Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Kim była Joanna B.?

Mirosława Kruszewska|Wednesday, February 25, 2009

Wybory
Dochodzą do mnie pytania o katolicyzm pana Czumy (brat jest księdzem jezuitą) i o różne sprawy z życia prywatnego. O rodzinie pana Czumy w Polsce nie mogę się wypowiadać. Mogę jednak mówić o tym, co się działo w Chicago i czego byłam naocznym świadkiem. Andrzej Czuma posiadał emigracyjną towarzyszkę życia. Byla nią piękna i serdeczna dziewczyna, Joanna B., rocznik urodzenia 1951. To Joanna wprowadziła Czumę do POMOSTU i załatwiła, aby za działalność w tej organizacji wypłacano mu wynagrodzenie. Joanna B. przyjaźniła się blisko z poetami emigracyjnymi, Zbigniewem Chałką i Edwardem Duszą oraz zamordowanym 14 sierpnia 1996 przez „nieznanych sprawców” w Chicago, byłym działaczem POMOSTU, Waldemarem Włodarczykiem. Miała też narzeczonego, chłopaka w odpowiednim jej wieku. Niestety, na horyzoncie pojawił się Czuma...

Ruch Społeczno-Polityczny POMOST był organizacją patriotyczną. Działaliśmy tam jako wolontariusze, poświęcając swój czas i dzieląc się swoimi prywatnymi funduszami. Oczywiście, POMOST obracał wielkimi sumami, jakie wpływały w postaci donacji na pomoc Polsce. Nikt jednak nie otrzymywał wynagrodzenia. Pan Czuma zaś uczynił sobie z POMOSTU intratne źródło dochodu. Czerpał też pełnymi garściami z zasobów różnych oddziałów POMOSTU w celach prywatnych, np. opłacając swoich adwokatów itp. Tak było w przypadku oddziału POMOST O/WISCONSIN, gdzie, m.in. także na mój wniosek, w porę opamiętano się i odmówiono Czumie wypłaty 4 tysięcy dolarów na proces sądowy przeciwko innym działaczom tej organizacji. Zarówno Zb.Chałce, jak E.Duszy i innym znajomym Joasi, jej zauroczenie Czumą bardzo się nie podobało. Przypominano, że Czuma jest żonaty i ma trójkę dzieci. Joanna odparowywała te argumenty, twierdząc, że Czuma obiecuje jej załatwić przez swego brata-jezuitę tzw. „adoltment”, czyli kościelne unieważnienie małżeństwa z pozostawioną w Polsce żoną. Joanna B. była wtedy związana z grupą POKOLENIE. W skład tej grupy wchodzili mlodzi ludzie – m.in. Krystyna Cygielska, Wiktor Węgrzyn, Jerzy Rudzki, Magda Rudzka i, niestety, Milada Zapolnik, była pracowniczka Urzędu Cenzury w PRL-u i agentka SB, o czym wówczas nikt nie wiedział. Kiedyś Joanna zabrała mnie na objazd tzw. „standów” na tzw. „Soucie” (południowa dzielnica Chicago), gdzie dostarczała gazety do sprzedaży. Pamiętam, jak dźwigając paki z gazetami, ciężko dyszała i uskarżała się na bóle w górnej części klatki piersiowej. Wtedy powiedziałam jej „Asia, opamiętaj się, ty nie możesz tak ciężko pracować. Wykończysz się na serce. Czy Andrzej nie może tego robić?”. Na co Joanna odpowiedziałaŁ „O nie, on jest taki delikatny”... * Joanna B. zmarła na serce 15 lipca 1997 roku, w szpitalu Our Lady of Resurrection w Chicago. . Akt zgonu, znajdujący się w archiwach hrabstwa Cook, stan Illinois, odnotowuje w rubryce "Stan cywilny", że zmarła nigdy nie była zamezna ("never married"). O niespodzianko, jest tam jednak wymienione nazwisko Andrzeja Czumy! Pan Czuma figuruje na formularzu aktu zgonu jako "relationship friend", czyli jako "konkubent". Joanna zaharowywala się na śmierć, by zapewnić utrzymanie sobie i swojemu konkubentowi. Razem kupili dom, który potem pan Czuma sprzedał jako swój własny. I sam zainkasowal pieniądze. A przecież Joanna miała w Chicago matkę, którą Andrzej Czuma nazywał „starą rurą”. Są też z pewnością jacyś krewni pani Joanny w Polsce, którym pieniądze ze sprzedaży domu prawnie się też należą. Tak więc, im dalej w las dokumentów amerykańskich, tym więcej "kwiatków" znajdujemy... Mirosława Kruszewska (dziennikarz niezależny) Seattle, USA

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Szanowna Pani Niezależna Dziennikarko ! W poprzednim Pani artykule wyczytałem, że Czuma to opcja Lewacko-Liberalna (dwa wykluczające się pojęcia). Teraz sugeruje Pani, że Czuma w dużej przyczynił się śmierci Joanny B. Z niecierpliwością czekam na trzeci artykuł. To będzie prawdziwa bomba, która rozsadzi ten Portal.
Wednesday, February 25, 2009 | west

•  Pani Miroslawo Kruszewska, Wypowiada sie Pani w sprawach o ktorych wie Pani bardzo malo i czesc oczywiscie jest zmyslona.Czy ktos poza P.Czuma pobieral jakas oplate z Pomostu i jesli tak to kto?Mam rozumiec,ze Pani rowniez finansowala dzialalnosc Pomostu? Czy moze Pani ew.napisac w jakim celu powstal Pomost,co zmotywowalo Krzysztofa,Romana,Waldemara i Mariana do zalozenia Pomostu i ktorym grupom w Polsce pomagal Pomost przed Solidarnoscia,wszak powstal nie jak jest podane ''na poczatku lat 70-tych''lecz pod koniec lat siedemdziesiatych. Moze jednak przejdzie Pani do faktow,a jesli nie zna Pani faktow to na litosc Boska prosze zamilknac. Koncz Wacpanna,wstydu oszczedz.
Wednesday, February 25, 2009 | andrew

•  Czolem Panowie czumowcy! Widze, ze stosujecie stara, wyprobowana metode lapania za slowka. I stare, wyprobowane zaczepki. Niestety, nie wsyprowadzicie mnie z rownowagi. Zwazywszy na moj wiek (dziekuje za Wacpanne!), moge wielu rzeczy nie pamietac. Wiele jednak pamietam. Dobrze. Doedukuje Was. PODSTAWOWE INFORMACJE O HISTORII POMOSTU ________________________________________ Organizacja POMOST założona została w Chicago na początku lat siedemdziesiątych XX wieku. W grupie założycieli znaleźli się Krzysztof Rac, Waldemat Włodarczyk, Roman Koperski, Marian Sromek. Organizacja wydawała kwartalnik o nazwie POMOST, potem przekształcony w miesięcznik. W języku angielskim wydawano biuletyn „The Bridge”. POMOST prowadził w Chicago oraz w kilku innych miastach program radiowy. W swoich wydawnictwach informowano o działaniach opozycji demokratycznej w Polsce, zbierano fundusze na pomoc dla prześladowanych w Ojczyźnie. Najważniejsze akcje POMOSTU 1. ODWOŁANIE JAŁTY Liderem tej akcji był Adam Kiernik z Kalifornii. POMOST dzięki petycji podpisanej przez ponad pół miliona osób doprowadził do uznania przez Kongres USA zarówno Izbę Reprezentantów jak i Senat umów jałtańskich za nieważne od samego początku. Na naszym portalu znajduje się elektroniczne wydanie książki Adama Kiernika poświęconej tej akcji. 2. POMOC OPOZYCJI W POLSCE POMOST systematycznie wspomagał opozycję w Polsce a przede wszystkim Solidarność. Prowadzono wysyłkę paczek dla poszkodowanych, sprzętu radiowego, miniaturowych wydawnictw, funduszy dla podziemia, sprzętu poligraficznego. W Ameryce rozpowszechniano niezależne wydawnictwa wydawane w Polsce. 3. AKCJA POLITYCZNA W USA W Stanach Zjednoczonych większość działaczy POMOSTU związana była z Partią Republikańską. Wybitnym działaczem tej Partii był profesor Jan Magnus Kryński z Durham University w Północnej Karolinie, tłumacz na angielski poezji Juliana Tuwina i Wisławy Szymborskiej. POMOST wspierał administrację Ronalda Reagana, uczestniczył w akcji politycznej wspierania ruchów wolnościowych w wielu krajach, w tym ruchu contras w Nikaragui. Organizacja posiadała doskonałe stosunki z innymi organizacjami etnicznymi jak na przykład Kongres Żydów Amerykańskich. Wiele akcji politycznych, polegających na poparciu odpowiednich kandydatów jak na przykład Toma Corcorana prowadzono wspólnie. Na lokalnej scenie wielu działaczy POMOSTU zajmowało eksponowane stanowiska w chicagowskim ratuszu. 4. STRUKTURA POMOST posiadał swoje przedstawicielstwa we wszystkich większych metropoliach amerykańakich. Główne biura POMOSTU znajdowały się w Chicago przy 3242 N. Pulaski. POMOST posiadał także swoje biuro w Waszyngtonie. Czołowymi działaczami POMOSTU byli: dr Janusz Subczyński, prof. Jan Magnus Kryński, Adam Kiernik, Dariusz Szczepańczyk, Henryk Ejchorszt, Andrzej Jarmakowski, Andrzej Muznerowski, Leopold Tyrmand, prof. Zdzisław Rurarz, Jerzy Majcherczyk, David Wilke, James Żmuda, Józef Wilas, Ryszard Jonak, Victor A. Zolcinski, Alina Dzierzgowska, Ryszard Kos, David Domzalski, Joanna Schetyna, Leszek Małkowski, Tadeusz Kamiński, Joseph Łosiak, Ryszard Milewski, Yolanda Flanagan, Edward Dusza, Ludwika Czerska, ks.dr Roman Nir, ks.Zdzislaw Peszkowski i inni. Osobisty wkład pracy członków oraz własne środki finansowe pozwoliły Pomostowi pozostać niezależnym na politycznej arenie amerykańskiej.
Wednesday, February 25, 2009 | Miroslawa Kruszewska

