w kręgach III RP. Tylko kilka słów, faktów, spostrzeżeń i pytań: 1. Nieprzypadkowo ktoś z jego grona powiedział: "to człowiek, którego się nikt nie boi, ale wszyscy go słuchają". Zastanówmy się nad wymową tych słów... skoro osobiście się Go nie boją, ale słuchają... to tak naprawdę dlaczego? Kogo się w rzeczywistości boją, skoro zawsze ich słuchają? Kto potężny za nim stoi, że Go słuchają? Kogo się faktycznie boją? W znalezieniu odpowiedzi odsyłam do artykułów na moim i Pana A. Ściosa blogu, 2. Media zajmują się gafami Marszałka a nie zadają konkretnych pytań o jego przeszłość, kłamstwa sądowe, program, powiązania z WSI, kontaktami z Włodarzami Rosji. Pytania Pana A. Ściosa są tutaj fundamentalne a dodatkowo warto byłoby zapytać: Dlaczego - wbrew stanowisku PO - głosował przeciw rozwiązaniu WSI? Inne pytania to np.: Czy objął obowiązki jako Pełniący zgodnie z Konstytucją RP? Pytań jest więcej... ale media mają pożywkę: gafy "jowialnego" Pełniącego oraz jego "komiczno-satyrycznej" gwardii. 3. Bronisław, Pełniący Marszałek Komorowski był u Tomasza Lisa. Jakoś ta rozmowa przeszła bez echa a warto ją sobie jeszcze raz obejrzeć. Była w niej rozrzewniająca, rozśmieszająca i przerażająca wprost pycha Pełniącego... Gaworzył, że nie ma czasu na kampanię... bo przecież pracuje, Pełni Funkcje i dalej ciężko pracuje! Najbardziej jednak zadziwił mnie stwierdzeniem, że Generał W. Jaruzelski ps. Wolski jako generał dostrzegł u niego niesamowitą charyzmę i zdolności przywódcze... Pomyślałem sobie wtedy: "Oj, Panie Komorowski gratuluję, że u swoich przyjaciół z kręgów WSI powiązanych z KGB ma Pan taką świetną opinię... musi Pan dobrze wykonywać swoje obowiązki... chyba dlatego tak dużo i ochoczo mówił Pan dzisiaj o przychylności Miedwiediewa i pochwalił się Pan nawet, że został przez niego namaszczony na przyszłego Prezydenta Priwislanskiego Kraju (już Pan się umówił na spotkanie po wyborach... gratuluję dalekowzroczności)". O tragedii smoleńskiej nie padły żadne słowa, o śledztwie i uchybieniach też... o niejasnościach i wątpliwościach wokół tragedii również, o komisji międzynarodowej podobnie, o kłamstwie np. Pani Kopacz nie inaczej, itd. A Tomasz Lis? Sprawiał wrażenie jakby czuł się zmuszony do tej rozmowy... bo wyglądał chyba na "lekko nie w tym własnym, zwykłym dziennikarskim sosie"... Skąd się bierze taka pewność Pełniącego dotycząca wygrania przez niego wyborów, że już zdążył się umówić z Miedwiediewem na kontynuację "pojednania rosyjsko-polskiego"? Dlaczego T. Lis nie zadał mu żadnego pytania o jego decyzje jako Pełniący oraz dotyczące tragedii smoleńskiej? Czego się bał albo kto mu zabronił zadawania takowych pytań? 4. Pełniący Obowiązki Bronisław Marszałek Komorowski jeszcze w czasach, gdy pewniakiem PO był kandydat D. Tusk, miał kilkuprocentowe poparcie w sondażach. Prawie wszyscy zwolennicy PO byli pewni startu Premiera... Aż tu nagle rezygnacja Pewniaka i cała PR-owa hucpa lansująca zdawałoby się niszowego i bez szans wyborczych kandydata B. Komorowskiego! Cóż się stało? Przecież wykazywał się niesubordynacją partyjną w głosowaniach sejmowych, chociażby głosując przeciw rozwiązaniu WSI... a może właśnie dlatego został kandydatem. Czego i kogo (skoro nie Komorowskiego) boi się w takim razie D. Tusk i duża część PO? 5. Pełniący od pierwszych godzin po tragedii smoleńskiej przystąpił do przejęcia strategicznych dla Polski i jej bezpieczeństwa obszarów: BBN, IPN, Kancelarii Prezydenta, Sztabu Generalnego WP... O co chodziło? Czyżby o archiwa i aneks do raportu z likwidacji WSI... Co tam było (jest), że nawet L. Kaczyński wstrzymywał się z jego upublicznieniem? Pamiętajmy, że w tragedii smoleńskiej miał zginąć również i Jarosław Kaczyński i likwidator WSI Antoni Macierewicz... 6. Wczoraj śmialiśmy się z "gafy" Pełniącego, który z niby żartobliwą pogardą zadrwił z mieszkańców Poznania i Krakowa. Zauważmy: wyszydził dwa miasta, które kojarzą się niemal od zawsze z polskością, narodowym patriotyzmem, wygranym po raz pierwszy przez Polaków powstaniem narodowym (Powstanie Wielkopolskie), budową podstaw polskiej bankowości i gospodarki (również Wielkopolska) czy też ze świetnością Rzeczpospolitej Królewskiej ze stolicą w Krakowie. Pewnie też ze złością odniósł się do faktu, iż Krakusy nie dały się sprowokować podczas hucpy w sprawie pochowania Prezydenta L. Kaczyńskiego na Wawelu... Nie wiem, czy w takim razie nasz "śmiech" ze słów i "gafy" Namiestnika nie powinien raczej przerodzić się w ostrożność, nieufność i narodową czujność. Przecież te słowa to pogarda dla Polski i polskości... 7. I na koniec... może też należy się zastanowić, czy cała obecna kampania wyborcza PO nie jest jednak przemyślana a tworzona narracja ma odwrócić od zadawania trudnych pytań i "przykryć" prawdziwe i niebezpieczne dla Polski i Naszej Ojczyzny, oblicze Namiestnika Bronisława Pełniącego Obowiązki Marszałka Komorowskiego? Pozdrawiam P.S. Cieszę się, że też jednak w tekstach wielu innych blogerów i komentatorów też przewija się często wskazywanie na "prawdziwą twarz Namiestnika"<< Koniec cytatu. A więc jest jeszcze wiele do zrobienia!
Saturday, May 22, 2010 | Prowincjuszka

