
Home
NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia
Galeria
Ogłoszenia
Kościół i polityka
Tomasz Zaborowski|Tuesday, July 19, 2011
Uważam że skoro nieficjalnie i tak zawsze bierze, w takim razie Kościół powinien brać udział w życiu politycznym oficjalnie. Dzięki temu wyborcom zaoszczędzono by olbrzymiej dawki hipokryzji, a kler... mógłby zachować czyste sumienie. Obecnie mamy sytuacje, w której Kościół oficjalnie nie mieszając się do polityki, oficjalnie nie robi nic gdy się okazuje, że się jednak angażuje.
Przykłady polskich "duszpasterzy" głoszących polityczne kazania można mnożyć. Co jednak zadziwia w tych przykładach, to jednomyślność. Owa jednomyślność zdaje się wskazywać, że stanowisko jakie prezentują ci "duszpasterze" jest zgodne z oficjalnym stanowiskiem Kościoła w danej sprawie. Prawda jest bowiem taka, że Kościół jest tworem politycznym i jako taki polityką się zajmować musi. Dopóki Kościół (czy jakaś inna wspólnota religijna) działa w ramach monarchii- wszystko działa bez zarzutu. Polityczne zaangażowanie kleru wynika z boskiego namaszczenia monarchy, którego władza pochodzi rzekomo od Boga.
W demokracji sprawa się jednak gmatwa. Kościół z demokracją nie ma nic wspólnego. Nawet głosowanie w konklawe nie ma na celu wyłonienia kandydata z największym poparciem, tylko wyłonienie kandydata, którego "wybrał" Bóg. To właśnie dlatego, że sprawy religii nie podlegają głosowaniu już Tomasz Jefferson agitował za rozdziałem religii od Państwa. W kraju jakim jest Ameryka sens tego rozdziału widać najwyraźniej. Wprowadzono go po to, aby Państwo nie reprezentowało żadnej religii, ani też aby do żadnej z nich nie miało prawa ingerować. Jeśli więc nawet w Ameryce przywódcy religijni nie stronią od polityki, to nie ma się co dziwić, że to samo dzieje się w Polsce, gdzie demokracja dopiero raczkuje.
Cokolwiek byśmy nie zrobili, czegokolwiek byśmy nie powiedzieli- nie powstrzymamy duchownych od angażowania się w politykę. Pogodzenie sie z tym faktem nie powinno jednak być jednoznaczne z porzuceniem idei rozdziału religii i Państwa. Ideę tę możemy wprowadzić w życie obserwując poczynania kleru, oceniając jego polityczne zaangażowanie i pamiętając o nieprzystawalności zasad funkcjonowania kościoła z zasadami funkcjonowania demokratycznego Państwa.
Pozwolę sobie teraz dokonać swojej oceny obecnego zaangażowania kościoła w politykę. Pierwszym i najważniejszym obszarem politycznej działalności Kościoła powinna być działalność na rzecz pokoju. Pokoju nie tylko w skali międzynarodowej, ale również pokoju w skali lokalnych społeczności. O ile w skali międzynarodowej Kościół stara się uchodzić za siłę rozjemczą, o tyle w skali lokalnych społeczności Kościół często jest źródłem podziałów i konfliktów. Przykładem jest wrogość Kościoła wobec wszelkich prób równouprawnienia gejów. Według stanowiska Kościoła małżeństwo może być zawarte tylko między osobami przeciwnej płci, ponieważ tak jest napisane w Biblii. Na taki argument chciałbym przypomnieć, że to nie na Biblii oparty jest Polski (i nie tylko) system prawny. Jeśli ktoś chce zawrzeć małżeństwo z osobą tej samej płci, to jego sprawa i Prawo nie powinno im tego zabraniać, ani uniemożliwiać. Jedynym skutkiem takiego stanowiska Kościoła jest niechęć społeczeństwa do osób o odmiennej orientacji seksualnej, co raczej trudno uznać za pozytyw, a innych pozytywów doszukąc się w tym nie potrafię.
Kolejnym obszarem działalności politycznej Kościoła powinna być szeroko rozumiana pomoc społeczna. Niestety na tym polu Kościół spisuje się jeszcze gorzej. Najbardziej palącym problemem społecznym naszych czasów jest ubóstwo. Miliony ludzi rocznie umiera z powodu niedożywienia i złej opieki medycznej. Wielkim zaniedbaniem Kościoła na tym polu jest problem planowania rodziny. Nie dość, że Kościół jest przeciwny stosowaniu aborcji- co przyczynia się do zapełniania sierocińców, to przeciwny jest stosowaniu np. prezerwatyw. Niektórzy oceniają, że Jan Paweł II sprzeciwiając się stosowaniu prezerwatyw przyczynił się do rozprzestrzenienia epidemii AIDS w Afryce, która w konsekwencji pochłonęła kilka milionów istnień ludzkich. To też raczej trudno uznać za pozytyw.
Ostatnim obszarem politycznego zaangażowania Kościoła powinna być ochrona praw człowieka. Na tym polu Kościół jednak kompromituje się całkowicie. Jednym z niezbywalnych praw człowieka jest prawo do wyznawania i praktykowania wybranej przez niego religii. Nie wiem jak to prawo pogodzić z dogmatem, że tylko jedna religia jest prawdziwa.