•  Panowie WEST i ANDREW chca faktow. Prosze sobie przeczytac powolutku raz jeszcze: Oświadczenie Mirosławy Kruszewskiej w sprawie Andrzeja Czumy _________________________________________ Z Andrzejem Czumą zetknęłam się w czasie mojej działalności w organizacji społeczno-niepodległościowej POMOST Central Wisconsin, gdzie działałam za kierownictwa dr Kazimierza Serwasa i Edwarda Duszy. Byłam redaktorem merytorycznym tekstów miesięcznika „POMOST”, przekazywanych mi do adiustacji przez Edwarda Duszę. Pamiętam, jak do POMOSTU w Chicago, dołączył, przybyły z Polski, Andrzej Czuma. I od razu zaczęła się awantura. Do chwili pojawienia się Andrzeja Czumy, POMOST był zwartą, prężną organizacją – bez jakichkolwiek wewnętrznych konfliktów. Andrzej Czuma przyjęty był przez pomostowców z otwartymi ramionami. Szła bowiem za nim legenda, nie sprawdzona, niestety, przez nikogo, o jego bohaterstwie w walce z komuną w Polsce i o jego więzienno-politycznej martyrologii. Czuma był częstym gościem w domu Wiktora Węgrzyna i praktycznie pozostawał tam na jego utrzymaniu - jak wielu, zresztą, innych działaczy opozycyjnych, przebywających w latach 80-tych w Chicago. Pamiętam astronomiczne rachunki telefoniczne, nadzwaniane przez Czumę z domowego telefonu Węgrzyna, które ten ostatni bez słowa płacił. Andrzej Czuma działał szybko. Jego sojusznikiem została Joanna Budzińska, która związała się z nim uczuciowo. Później zamieszkali razem tworząc tak zwane „małżeństwo chicagowskie”. Ta para działała w POMOŚCIE też razem. Czuma, cieszący się poparciem swojego kumpla, Piotra Mroczyka, ówczesnego swieżo upieczonego właściciela tygodnika „Gwiazda Polarna”, przejął wkrótce pozycję przedstawiciela i dystrybutora tego pisma w Chicago, co wiązało się, oczywiście, z odpowiednią gratyfikacją pieniężną. Ciężkie paki z gazetami dźwigała do punktów sprzedaży pani Budzińska. Sam Czuma był ponad to. On od pracy fizycznej stronił. Zawsze lubił „reprezentować”, przedkładając bezpłatne gościny i darmowe usługi przyjaciół. „Gwiazda Polarna” bardzo szybko musiała się go pozbyć, ponieważ zawiódł na całej linii, zaprzepaszczając w ten sposób wieloletnie osiągnięcia Leszka Gila, uprzedniego przedstawiciela tego pisma w Chicago. Przyznam, że lekkomyślnie lekceważyliśmy głosy z Polski, ostrzegające nas przed Andrzejem Czumą. A takie głosy były. Najbliższa przyszłość pokazała wyrażnie, że władze komunistyczne PRL-u zostały w walce z POMOSTEM wyręczone przez kilka osób z Chicago, które zbuntowały się przeciw nieżyjącemu już dziś, przywódcy POMOSTU – śp. Krzysztofowi Racowi i dotychczasowemu kierownictwu. Głównymi inspiratorami rozbijackich działań byli: Andrzej Czuma, Joanna Budzińska oraz Janusz Szymański z POMOSTU kalifornijskiego. Udało się im zdobyć sojuszników w osobach Krzysztofa Jabłońskiego, Ewy Jastrzębskiej, Tomasza Zabłockiego oraz Andrzeja Stojałowskiego. Ten ostatni udostępnił im listę adresową członków organizacji. Czuma, starając się pozyskać sojuszników, osobiście telefonował do działaczy POMOSTU, sugerując jednoznacznie, że za całą akcją grupy rozłamowej stał Jan Nowak-Jeziorański. Jeziorański był blisko związany z Departamentem Stanu USA i, jak wiemy, torpedował politykę zagraniczną prezydenta Reagana. Zawsze też wyrażał dezaprobatę wobec antyjałtańskich działań POMOSTU. Zdawał sobie jednocześnie sprawę z tego, jak istotną była pozycja Krzysztofa Raca wśród republikanów amerykańskich. Wiedział, że pozbycie się Raca w znacznym stopniu osłabi polityczną rolę POMOSTU. Dążąc do zmiany kierownictwa POMOSTU oraz profilu miesięcznika „POMOST”, grupa Czumy uznała, że najlepszym pretekstem będzie kontrola finansów organizacji, wiedząc z góry, że przy szerokiej pomocy dla podziemia w Kraju, nie wszystkie wydatki będą formalnie potwierdzone. To miało im dać oręż do ręki, by skompromitować koordynatora organizacji Krzysztofa Raca i przejąć władzę. Kwestię tę „czumowcy” podnieśli w dniu 1 lutego, na zebraniu członków POMOSTU z okręgu Chicago, na którym obecni byli też działacze z innych okręgów. Na wniosek członka Rady Naczelnej, Janusza Subczyńskiego, wszyscy zgodzili się na to, by przedstawić listę zarzutów wobec Krzysztofa Raca Radzie Naczelnej POMOSTU, która w ciągu sześciu tygodni miała podjąć decyzję. Jeśli rozwiązanie nie zadowoliłoby członków, miała ona zwołać Zjazd Nadzwyczajny dla definitywnego rozwiązania zaistniałej sytuacji. W 1987 r. grupa rozbijacka zaczęła wydawać miesięcznik pod nazwą „POMOST & Freedom Network”. Z dawnego składu redakcji pozostali: Joanna Budzińska, Jerzy Jabłoński, Ewa Jastrzębska, Andrzej Muznerowski i Tomasz Zabłocki. Doszli: Janusz Szymański i Joe Losiak. W dość krótkim czasie rolę czołowego ideologa w nowym piśmie zaczął sprawować Andrzej Czuma. Za jego credo polityczne można uznać dość mętną rozprawkę pt. „O programach dla opozycji i emigracji”, gdzie m.in. zawarta była dyskredytacja środowisk niepodległościowych i antykomunistycznych, a także szerokie wywody na temat szkodliwości szukania i demaskowania komunistycznych agentów (sic!). Na zwołanym na dziko Zjeździe w Chicago (21 i 22 marca) Joanna Budzińska przedstawiła Krzysztofowi Racowi zarzuty, że nie udostępnił części rozliczeń finansowych i niektórych rachunków. Na tej podstawie wyrażono votum nieufności wobec Krzysztofa Raca. Zawieszono go w prawach członka POMOSTU, podobnie, jak czterech dalszych członków Rady Naczelnej –Mariana Sromka, Romana Koperskiego, Jana Magnusa Kryńskiego i Janusza Subczyńskiego oraz członka redakcji pisma Jamesa Zmudę. W wybranym na zjeździe nowym kierownictwie organizacji (Rada Dyrektorów) znalazł się tylko jeden z dotychczasowych członków Rady Naczelnej – Jerzy Jabłoński. Na stanowisko prezesa został wybrany Joseph Losiak, na sekretarza – Andrzej Stojałowski, na skarbnika – Joanna Budzińska. Na dyrektorów wybrano: Alfreda Znamierowskiego, Macieja Madeyskiego, Edwarda Duszę, Tadeusza Kamińskiego i Tomasza Zabłockiego. Edward Dusza i Alfred Znamierowski ze stanowisk tych zrezygnowali, gdyż byli zdania, że zjazd nie był legalny, a więc nie miał prawa wyboru władz i decydowania o linii politycznej POMOSTU. Ponadto, cały zarząd POMOSTU z okręgu Wisconsin w osobach: Kazimierza Serwasa, Edwarda Duszy, Mirosławy Kruszewskiej i Ludwiki Czerskiej, manifestacyjnie opowiedział się za Krzysztofem Racem, udzielając mu pełnego poparcia. Wstrzymano jednocześnie wypłacenie Czumie czterech tysięcy dolarów z funduszy POMOSTU Wisconsin, o które usilnie nagabywał, a potrzebował tych pieniędzy m.in. na adwokatów, prowadzących procesy sądowe, jakie Czuma wytoczył Pomostowcom. W rezultacie, rozłam został na zjeździe utrwalony i poszczególne oddziały POMOSTU musiały podjąć decyzję, do którego POMOSTU będą należeć. W wielu regionach ludzie nadal prowadzili ożywioną działalność, w innych spoczęli na laurach. Z tą chwilą, praktycznie, POMOST przestał być siłą liczącą się na amerykańskiej scenie politycznej. A stało się to dzięki akcji Andrzeja Czumy, który – jak osobiście uważam – wcale nie przybył do USA jako emigrant polityczny, lecz został wysłany „na delegację służbową” w celu dopomożenia w rozbiciu jednej z najprężniejszych na świecie antyjałtańskich organizacji patriotyczno-niepodległościowych. Co też mu się znakomicie udało. Wszyscy ludzie z kręgu bliższych i dalszych znajomych Andrzeja Czumy byli wielokrotnie nagabywani przez niego o pieniądze. Trzeba podkreślić, że w pożyczaniu pieniędzy od osób prywatnych był Czuma mistrzem nad mistrzami. Pamiętam fakt, kiedy to Czuma prosił Edwarda Duszę, aby ten wsunął kopertę z 500 dolarami pod drzwi jego apartamentu, gdyż, jak utrzymywał, nie będzie go w domu, a tak naprawdę, chodziło prawdopodobnie o uniknięcie wydania pokwitowania za pieniądze, którego Dusza i tak by pewnie nie przyjął. Ciekawe, ile osób nasz „bohater niepodległościowy”, a obecny Minister Sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej, w ten sam sposób naciągnął? Bo listę wykiwanych banków amerykańskich już znamy. Przez ostatnie lata obserwujemy, jak to pan Czuma, przekreślając swą martyrologię w walce z komuną, stawia na opcje lewacko-liberalne umizgając się do Hanny Gronkiewicz-Waltz, Komorowskiego czy do Niesiołowskiego. Następnie sprzedaje się Platformie Obywatelskiej i po jej grzbiecie wspina najpierw na fotel poselski, a obecnie na szafarza sprawiedliwości Rzeczypospolitej Polskiej. Cała kariera polityczna tego człowieka ukierunkowana została poprzez korzystne koneksje. W tym też świetle, coraz lepiej rozumiemy antylustracyjne propozycje poselskie Czumy w postaci radykalnego zawężenia kręgu osób lustrowanych oraz zamknięcia archiwów IPN dla dziennikarzy i naukowców. Relatywizm moralny i polityczny Andrzeja Czumy ma bowiem tylko jeden cel: utrzymanie się na powierzchni w polityce układów za wszelką cenę. Smutne i ze wszech miar irytujące jest poparcie Andrzeja Czumy dla Marka Borowskiego na przewodniczącego Komisji ds. Łączności z Polonią, co uderza w całą emigrację polską na Zachodzie, policzkując ją i upokarzając. Nie łudżmy się, Czuma nie będzie bronił sprawiedliwości i prawdy. On zawsze miał na względzie jedynie własne korzyści i pełną kabzę. Mirosława Kruszewska – dziennikarz niezależny
Wednesday, February 25, 2009 | Miroslawa Kruszewska

