Kłamca książkę pisze
Andrzej Jarmakowski|Friday, June 5, 2009
Na półkach księgarskich ukazała się książka "Nazywam się Zacharski. Marian Zacharski. Wbrew regułom". To wspomnienia “asa” wywiadu komunstycznej Polski człowieka, który sprawie wolności i demokracji na świecie wyrządził niepowetowane szkody. Zacharski wykradł z USA plany rakiet Patriot oraz nowoczesnych samolotów myśliwskich. Przekazał także dane dotyczące strategicznych systemów dotyczących broni jądrowej. Lista strat jest długa i wielokrotnie już była publikowana. Można ją więc pominąć.
Publikacja Zacharskiego z pewnością wywołała zaintersowanie, bo ciekawe są historie szpiegów. Tajne spotkania, konspiracyjne lokalne, brawurowe ucieczki. Jak działał polski James Bond, jak mocno na wyrost nazywa się obecnie Zacharskiego? Na wyrost, bo z Bondem, czy w realnym życiu z twórcą Bonda Ianem Flemingiem lub Dusko Popovem Zacharski nie miał nic wspólnego. Dusko Popov mógł sypiać z dwoma kobietami w jednym łóżku, zaś Ian Flemin, autor powieści o James Bondzie, kiedy jeszcze pracował w MI6 mógł snuć rozmaite fantastyczne pomysły. Obaj jednak mieli swoje zasady i nigdy ich nie zdradzili. Przede wszystkim zaś służyli słusznej sprawie. Zacharski zasad nie miał i dzisiaj właśnie z tego faktu usiłuje stworzyć ideologię. Śmiem twierdzić, że właśnie temu zadaniu służyć ma posiadająca mało wspólnego z rzeczywistością wspomnieniowa książka Zacharskiego.
- W książce chciałem pokazać, że wywiad PRL nie był żadną, jak to się dziś mówi, organizacją przestępczą. Byliśmy wyselekcjonowanym, bardzo małym gronem ciężko pracujących osób, które starały
się zdobywać jak najszerszą wiedzę, po to, aby politycy decydowali o losach naszego kraju. To przecież oni, a nie oficerowie wywiadu, decydują o tym, z kim w danym czasie Polska znajduje się w strategicznej przyjaźni - powiedział Zacharski.
Muszę przyznać, iż dawno nie czytałem podobnych bzdur. Zacharski jako człowiek inteligentny musiał zdawać sobie sprawę, iż nformacje jakie zdobywa dla Polski nie mają żadnego znaczenia. Mogą natomiast być bezcenne z punktu widzenia interesów sowieckiego imperium. Trzeba doprawdy ogromnej umiejętności naginania faktów, aby twierdzić, że politycy komunistycznego reżimu będący w istocie namiestnikami z woli Moskwy decydowali o losach swojego kraju. Zacharski twierdząc, że nie interesował się polityką, tylko chciał służyć swojemu krajowi buduje ideologię, która ma doprowadzić go do wniosku, że nie zmarnował życia służąc złu. Jeśli przyjąć tłumaczenie Zacharskiego, to trzeba także usprawiedliwić strażników w obozach koncentracyjnych. W końcu też tylko służyli swojemu krajowi i wykonywali rozkazy, a decydowali przecież politycy.
Wielcy agency Stalina Kim Philby i J. Burges już po ucieczce do Mokswy, gdy poznali co to jest realny socjualizm mieli odwagę przyznać, że zmarnowali życie służąc złej sprawie. Obaj, głównie z tego powodu zapili się na śmierć. Akurat w Rosji nie było to trudne. Zacharski nie ma tej odwagi i nawet w czasie kiedy odwaga już nic nie kosztuje nie potrafi tego przyznać. Tworzy natomiast pokrętną konstrukcję, usiłując dowodzić, że komunistyczny wywiad był taką samą strukturą jak inne agencje, tyko znajdującą się po drugiej stronie barykady. Guzik prawda, a należałoby powiedzieć dosadniej gówno prawda.
Można Zacharskiemu przypomnieć aferę “Żelazo” i dokonywane w jej ramach napady na sklepy jubilerskie w Niemczech. Jeżeli komunistyczny wywiad nie był organizacją przestępczą, to czy Zacharski spojrzy w oczy rodzinie brutalnie zamordowanego jubilera w Hanoverze? Organizacje wywiadowcze wolnego świata nie organizowały zamachów w moskiewskich szkołach. Komunistyczny wywiad w Polsce szkolił międzynarodowych arabskich terrorystów, miedzy innymi tych, którzy dokonali krwawego zamachu podczas Olimpiady w Monachium. Potrzeba niebywałej wprost dozy bezczelności aby twierdzić, że nie była to organizacja przestępcza.