Ale to nie w tym tkwi prawdziwy problem działalności Kościoła na rzecz praw człowieka. Kolejnym naszym niezbywalnym prawem jest prawo do indywidualnego poszukiwania szczęścia. Prawo do samodzielnego dokonywania życiowych wyborów- nawet jeśli są błędne. Sprzeciw duchownych wobec aborcji, wobec zapłodnienia in vitro, równouprawnienia gejów oraz eutanazji stoi w rażącej sprzeczności z tym prawem. Nie dość że pozbawia nas możliwości wyboru drogi do naszego szczęścia, to ignoruje nawet zalecenia ich mistrza Jezusa, który miał na myśli również lekarzy przeprowadzających aborcję, oraz samobójców gdy mówił: "Kto z Was jest bez grzechu, ten niech pierwszy rzuci kamień"...
Tomasz Zaborowski
Dodaj komentarz
• Przykładów mieszania się Koscioła do polityki jest mnostwo. Zazwyczaj polegają one na narzucaniu systemu wartości. Tak jest w przypadku aborcji. Wyszła z tego w Polsce wielka fala hipokryzji. Mimo ostrych przepisow ok 200 tys Polsek usuwa niechcianą ciążę w klinichach w Niemczech, Czechach czy w specjalnie zbudowanej dla Polek klinice w Kaliningradzie. W Cieszynie tuż przy granicy funkcjonują gabinety ginekologiczne. Polityka kosciola uniemozliwia przyjecie w parlamencie jakiekolwiek sensownej ustawy o in vitro, gdyż politycy rządzącej PO boją sie księży. Kosciol jest tez jedyną instytucją, ktora otrzymala zwrot mienia zagrabionego przez komunę. Normalny obywatel nie miał na to szans. Czarni jednak dostali więcej niz im się nalezalo. Dzisiaj kosciol stał się taką wteczną sila, hamujacą rowniez rozwoj nauki. Przyklad badania komorek macierzystych. Dobrze więc się dzieje, że zaczynamy otwarcie o tym mowić. Dotyczy to bowiem nie tylko Polski ale rownież USA, gdzie na prtzyklad w wielu szkolach dzieci uczy się kreacjonizmu. Nauka zaczyna schodzić do podziemia.
Tuesday, July 19, 2011 | Obserwator
• Kosciol to nic innego jak Komuna z krzyzami! Zawsze musza "dbac" o biednych i poszkodowanych. Na tym jada i robia gigantyczna kase! Obudzcie sie Polacy! Kosciol to nieudacznicy ktorzy zyja za wasze pieniadze!
Wednesday, July 20, 2011 | Mariusz z Franklin Park
• Przykre ,ale to co wydarzyło się w Norwegii ,to może wydarzyć się w Polsce,bo ekstremalne siły rydzykowe mogą spowodować podobną sytuację.Nienawiść jest wspomagana przez nie znającą faktów Polonię,która może spowodować podobną sytuację ,nie zapominając,ze ekstremalne koła skupione przy tatku może spowodować do ataku podobnego psychopatę do podobnej reakcji.Nie zapominajcie,że to może zdarzyć się w każdym zakątku świata,w którym żyją Polacy .Niestety Polonia nie zna realiów w Polsce ,a jej poglądy mogą zniweczyć dorobek Polski.Logika mówi nie żyjesz w swoim kraju to dziel wiadomości przez dwa.
Saturday, July 23, 2011 | baba-jaga- gad z patologicznej rodziny
• Oglądałem w Trwam czy też inaczej Nudzinada z Krakowa zgromadzenie w katedrze napompowanych jak balony dostojników kościora. Smród i nuda płynęła ponad godzinę. To co czytaj i bajdurzył Dziwisz to jest niezrozumiałe dla ludzi świata naukii, dobrze wykształconych ludzi. Wogóle religia już nie powinna mieścić się w cywilizowanym świecie. Te zapiski dyrdymałków sprzed 2000 lat nie można w jakikolwiek dopasować do dzisiaj urodzonych ludzi. Tutaj o nic nie chodzi tylko o władzę i kasę.
Sunday, July 24, 2011 | Dupa w połowie.
• W II Rzeczpospoliitej ksieza posiadali bierne prawo wyborcze. Jezeli teraz nie przysluguje im to prawo to uwazam to za naruszenie konstytucyjnej zasady rownosci. Zasiadali w lawach poselskich, stali na czele frakcji parlamentarnych. Odbywalo sie to z duzym pozytkiem dla panstwa i narodu.
Sunday, July 24, 2011 | etme
• babo-jago- jesli piszesz o tym, ze sily rydzykowe moga spowodowac podobna sytuacje w polsce, to nie wiem co masz na mysli mowiac, ze polonia wspomaga nienawisc i moze spowodowac podobna sytuacje. Kto w koncu mialby byc odpowiedzialny- rydzyk, czy polonia? Drugie pytanie: Skoro uwazamy Rydzyka za czlowieka niebezpiecznego, to czy Polonia powinna w zwiazku z tym siedziec cicho i w milczeniu przygladac sie jego poczynaniom? No i sprawa ostatnia babo-jago, jezeli nie znasz realiow w Polsce, to nie przenos swojej nieznajomosci na cala Polonie. Ja np. czesto jezdze do Polski i uwazam, ze dzieki zewnetrznej perspektywie jaka posiadam- realia Polski znam nawet lepiej, niz Polacy, ktorzy nigdy z Polski nie wyjechali.
Sunday, July 24, 2011 | zainteresowany
Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493