•  Szanowna Pani Miroslawo, Nie bylo moim zamiarem wyprowadzenie Pani z rownowagi,ot zadalem Pani kilka pytan,ktore pozostaly bez odpowiedzi.Coz,czasami trodno jest sie przyznac,ze czegos nie wiemy lub nie pamietamy,szczegolnie jesli chcemy uchodzic za wszechwiedzacego-a i nieomylnego.Wyslala Pani kilka wiadomosci juz wczwsniej publikowanych na tej stronie. Co dla Pani znaczy poczatek lat 70tych,przeciez rok 1978/79 to raczej druga polowa lat 70tych lub ich koniec. Tu nie chodzi chwytanie za slowka,slowo pisane zostaje i dlatego powinno byc zgodne z prawda. Ciekawy jestem co jeszcze uslyszymy od Pani ''nowego''o Pomoscie i P.Czumie jak i Sw.P.Joannie. Na marginesie wole czytac Pani wiersze,wiecej w nich prawosci,a i glowe nosi Pani tam wyzej. P.S. Ciekawe,ze nigdy nie spotkalem Pani na akcjach;Pokolenia,Pomostu,Towarzystwa Krzewienia Nadziei,sluchowiskach Radia Pomost,Viktoria itp.
Wednesday, February 25, 2009 | andrew

•   Szanowny Panie Andrew, informuje Pana, ze od roku 2002 jestem prezesem Towarzystwa Krzewienia Nadziei. Cos mi sie zdaje, ze jest Pan bardzo slabo zorientowany. Powiem wiecej: jest Pan zupelnie niezorientowany. Z uszanowaniem. Miroslawa Kruszewska
Thursday, February 26, 2009 | Miroslawa Kruszewska

•   Szanowny Panie Andrew, A moze by Pan tak byl laskaw podac swoje pelne nazwisko? Czy to ladnie tak kryc sie za aliasem? Moze dowiemy sie, czy Pan bywal na akcjach Pomostu i Pokolenia, w ilu sluchowiskach radiowych Pan wystepowal i jakim to Pan byl dzialaczem opozycji. Ze swej strony dodam, ze jestem zalozycielem Towarzystwa Krzewienia Nadziei, ktorego pani Kruszewska jest obecnie prezesem. Edward Dusza
Thursday, February 26, 2009 | Edward Dusza