Książka Zacharskiego wpisuje się w obserwowany w Polsce od dawna trend wybielania tego szpiega. Powstają filmy o jego działalności, z których wynika jedynie, że Zacharski jest człowiekiem niewiele mającym do powiedzenia. Tworzona jest legenda polskiego James Bonda. Flaki mi się przewracają gdy na to patrzę, także dlatego, że nowa Polska od działalności Zacharskiego nigdy nie potrafiła sie odciąć.
Zacharski przez pewien okres czasu przebywał w Chicago pracując pod przykrywką w firmie sprzedającej maszyny. Jeszcze wiele lat po odzyskaniu niepodległości do Konsulatu RP w Chicago należało tajne konto, na którym zdeponowano pieniądze dla tego szpiega. Pisał o tym w połowie lat dziewięćdziesiątych Dziennik Chicagowski, który dotarł do dokumentów na ten temat. Może Zacharski korzystał z niego przebywając w Szwajcarii?
Książka Zacharskiego dowodzi jedynie tego, że jest on pospolitym tchórzem, kimś, kto nie potrafi spojrzeć prawdzie w oczy. Nieudolnie próbuje się wybielić. Mam nadzieję, że nieskutecznie.
Cóż. Patrząc na historię wywiadu znajdziemy wielu szpiegów Stalina czy Breżniewa, którzy jak wspomniany Kim Philby po stwierdzeniu, że zmarnowali życie pociechy szukali w kieliszku. Inni po poznaniu realnego socjalizmu jak Ruth Kuczynski, słynna “Sonia” siedziała cicho, pracując w NRD. Leiba Domb, polski Żyd z Łodzi, za młodu zagorzały komunista i twórca legendarnej “Czerwonej Orkiestry” wyjechał do Izraela za czasów rządów Władysława Gomułki. Nikt z tych ludzi nie chwalił komunizmu po latach. Wszyscy potrafili przyznać się do porażki i błędu. Może dlatego z nutą sympati wspomina się o nich w pracach dotyczących historii służb wywiadowczych. Szuka motywów ich działania.
W pracach tych o Zacharskim piszą niewiele. I słusznie, gdyż wspominać nie ma o czym. Żadna to indywidualność, żaden intelekt, tylko pospolity kłamca, łżacy prosto w oczy, nawet w sytuacji, gdy można się już rozprężyć, gdy nikt nie oczekuje kolejnych wyczynów. Po prostu zwykłe zero. Szkoda, ze w puszczy brazylijskiej lub innej w Polsce wycieto nieco drzew, aby wydrukować te banialuki o służeniu krajowi. Polsce bowiem Zacharski nie służył. Nawet już w tej wolnej uczestniczył w dziwacznych raczej operacjach.
Andrzej Jarmakowski
Dodaj komentarz
• No coz. Pan Jarmakowski napisal klasyczna prowokacje. Zrobil to jednak na tyle niedyskretnie, ze rzuca sie juz na pierwszy rzut oka i jedyne co mozna z tym zrobic, to nacisnac "krzyzyk" w prawym gornym rogu ekranu.
Thursday, August 5, 2010 | tez Andrzej
• Pana zdaniem, Panie Jarmakowski, mylili się więc wszyscy polacy i rosjanie, którzy w tamtych czasach robili coś dla swojego kraju? Więc wszyscy, którzy zdobyli w tamtych czasach wykształcenie, otrzymali mieszkania, zbudowali domy czy zakupili samochody powinni teraz dobrowolnie wszystkiego się pozbyć?? Idąc dalej tym tokiem myślowym, powinniśmy wszyscy zacząć szpiegować na rzecz np. Indii czy Somalii, gdyż nie wiadomo czy np. za 50 lat nie okaże się, że są to światowe mocarstwa z jedynie słusznym ustrojem politycznym? Niech pan dorośnie i zrozumie takie pojęcia jak aktualna sytuacja polityczna, aktualne reguły gry itd. Nie rozumie pan, że to historia stwierdza, czy ustrój był właściwy czy też nie. Było tak z faszyzmem, komunizmem itp. Nawet taki wspaniały kraj jak USA może "pochwalić" się rasizmem czy "zwykłą" segregacją rasową...
Sunday, December 19, 2010 | Bogdan