•  Prowincjuszko, Tylko co ma Komorowski do powyzszego artykulu, a z Komorowskim zdecydowanie przesadzasz. Nazywanie go namiestnikiem jest niepowazne. Nikt nie potraktuje serio Twojego pisania. Argumentow zero, wszystko ataki ad personam. Typowe dla polskiej polityki. Dla mnie Twoj wpis moze stanowic doskonale uzasadnienie glosowania na Komorowskiego! Kazdy normalny wystraszy sie takiego oszolomstwa, ktore prezentujesz!
Saturday, May 22, 2010 | Beata

•  Jarmarek nie jest JKM. To nie jest jego witryna. To nie jest "trybuna ludu", czy "wyborcza". Ta ideologia - sjonizmu - nie ma racji bytu w Polsce. Co innego "GAZETA POLSKA", czysto polska - sluzaca narodowi, a nie waskiej grupie dinozaurow.
Sunday, May 23, 2010 | Janusz Sz.

•  Dyskusja o kroplowce zeszla na psy, o Viagra nie wspomne, starsza wygrana polonia nie musi sie zniczego tlumaczyc bo i przed KIM i po co. Nowsza Polonia dalej szuka miejsca w tym amerykanskim swiecie i trudno sie jest jej odnalez, brak jest jej jakichkolwiek wiekszych sukcesow politycznych, wcale nie umie sie razem zogranizowac obrucz marszow czy procecji po ulicach Chicago, widac tylko u tych ludzi nawyki z PRLu ze im sie cos za nic nalezy i uklady i ukladziki, najlepiej to swoja flustracje, niezaradnosc wyladowac na tutejszych przodkach na starych polonusach, ta mieszanka solidarnosciowo oportunistyczna mieszka tutaj a zyje tym co sie w polsce dzieje czujac sie niedowartosciowanymi przegranymi emigrantami. Socyjalizm PRLu obiecywal im cos innego. Globolizacja jest ich najwiekszym wrogiem do stabilnosci a nie tutejsi obywatele polskiego pochodzenia i to musza wlasnie zrozumiec.
Sunday, May 23, 2010 | cwierk

•  Cwierk -ty następnym razem podpisuj się ćwierć , czyli jedna czwarta . Polonia obecna jest emigracją zarobkową , a nie emigracją polityczną . Polska ma te same problemy co Ameryka , tylko w Ameryce lżej . Wybór jest prosty i nikt nikogo nie trzyma ideologicznymi motywacjami. Tu jest demokracja i tam jest demokracja. Globalne problemy są bardzo do siebie zbliżone , jakie one są, to nie temat rozważań w notatce internetowej. Polonia , czy organizacje polonijne mają dzisiaj zupełnie inne cele niż 20 lat temu, ale niektórzy frustraci uważają , że nic się nie zmieniło i atakują istniejące organizacje polonijne, zamiast tworzyć nowe i pokazać , jak się to robi. Nikt nie będzie w Waszyngtonie wysłuchiwał organizacji etnicznych , kiedy problemy o większej wadze pozostają nie rozwiązane. Nie czas żałować róż , gdy płoną lasy. To się nie wróci. Czasy prostych podziałów na białe i czarne, jak napisał przedmówca, również przeszły do historii.
Sunday, May 23, 2010 | Albert

•  Prowincjuszka : a wiesz ze w polsce jest powodz dlatego ze Bog sie gniewa za Wawel?
Tuesday, May 25, 2010 | bochenek chleba

•  Walcząc z nadwagą szukałam pomocy wszędzie, aż do momentu gdy natrafiłam praktycznie na dietę prezydencką na stronę www.prezydent.wop.pl. Muszę przyznać, że nie stosowałam się w rygorystyczny sposób do zawartych wskazówek. Efekt był niesamowity, prezydencki. Zadowolona Magda
Saturday, June 5, 2010 | ALA

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493