•   Kochani Panstwo, Panow Andrew i Westa znam z innych blogow. To sa prowokatorzy, ktorzy rozbijaja kazda sensowna dyskusje. Prosze moderatora i usuniecie tych indywiduow z forum. W przeciwnym razie zaszczuja nas wszystkich. Ze swej strony pragne dodac: _______________________________ Minister sprawiedliwości Andrzej Czuma wyemigrował do USA w 1986 r. W PRL był prześladowany za działalność w opozycji. Wrócił w 2006 r. 23 stycznia 2009 r. wszedł do rządu Donalda Tuska po grzbiecie kolezanki, p.Gronkiewicz-Walz. Andrzej Czuma, zanim został posłem, a potem ministrem sprawiedliwości, 20 lat spędził w USA. Został tam po nim wykaz przegranych procesów o zapłatę rachunków O niektórych długach Czumy pisze dziś "Polityka". Tygodnik nie informuje, czy długi (ok. 20 tys. dol.) zostały ostatecznie spłacone. W artykule nie ma stanowiska Czumy. Premier Donald Tusk pytał o to Czumę. Minister powiedział, że te informacje są nieprawdziwe. Twierdził, że gdy był emigrantem, zaciągnął pożyczkę, spłacił ją i nie ma problemów z wierzycielami. Andrzej Czuma powiedział dziennikarzom przed ministerstwem, że długi spłacił, choć powinien był to zrobić wcześniej. Dodał, że ponieważ artykuł "Polityki" mieszal prawdę z oszczerstwami, skieruje pozew do sądu. Wcześniej "Gazeta Wyborcza" analizowała sądowe sprawy Czumy o długi. Gdy pytano o to ministra, odsylał wsyzstkich do syna Krzysztofa (jest jego asystentem społecznym). Z synem Czumy rozmawiano w biurze poselskim ministra. Oswiadczyl on: "Mogę nie znać wszystkich szczegółów, ale zapewniam, że ojciec nie ma żadnych niespłaconych długów". A oto dane figurujące w rejestrze sądu okręgowego hrabstwa Cook stanu Illinois. Karty kredytowe: • Bank Capital One należność za niespłaconą kartę kredytową usiłował odzyskać od Czumy w październiku 2002 r. W listopadzie 2002 r. sąd orzekł, że Czuma ma zapłacić 1383 dol. plus 350 dol. kosztów sądowych. W kancelarii Blatt, Hasenmiller, Leibsker & Moore LLC, która egzekwowała nakaz sądowy, jest notatka, że należność została uregulowana w całości. Ale dopiero w 2005 r. • Ta sama kancelaria prowadziła egzekucję spłaty kart kredytowych Master Card należących do Czumy. Karta Czumy (wydana przez Chase Manhattan Bank) została obciążona w listopadzie 2002 r. sumą 6292 dol. W lutym 2003 r. egzekucji długu podjął się sam bank reprezentowany przez adwokata Michaela Fine'a. Sąd wezwał Czumę do stawiennictwa. Jedno z wezwań adresowane było do stacji radiowej WPNA 1490 AM w Oak Park, stan Illinois, gdzie Czuma miał swoją audycję "Radio Czuma" i podawał ten adres jako miejsce zatrudnienia. Funkcjonariusz stanowy, który 23 czerwca 2003 r. o godz. 8.10 rano doręczał wezwanie, uzyskał odpowiedź, że pozwany nie jest już pracownikiem tego radia. Jednak Zygmunt Rygiel, który do dziś współprowadzi "Radio Czuma", przyznaje, że Czuma pracował w tej stacji aż do wyjazdu do Polski w 2006 r. • Zadłużenie na innej karcie, MasterCard, na kwotę - 5998 dol. - egzekwowała od Czumy w 2005 r. firma windykacyjna Colonial Credit Corporation. 28 listopada 2006 r. sąd nakazał potrącać tę należność z wynagrodzenia Czumy w programie „Czuma Radio Show”. W kancelaria Blatt, Hasenmiller, Leibsker & Moore LLC potwierdza, że kwota - która urosła już do 7107 dol. - nadal nie została spłacona. Firma planuje więc dalsze kroki prawne. Krzysztof Czuma mówi, że nie zna sprawy zadłużeń na kartach. Ojciec prowadził przedsiębiorstwo, raz mu się powodziło, raz nie. Bywały kłopoty... • Centrum medyczne Our Lady of Resurrection w lipcu 1995 r. złożyło wniosek o zasądzenie od Czumy i jego partnerki Joanny Budzińskiej 2939 dol. plus koszty sądowe. Były to rachunki za usługi medyczne. Sprawa została umorzona na wniosek szpitala w sierpniu 1995 r. • Ten sam szpital w kwietniu 2001 r. wniósł kolejny pozew przeciwko Czumie, domagając się spłaty rachunków za leczenie w kwocie 22 312 dol. Ustalenie aktualnego statusu tej sprawy nie jest mozliwe. Szpital reprezentowała kancelaria Pellettieri & Associates, ktora odmawia informacji. W sądzie hrabstwa Cook są też sprawy przeciwko Andrzejowi Czumie za udział w wypadkach drogowych z lat 1993, 2000 i 2001. Za każdym razem Czuma był sprawcą. Status dwóch z tych spraw jest niejasny. • Sprawę kolizji z 1997 r. prowadzi chicagowska kancelaria Adler & Associates w imieniu Hanover Insurance Company reprezentującej poszkodowaną w wypadku - Maure H. Schmitz. Domagała się ona zwrotu 2370 dol. plus koszty sądowe i odsetki. Przed sądem wygrała. Sprawa ciągnęła się parę lat. W październiku 2004 r. sąd nakazał Czumie zapłacenie 2731 dol. Adler & Associates odmawia odpowiedzi, czy spłata nastąpiła. • W 1993 r. Czuma uczestniczył w wypadku samochodowym, w którym był nie tylko sprawcą, ale i poszkodowanym. Albin Piekosz, który poniósł największe obrażenia, skarżył zarówno Czumę, jak i trzeciego uczestnika wypadku Jose Santiago o zwrot kosztów medycznych - łącznie 20 383 dol. Prywatne długi W rejestrach sądu są jeszcze zapisy procesów o zwrot prywatnych długów Czumy - 3,5 tys. dol. i 2,3 tys. dol. W obu wierzyciele wygrali i minister musiał oddać pieniądze. Według Krzysztofa Czumy nie były to pożyczki, lecz w pierwszym przypadku sporna prowizja dla pośrednika za sprzedaż domu, a w drugim - zapłata za spoty reklamowe w radiu. Tę ostatnią kwotę chicagowska dentystka Alicja Jonik wyegzekwowała od Czumy dopiero po trzech latach - gdy sprzedał on dom, a pieniądze ściągnięto mu z hipoteki W grudniu 2006 r. w pierwszym oświadczeniu majątkowym, które złożył jako poseł, Czuma napisał, że nie ma żadnych zobowiązań majątkowych powyżej 10 tys. zł. Podobnie napisał w kolejnych oświadczeniach... Adam Pieniazek-Odrowaz
Thursday, February 26, 2009 |

•   Kłótliwość, chorobliwa podejrzliwość, niechęć do solidnej pracy i pazerność na pieniądze - tak o ministrze sprawiedliwości Andrzeju Czumie mówi amerykańska Polonia. Pozdrawiam z Toronto Milosz M.
Thursday, February 26, 2009 | milosz m

•   I JESZCZE JEDNO: Po spotkaniu z premierem Tuskiem, Czuma tłumaczył się na konferencji prasowej. Ujawnił wyciąg ze sprzedaży swojego domu w Chicago. W 2005 r., gdy wyjeżdżał do Polski, dostał za niego 300 tys. dol. Dwie trzecie z tego pochłonęły obciążenia hipoteczne. 30 tys. - nakazy zapłaty prywatnych długów. W dokumencie nie ma rozliczenia jednej karty kredytowej. Minister twierdzi, że to nie jest jego karta. Ale dokumenty, i numer Social Security, dowodzą, że wystawiono ją właśnie na niego...
Thursday, February 26, 2009 | Adam Odrowaz-Pieniazek

•  Do Pani Kruszewskiej. Nie uważam się za zwolennika Czumy, szczególnie na stanowisku Min. Finansów. Fakty mówią, że Czuma zrobił w USA krecią robotę i naciągnął finansowo wiele osób. Ja natomiast podważam Pani styl pokazywania, jakim to Czuma był potworem. Teza, ża Czuma spowodował śmierć niewinnej Joanny B. jest śmieszny i przypomina retorykę Urbana i Ubeckie metody szkalowania ludzi. Również Pani zwrot: Czołem Czumowcy - dowodzi tego. Odnoszę też wrażenie, że Pani nie rozumie pewnych zwrotów, których Pani używa - np. opcja lewacko-liberalna. Te dwa pojęcia się wykluczają wzajemnie!!! Rozumiem też, sprawa Czumy to taka chwila, gdy mozna zaprezentować się światu. Jednakże każde dziennikarstwo, nawet amatorskie, wymaga odrobiny rzetelności.
Thursday, February 26, 2009 | west

•  Szanowni Panstwo; 1.Pani Miroslawo, Wciaz nie odpowiedziala Pani-to Pani prawo-na zadne z poprzednich pytan,powielajac jedynie wczesniejsze oswiadczenia na temat P.Czumy i Pomostu.Czesc z nich jest prawda,czesc nie.Oswiadczenie,ze P.Czuma bral garsciami pieniadze z roznych oddzialow Pomostu jest po prostu klamstwem.Zasoby finansowe Pomostu byly bardzo skromne-o czym moze Pani nie wiedziec-wiec po co te bajki. Podobnie wkladanie w usta P.Czumy slow ''stara rura'' gdy mowa o matce Joanny to juz ochyda.Kazdy kto znal i zna P.Czume wie,ze to nie jego slowa a Pani. 2.Panie Andrzeju, A to sie mozna roznych rzeczy podowiadywac,to juz nie P.Wiktor Wegrzyn i ks.Stanislaw Kluz,ale Pan byl zalozycielem Towarzystwa Krzewienia Nadziei,no prosze jak to czas robi swoje i medali przybywa. 3.Panie Adamie, Duszno jakos sie zrobilo,atmosfere targowa Pan wprowadza.
Thursday, February 26, 2009 | andrew

•  Do poety, profesora i wacpanny Kruszewskiej: Przypominam profesorom, poetom i wacpannom, ze dlugi to jeszcze nie przestepstwo. Tak samo okreslenie "stara rura". Poza tym dlaczego dopiero teraz, gdy Czuma zostal ministrem, wylewa sie ta czara goryczy? Gdzie byl wtedy wojowniczy poeta, profesor i p. Kruszewska? Dopiero teraz obudzila sie w was 'nadzieja' aby kogos udupic. Pan poecie chcialbym grzecznie przypomniec, ze blogi maja to do siebie, ze mozna zamieszczac komentarze pod pseudonimem. To juz praktyka swiatowa, respektowana nawet w krajach trzeciego swiata.
Thursday, February 26, 2009 | aniak

•  Pan Andrzej Czuma zostaje ministrem sprawiedliwosci,telefony zostaja wlaczone i juz wszyscy WIARYGODNI mowia jednym glosem. POLITYKA,GAZETA WYBORCZA,KRZYSZTOF KOCH,ANDRZEJ JARMAKOWSKI,EDWARD DUSZA,MIROSLAWA KRUSZEWSKA,ADAM PIENIAZEK-ODROWAZ. ''...moze przywolam jasny promien aby otworzyl twarde czolo- Z.Herbert,Usta prosza
Thursday, February 26, 2009 | andrew

•  Do Aniaka - nie każdy dług to przestępstwo. Natomiast wyłudzanie np. pieniędzy już jest przestępstwem. W przypadku Czumy, człowieka, który dobrowolnie nie oddawał pożyczek, można mówić o wyłudzeniach lub o próbach wyłudzania pieniędzy. I z tego powodu nie powinien być Min. Sprawiedliwości. Ale nie zmienia to faktu, że artykuły Pani Kruszewskiej są bardzo kiepskie, z bardzo naciąganymi tezami i są pisane bardzo, ale to bardzo cienkim piórem.
Thursday, February 26, 2009 | west

•  Jeszcze jedno; Leopold Tyrmand,ks.Nir i ks.Peszkowski nigdy nie byli ''czolowymi dzialaczami POMOSTU'',L.Tyrmand wielkim sympatykiem,a ks.Nir i ks.Peszkowski...no na pewno nie krytykowali POMOSTU. Ale stwierdzenie ''czolowi dzialacze''to przesada i nieprawda.
Thursday, February 26, 2009 | andrew

•  Wyludzanie pieniedzy, to nie to samo co zaleganie z oddaniem pozyczki. Ludzie, ktorzy dzisiaj nie sa w stanie splacic swoich kart kredytowych - NIE WYLUDZILI TYCH PIENIEDZY. Wyludzanie do przymus albo oszustwo, a to juz trzeba udowodnic. Czekamy na ciebie, west, az zrozumiesz te subtelnosci, i wtedy wszyscy posuniemy sie w dyskusji do przodu. Sluchaj, ogolnie, twoje wpisy mnie troche denerwuja. Zachowujesz sie jak Czuma w Pomoscie - rozbijasz wiele sojuszy. Ale musze przyznac ci w jednym racje: Kruszewska to cienkie pioro.
Thursday, February 26, 2009 | aniak

•  Do Aniaka - zachowanie Czumy przypomina wyłudzanie pieniędzy. Jeżeli ktoś wziął jeden, dwa kredyty, zrobił minus na karcie i z jakichś powodów nie może spłacić swoich zobowiązań, to nie jest przestępstwo. Ale z tego co widać, Czuma pożyczał pieniądze wszędzie i nigdzie nie oddawał. I prawdopodobnie wiedział, że bedą kłopoty ze spłatą długów. I to już jest podejrzane i przypomina wyłudzanie. Ale nie to jest najważniejsze w tej sprawie. Czuma z taką przeszłością kredytową i z tyloma wyrokami sądowymi nie powinien być żadnym ministrem. On ma pewne negatywne skłonności, które go dyskwalifikują, jako ministra. Polskę stać na lepszą osobę na tym stanowisku. I to jest ta subtelność, której Ty nie rozumiesz.
Thursday, February 26, 2009 | west

•   Szanowna Pani Miroslawo! Zwracam sie USILNIE do Administratora tego forum o zablokowanie tych chamskich komentarzy, gdyz obnizaja one poziom dyskusji. Musi byc jednak jakas selekcja wpisow na tym ambitnym forum. Adam Pieniazek-Odrowaz
Thursday, February 26, 2009 | Adam Odrowaz-Pieniazek

•   Zegnam Szanownych Panow. Probowalam odpawiadac na wszystkie pytania. Okazuje sie, ze Panowie wszystko wiedza lepiej, a wiec nie widze sensu kontynuowania. Pana Profesora prosze o kontakt telefoniczny. Mkruszewska
Thursday, February 26, 2009 | Miroslawa Kruszewska

•  A ja w dalszym ciagu uwazam, ze caly problem z Andrzejem Czuma wynika z roznicy w standartach. Na warunki amerykanskie, Czuma to postac o bardzo niskich standartach moralnych i nedznej osobowosci. W warunkach skorumpowanego Chicago mogllby moze zostac aldermanem z poludniowej czesci miasta, moze nawet w okregu slumsow moglby zostac wybrany poslem, czyli kongresmenem, ale to juz bylby szczyt mozliwosci. W Polsce ,gdzie zdecydowana wiekszosc politykow jest doszczetnie skorumpowana, i to politykow , poslow wszystkich partii, gdzie ukradziony milion zlotych, jezeli nie ukradziony z brinia w reku, zalicza sie do drobnych przewinien, wedlug standartow obowiazujacych w Polsce to Andrzej Czuma jest jeszcze dosyc przyzwoitym moralnie ministrem. Inna sprawa czy jest wystarczajaco kompetentny. Nie twierdze ze nie ma politykow bardziej uczciwych od Czumy, sa w Polsce, ale jest ich naprawde bardzo malo.
Thursday, February 26, 2009 | John

•  Pani Miroslawa nei odpowiedziala na zadne pytanie,szkoda. No a p.Profesor to sprawa zrozumienia polskiego jezyka,mozna mowic i pisac ale niekoniecznie rozumiec co to oznacza. A w okresie Wielkiego Postu zachecam do wyrzucenia z siebie nienawisci i zawisci,
Thursday, February 26, 2009 | andrew

•  Do Pani Miroslawy, Teraz o czyms innym,czy jest mozliwosc przybycia Pani na wczesniej zorganizowany wieczor poezji Pani.Bylby to wieczor poezji i wspomnien.Mieszkam w Milwaukee,lecz wieczor widzial bym raczej w Chicago,moze u Ojcow Jezuitow,co Pani na to?Oczywiscie wszelkie koszty pokryje ja. To na pewno bylby rarytas,moze zaistniala by tez mozliwosc przyjazdu Pana E.Duszy. Z gory dziekuje za odpowiedz.
Friday, February 27, 2009 | andrew

•  Panu A.O. Pieniążkowi wciąż się marzy CENZURA. A podobno z nią walczył. Dla niego każde inne zdanie, niż jego - jest chamstwem. Gdy się nie ma argumentów , to zawsze się można obrazić i unikać odpowiedzi.
Friday, February 27, 2009 | west

•  Do West, Pan Pieniazek nie nadaje sie do zadnej dyskusji i juz samo tytulowanie go profesorem jest profanowaniem profesury.Marzy pewnie o jakims oddziale ZOMO,zamiast slow i argumentow-PALY.
Friday, February 27, 2009 | andrew

•  Ta strona, to najlepsza strona polonijna. W Australii nic takiego nie ma. Ja i moi znajomi zagladamy tu czesto. Wszystkie glosy sa potrzebne. Szkoda, ze p. profesor i p. Miroslawa odchodza.
Friday, February 27, 2009 | kangur

•  Do Kangura, To moze porusz-cie jakis temat,dowiemy sie czegos o Australi,jak liczna jest Polonia i jakie sa njwieksze skupiska,co Was tam trzyma,boli,raduje.
Friday, February 27, 2009 | andrew

•  A jednak Kruszewska ma racje. Nie wiem kto to jest Andrew, ale facet pojecia nie ma co sie dzialo tutaj w Chicago. Racje ma John. Czuma nie spelnia zadnych standardow. Cala ta dyskusja nie ma wielkiego sensu, a obroncy Czumy niech sobie poszukaja innego miejsca. Ten czlowiek wyrzadzil wiele zwyklej ludzkiej krzywdy, osobom juz nie zyjacym jak i zyjacym. Oczernial, klamal, lgal w zywe oczy, a ponadro mial lepkie rece na pieniadze. Wiem, ze teraz trudno zebrac wiele dowodow, ale przypomnijmy zbiorki Czumy w Chicago. Przypomnijmy kobiete, ktorej corka zmarla na raka oczekujac na operacje za pieniadze zbierane przez Czume. Pieniadze zbierano, ale nigdy nie wyslano. Potem ta kobieta ptrzyjechala do Chicago, ale coz mogla w obcym kraju zbrobic. Przypomnijcie sobie pijanego Czume, leczacego sie z choroby alkoholowej. To oczywiscie nic zlego, ale czy patrzac na calosc widzimy czlowieka ktory ma byc ministrem sprawiedliwosci? Dlatego dawni Pomostowcy maja racje publikujac materialy na temat tego gada. Tak Czuma w Chicago byl gadem, palantem i moralna swinia. To trzeba sobie jasno powiedziec. Wspolczuje Polakom, ze takie moralne zero maja za ministra.
Friday, February 27, 2009 | wojtek

•  Do aniaka i andrewa Obojetnie co sie napisze, jakie argumenty poda, bedziecie po stropnie Czumy. macie do tego prawo. Jednak mozna od was oczekiwac chocby obiektywnej oceny faktow. tego u was brakuje. Plujecie agresja, pomowieniami. Jak sie nie ma zadnych argumentow, to przychodzi sie zachowywac tak jak Czuma. Wlasnie niecha dministrator nie wywala tych komentarzy. Prosze o to. Wlasnie je czytajac widac do czego prowadzi chorobliwa podejrzliwosc, chamstwo i brak uczciwosci. W ten sposob rodzi sie syndrom Czymy. Aniak i andrew tym syndromem sa wyraznie skazeni.
Friday, February 27, 2009 | Tadeusz

•  Do Panow; 1.Wojtka-A co takiego sie dzialo i jesli ma Pan jakies nastepne dowody na zle postepowanie P.Czumy to czekamy.Pani Kruszewskiej naswietlalem jedynie kilka spraw zwiazanych z org.POMOST,a w tej to sprawie moge miec naprawde wiecej pojecia niz Pan. 2.Tadeusza-Tu nie chodzi o zadna ze stron,a o prawde,to moze poda P.jeden przyklad mojej agresji i pomowienia,zlosc raczej wychyla sie z Pana listu. A co do P.Czumy to nie jestem ani za nim ani przeciw niemu.Na tej stronie przeczytalem tylko oskarzenia pod adresem P.Czumy natomiast nie czytalem odpowiedzi P.Czumy na w.w.zarzuty,a przeciez uczciwosc wymaga,aby wysluchac obie strony.Tak sie zlozylo,ze rowniez pozyczalem pieniadze P.Czumie-oddal wszystko co do centa i podziekowal za pomoc w ciezkiej chwili swego zycia. Przyslowie mowi;Qui bono,wiec poczekajmy bo wszystko co ukryte bedzie ujawnione.
Friday, February 27, 2009 | andrew

•  No to teraz już wiemy, że Czuma praktycznie zamordował 2 osoby ( wg Kruszewskiej i Wojtka). Czekam na dalszy ciąg tej powieści.
Friday, February 27, 2009 | west

•   SZANOWNI PANOWIE NAPADACZE, MUSZĘ WAS ZMARTWIÆ. JA NIGDZIE NIE ODCHODZĘ. PO PROSTU WYSZŁAM PRZEWIETRZYÆ SIĘ NA INNYCH BLOGACH. A JEST ICH TYLE, ŻE NOCKA ZLECIAŁA JAK Z BICZA TRZASŁ. PANOWIE WPROWADZACIE TAK DUSZNĄ ATMOSFERĘ, ŻE ZAPACHNIAŁO SKUNKSEM. POZA TYM, JESTEŚCIE TAK SŁABO ZORIENTOWANI W CAŁYM ZAGADNIENIU I ZADAJECIE TAK NAIWNE PYTANIA, ŻE NIJAK Z WAMI ROZMAWIAÆ O POMOŚCIE. POWINNIŚMY TUTAJ ZORGANIZOWAÆ DLA PANÓW SPECJALNY KURS OŚWIATOWY, BY WYTŁUMACZYÆ PANOM PODSTAWOWE ZAGADNIENIA Z HISTORII TEJ ORGANIZACJI. NA DNIACH UKAŻE SIĘ MÓJ ARTYKUŁ NA TEN TEMAT W POLSCE. POSTARAM SIĘ PRZERZUCIÆ GO TUTAJ. SPECJALNIE DLA PANÓW. ŚCISKAM WAS I PRZYTULAM DO MEGO GRUBAŚNEGO ŁONA! Mirosława Kruszewska (dziennikarz jednak bardzo niezależny!)
Friday, February 27, 2009 | Miroslawa Kruszewska

•  Szanowna Pani Niezależna Dziennikarko - Gdy się ktoś grzecznie pyta o jakieś szczegóły - to nazywa go Pani dyletantem. Gdy ktoś Panią skrytykuje - to się Pani obraża. Czy Pani zjadła wszystkie rozumy? I to Grubaśne Łono brzmi wyjątkowo obrzydliwie, żeby nie powiedzieć wymiotnie.
Friday, February 27, 2009 | west

•  Mr."ANDREW", czyli profesorze Miłoszu W. z Milwaukee, wiem już kim jesteś. Zabiła Cię własna megalomania. Wszystkiego się spodziewałam po Tobie, tylko nie tego, że będziesz krył się jak skunks za nickiem i demolował tak ciekawy temat... Ach, szkoda słów, "Carze Miłoszu"! Podejrzewam, że piszesz tutaj pod co najmniej dwoma nickami. Pisownia Cię zdradza. Nie styl, tylko pisownia. Te same błędy. Wybacz Miłoszu W., jak już wcześniej Ci pisałam w prywatnej poczcie, z żadnego Twojego zaproszenia na wieczór autorski w Milwaukee nie skorzystam. Są bowiem środowiska, i są ludzie, w otoczeniu których, jak mówią Amerykanie, NIE CZUJE SIE KOMFORTOWO. Te srodowiska nazywaja sie rusofilskie i prosowieckie. Wieczór wspomnieniowy! Dobre! Po tym, jak mnie potraktowałeś tutaj, na tym forum, nie widzę sensu, aby dzielić się z Tobą jakimikolwiek wspomnieniami. Po pierwsze, nie mam ochoty dzielić się z Tobą czymkolwiek. Po drugie, zachodzi obawa, że zakwestionujesz, iż w ogóle taka osoba, jak Mira Kruszewska, istnieje na świecie i jest obecna na wieczorze. I po co nam to? Zdenerwowałabym się i kopnęła Cię prawdopodobnie w delikatne, męskie miejsce. I cały wieczór autorski na nic. No nic. Na pewno będzie inna ku temu okazja. Mirosława Kruszewska (zawsze niezależna!)
Friday, February 27, 2009 |

•  Wojtek do Andrewa No to rzecz niesamowita. Andrew przyznaje, ze Czuma mu oddal pieniadze. To wyjatek. Bo w Chicago to nawet juz starszy Pan Stanislaw Pochron pisal w Panoramie, ze Czuma zwinal mu 300 dolarow. Oj panie Andrew lista jest dluga, tych z dlugami nieoddanymi. I co jeszcze z pomowieniami rzucanymi przez Czume? Czekam na rozprawe Jarmakowskiego z Czuma! Panie Andrzeju kiedy akt oskarzenia? mam nadzieje, ze niedlugo!
Friday, February 27, 2009 | wojtek

•  Panie WEST alias Panie Andrew, Wiecie Panowie, co jest najbardziej żałosne na tym świecie? LUDZIE NIEWYEDUKOWANI I LUDZIE BEZ POCZUCIA HUMORU. Wy jesteście/Pan jest jednym i drugim. To pradziwa klęska! Macie jednak jedną zaletę: BARDZO DOBRZE PAMIĘTACIE INSTRUKCJE W KWESTII SPROWADZANIA DYSKUSJI NA WYCIECZKI OSOBISTE. A skąd Panowie/Pan wie, że ja jestem tłusta i gruba? A może właśnie jest wręcz odwrotnie? I mamy dziurę w szkoleniu! Ha! Trzeba powtórzyć trening na SB. Absolutnie! Tak, jestem bardzo niezależna. Stara, gruba, obleśna, garbata, łysa, z pypciami na nosie ale zawsze niezależna! M.Kruszewska
Friday, February 27, 2009 | Miroslawa Kruszewska

•  WOJTUSIU, trzymaj sie! Mamy do czynienia tutaj z wyjatkowo wrednymi SB-kami. A ja chce porozmawiac o Joannie B.! m.Kruszewska Zawsze Niezalezna!
Friday, February 27, 2009 | Miroslawa Kruszewska

•  U Pani Kruszewskiej wystąpiła tzw. faza nr dwa, czyli piana na ustach. Jej język i pewne zwroty (czołem czumowcy, napadacze) wskazują, że musiała dowodzić oddziałem junaków w Ochotniczym Hufcu Pracy lub przewodzić jakiejś komórce w Związku Młodzieży Socjalistycznej lub ZMW (wiejskiej). Każdy jej post coraz bardziej obnaża jej rzeczywisty charakter i "Grubaśne Łono" - o którym sama pisała powyżej.
Friday, February 27, 2009 | west

•  Szanowni Panstwo; 1.Panie Wojtku-ludzi ktorym P.Czuma oddal pozyczone wczesniej pieniadze jest znacznie wiecej,moze wiecej niz tych co nie.Ja mowie jednak tylko za siebie i w swoim imieniu-ODDAL. 2.Pani Miroslawo-po tym co przed chwila przeczytalem moge powiedziec jedno-naprawde,po ludzku jest mi Pani zal,a co do dalszych wywodow czy to o Joannie czy o P.Czumie to naprawde znalem i znam ich duzo lepiej niz Pani. O zmarlych tylko dobrze Nie kopac lezacego To taka mala dygresja i przypomnienie bo w zlosci i zacietrzewieniu sie zapomina.
Friday, February 27, 2009 | andrew

•  KŁÓTLIWOŚÆ, CHOROBLIWA PODEJRZLIWOŚÆ, NIECHĘÆ DO SOLIDNEJ PRACY I PAZERNOŚÆ NA PIENIĄDZE - TAK O MINISTRZE SPRAWIEDLIWOŚCI ANDRZEJU CZUMIE MÓWI POLONIA. Pani Miroslawo, To sa - wypisz wymaluj! - tez cechy Westa i Andrew. Uzywaja chwytow ponizej pasa nie majac pojecia o czym jest tutaj mowa. Najpierw rozrobia temat na tym forum, a potem przeniosa sie na inne blogi. Ja nazywam ich mendami internetowymi. Pani Miro! Prosze nie zwracac na nich uwagi i pisac dalej. Kundle zawsze szczekaja, a karawana pojdzie dalej. Jest Pani jedna z najlepszych publicystek, jakie polska emigracja w ogole posiadala. Czytuje Pani publikacje w "Glosie Polskim" w Toronto. Podniosla Pani naklad tego tygodnika. Teraz widze Pania w pismach polskich i na powrot w amerykanskiej prasie emigracyjnej. A wiec - pelen sukces! Gratuluje! I serca zycze trzymac nerwy na wodzy. Oni wiedza, ze jest Pani porywcza i odwazna. Chca Pania sprowokowac do pyskowki. Nie daj sie Kobieto! Trzymaj sie ostro! Pani wpisy dowodza, ze ma Pani silne nerwy. Ja bym sie juz dawno calkiem zalamal. KOBIETO! JESTES WSPANIALA! Milosz M. Toronto podaje moj e-adres: mimilosz@yahoo.com
Friday, February 27, 2009 | milosz m

•  Panie Miloszu z Toronto, Popieram! Pani Mira powinna odkopnac wpisy tych wymoczkow i wrocic do tematu. Pania Joanne B. znalem bardzo dobrze. Ta biedna dziewczynina urabiala sobie rece pracujac na tego wypasionego byka. On poszedl w ministry, a Joasia do piachu. I jeszcze ograbiona zostala z naleznosci za sprzedany dom. Kiedys usiade i to wszystko dokladnie spisze. I wydam pod samym nosem tego pana Andrew - wlasnie w Milwaukee. Czy zauwazyli Panstwo, ze wpisy tych panow sa ponizej poziomu prowadzeniam jakiejkolwiek dyskusji. A spojrzcie na inne wypowiedzi. Spokojne, zimne, dokladnie wywazone, pelne informacji. I tak trzeba sie zachowywac na internecie. Z kultura slowa i dzentelmensko. Pan West, Aniak, Andrew - wybaczcie Panowie - dzentelmenami internetowymi nie sa. Dobrze Pan powiedzial, Panie Miloszu, to sa mendy internetowe. Jesli ktos tu toczy piane z pyska, to wlasnie oni. Nie moga przegadac jednej kobitki! Co za swiat! Adam Pieniazek
Friday, February 27, 2009 | Adam Odrowaz-Pieniazek

•  Mendą internetowa to jesteś Ty - miloszu m. I jeszcze do P. Kruszewskiej - puszczają Pani nerwy. Zaczyna Pani obrażać ludzi. Ktoś, kto się z Panią nie zgadza jet SBekiem. W przeciwieństwie do Pani, to ja do dzisiaj czuję smak zomowskiej pały, a moje odbite nerki do dzisiaj przypominają mi czasy stanu wojennego i późniejsze. Pani zaś wyjechała z Polski w 1981 roku. I jeżeli mogę zapytać ( bez podtekstów) - paszport był wydany za jakie zasługi dla PRLu ?
Friday, February 27, 2009 | west

•  No tak to juz mamy TROJCE i sprawa jest w zasadzie wyjasniona. 1.MK 2.AD 3.MM Wlasnie weszlismy w okres Wielkiego Postu wiec juz chyba nic dodac nic ujac i wszyscy powinni tylko otworzyc usta w zachwycie.
Friday, February 27, 2009 | andrew

•  MIŁEGO WEEKENDU WSZYSTKIM PANOM ŻYCZĘ. mira kruszewska
Friday, February 27, 2009 | Miroslawa Kruszewska

•   M.in. do WESTA: Niestety, dalszą rozmowę trzeba przenieść na po weekendzie. Mam jeszcze inne blogi „do obskoczenia”. Poza tym, weekend jest dla mnie świętem rodzinnym i rodzinie go zawsze poświęcam. Nawet ze szkodą dla Wielkiego Postu, jako, że dewotką ze znanej bajki Ignacego Krasickiego nie jestem. Pan chyba nie wie nawet, o czym mówię i kto to był ten niejaki Krasicki, prawda? W każdym razie nie Janek Krasicki... Historię mojego wyjazdu z PRL-u panie West, znajdziesz Drogi Młodzieńcze, w książce „Te przeklęte Fluchty!”. Tam jest wszystko opowiedziane. A że nie czytałeś jej, dowodzi tylko, że znów dziurka jakaś jest w szkoleniu. Aj, aj, nie dobrze! Warto, abyś, WEŚCIE pobiegał w weekend po Googlach zamiast klepać zdrowaśki. Wrzuć moje imię i nazwisko, a dowiesz się wszystkiego. Nie mam nic do ukrycia. W przeciwieństwie do Pana. Jeszcze raz MIŁEGO WEEKENDU WSZYSTKIM PANOM ŻYCZĘ. Spotkamy się w poniedziałek. mira krusz
Friday, February 27, 2009 | Miroslawa Kruszewska

•  Ja takze zycze wszystkim milego weekendu. A gdyby ktos chcial sie ze mna prywatnie skontaktowac, tutaj jest moj e-adres: adam77pie@yahoo.com Nie jestem jezuita, jak brat pana Czumy. Po katach sie nie kryje. Nie jestem tez profesorem z Milwaukee jak p.Andrew. Jestem sobie zwyklym emerytowanym belfrem uniwersyteckim. Adam Pieniazek-Odrowaz
Friday, February 27, 2009 | Adam Odrowaz-Pieniazek

•  Tylko dla WEST-a Sluchaj West,powiem Ci cos w sekrecie,ale prosze nie rozglaszaj i nie mow tego nikomu. MK-Miroslawa Kruszewska AD-Andrzej Dusza MM-Milosz M TO JEDNA I TA SAMA OSOBA-3 w 1 lub 1 w 3 jak kto woli----ale jaja.
Friday, February 27, 2009 | andrew

•  Niestety ciągle Pani atakuje w prostacki sposób. Myslę, że w moim życiu przeczytałem więcej książek niż Pani. Co pozwala mi ocenić właściwie poziom Pani dwóch artykułów opublikowanych na tym portalu. Ale moja ich negatywna ocena, spowodowała w Pani niesamowitą złość i zaczęła mnie Pani wyzywać od Sbeków, nieuków, ignorantów itp. Tylko dlatego, że sie z Panią nie zgadzam? Nie napisałem pod Pani adresem ani jednego obraźliwego słowa, a Pani wylała na mnie kubeł pomyj. Przepraszam, że żyję i myślę i że nie przeczytałem ani jednej ksiażki najbardziej znanej pisarki świata, czyli Mirosławy Kruszewskiej. I nie przeczytam.
Friday, February 27, 2009 | west

•  Do p. Miroslawy Niezaleznej, ale po weekendzie: Przyjacielska rada: wiecej skromnosci, bo 'na sali zawsze moze byc ktos, kto sie zna na rzeczy' Byc moze jest p. oczytana, zna pani bajki Krasickiego, to bardzo dobrze, radze jednak nie popadac w chelpliwosc, gdyz bajki Krasickiego, a nawet znajomosc Kakolewskiego i Lysiaka, moga na tej stronie nie zrobic wielkiego wrazenia. Poza tym prosze rozwazyc mozliwosc zmniejszenia swojego zdjecia na portalu. Fotografie pozostalych publicystow, wlaczywszy w to moje ulubione p. Kotasinskiej, maja skromniejsze rozmiary, a pani fotka, z uwagi na rozmiar i ogrom okularow, wyglada jak wyborczy plakat w Indiach.
Friday, February 27, 2009 | aniak

•  WEST, Musze cos dodac,ten Pan Adam Pieniazek-Odrowaz to tez z tej CZWORKI,a wiec; MK,AD,MM,APO to ta sama osoba.
Friday, February 27, 2009 | andrew

•   Po raz pierwszy zgadzam sięz Aniakiem. A tej Pani nieczynnej w weekendy niech przyświeca hasło, że Prawdziwa Cnota Krytyk Się Nie Boi !!!
Saturday, February 28, 2009 | west

•  Ale w sprawie Budzinskiej to Pani Kruszwska ma racje. To Joanna zapieprzala z gazetami i pracowala na Czume i jego rodzinke. Czuma ja bezczelnie wykorzystywal, a dzisiaj w wywiadach w polskiej telewizji twierdzi, ze znal ja slabo. Unika odpowidzi na tremat tego zwiazku. To jest dopiero skurwysynstwo.
Saturday, February 28, 2009 | wojtek

•  Panie Wojtku, Kiedy i w czasie jakiego wywiadu twierdzil,ze znal ja ''slabo'',na jakiej stacji? Dziekuje.
Saturday, February 28, 2009 | andrew

•   Do Wojtka - na sprawę romansu Czumy można spojrzeć też z innej strony. Przecież Budzińska wiedziała o sytuacji życiowej i rodzinnej Czumy. A pomimo to była z nim. Ktoś teraz może powiedzieć, że to Joanna B. próbowała rozbić rodzinę Czumy i zachowywała sie niemoralnie. Każdy medal ma dwie stony. Sprawy rodzinne nie powinny nikogo obchodzić. Nie byłeś w ich łóżku,a więc nie wiesz, co sie tam działo. I nie pisz, że została omamiona itp. Nie zmienia to faktu, że wybór Czumy na stanowisko Min. Sprawiedliwości był aktem desperacji ze strony Tuska.
Saturday, February 28, 2009 | west

•   Dodam tylko jeszcze, że wykorzystywanie śmierci Pani Budzińskiej do własnych porachunków politycznych i personalnych z Czumą jest wielkim draństwem.
Saturday, February 28, 2009 | west

•  Jak ustalił dziennik "Polska", amerykańską przeszłość Andrzeja Czumy wciąż bada ABW. W redakcjach szykowane są kolejne demaskatorskie teksty. Pod wpływem materiału Polsatu syn ministra przestał być asystentem ojca - Krzysztofa Czumę ostatecznie pogrążyła grzywna w wysokości stu złotych. Jego ojciec, zasłużony działacz opozycji, od tygodnia jest polskim wrogiem publicznym numer jeden KŁÓTLIWOŚÆ, CHOROBLIWA PODEJRZLIWOŚÆ, NIECHĘÆ DO SOLIDNEJ PRACY I PAZERNOŚÆ NA PIENIĄDZE Andrzej Czuma eksploatował zawsze z wielkim powodzeniem patriotyczno-religijny sztafaż w celu uzyskiwania konkretnych korzysci. Po studiach zatrudnił się jako prawnik w dyrekcji PAP, ale w epoce wczesnego Gierka zaczął obcinać pierwsze kupony od sławy towarzyszącej przedstawicielom starszej generacji rodziny Czumów. Andrzej Czuma czuł się predysponowany do redagowania, koordynowania i reprezentowania “niepodległościowej opozycji”. Jako samozwańczy przywódca składał wieńce, był zatrzymywany na 48 godzin, udzielał wywiadów Kuroniowi i rozgłośni Wolna Europa, był wspomagany przez kard. Wyszynskiego. Trzeba szczególnego tupetu, by dziś przedstawiać się jako męczennik pozbawiony pomocy Kosciola. Pseudo-patriotyczny i pseudo-religijny cynik wdziewa dziś maskę opuszczonego przez Pan Boga i nie korzystającego z parasola ochronnego Kościoła i pozbawionego pomocy medycznej artretyka. A jaki był prawdziwy stan finansowy rodzina Czuma w latach 70-tych? Andrzej Czuma nie zniżał się do domowych obowiązków małżeńskich i rodzinnych, bo uważał się za stworzonego “do wyższych rzeczy”. Rodzina Andrzeja Czumy nie cierpiała nędzy dzięki samozaparciu małżonki, Urszuli Czuma, która przez długie lata harowała na dwóch etatach: na etacie domowym i poza domem, aby zapewnić rodzinie środki do życia i pomimo ciągłej nieobecności Andrzeja Czumy trójce dzieci zapewnić zarówno szanse dobrego wykształcenia, jak i poczucie bezpieczeństwa i ciepła domu. W burzliwym roku 1980 młoda Solidarność potrzebowała jak tlenu doradców z takim doświadczeniem organizacyjnym i społecznym jak Czumowie. Andrzej Czuma został po kilku zaledwie miesiącach w Mazowszu uznany za persona non grata. “Działacz bez przydziału” został zaangażowany przez śląska Solidarność na etacie doradcy z najwyższym dopuszczalnym wynagrodzeniem. Czuma eksploatował pozę katolika i patrioty, ale jego konfrontacyjna działalność, tak dobrze znana dziś z sejmowych relacji, zaowocowała szybko konfliktami i przyczyniła się w wielkim stopniu do spektakularnej wyborczej porażki charyzmatycznego przywódcy śląskiej Solidarności, Andrzeja Rozplochowskiego. Wybrany w lecie 1981 nowy zarząd śląskiej Solidarności postanowił rozwiązać lukratywną umowę o pracę z warszawskim “doradca”, ten jednak nie zamierzał bynajmniej opuścić pomieszczeń Solidarności, w których uwił sobie wygodne pseudo-rodzinne gniazdko. Ostatecznie zadaniem fizycznego wyproszenia uciążliwego gościa z budynku Solidarności obarczono delegacje zarządu pod kierunkiem tęgiego górnika Andrzeja Gorczycy. Delegacja nie wykonała zadania, bo rzekomy artretyk Andrzej Czuma był wysportowanym osiłkiem, który w pojedynkę potrafił postawić się fizycznie kilku górnikom śląskim jednoczesnie. Andrzej Czuma nigdy nie cierpiał niedostatku. “Działalność w opozycji niepodległościowej” gwarantowała mu dochody odpowiadające jego wysokiej pozycji spolecznej. Dla uzyskania lukratywnego “odszkodowania” Andrzej Czuma wciela się dziś w postać artretyka, którym nigdy nie byl. Andrzej Czuma był i pozostał łasym na osobiste korzyści cynicznym graczem. w szukaniu haków na ministra. - Nic nie robimy w tej sprawie. Czuma wykańcza się sam Marek Siwiec z SLD zwracał uwagę, że na siłę eksplozji "sprawy Czumy" wpłynęło, że największym atutem ministra miała być jego wyjątkowa uczciwość. - Jeśli ktoś aplikuje do stuprocentowego kryształu, to drobna rysa wygląda tak, jakby ten kryształ diabli wzięli - obrazowo opisał Siwiec. Ale teoria kryształu chyba nie do końca tłumaczy, dlaczego Czumę za wszystko osądza się surowiej niż innych. Bywało tak i w innych przypadkach. Andrzej Czuma jeszcze się trzyma. Trzymać go też, przynajmniej na razie, chce premier Donald Tusk. Ale to z pewnością jeszcze nie koniec. W niektórych redakcjach przygotowywane są materiały na temat obyczajowych wątków jego pobytu w USA. oprac. z nadeslanych komunikatow Miroslawa Kruszewska Seattle
Saturday, February 28, 2009 | Miroslawa Kruszewska

•   Kochanym Panom Andrew, Aniakowi i Westowi, czyli jednej i tej samej osobie, pragne wyjasnic, ze nie mam wplywu na format mojego zdjecia tutaj. Pretensje prosze zglaszac do Administratora portalu.
Saturday, February 28, 2009 | Miroslawa Kruszewska

•  Czytam Pani opisy Czumy i zgadzam się,z Panią co do joty.To była wtyka Kiszczaka,do rozbijania Polonii.Jak człowiek w komuszej Polsce i to z wyrokami,także za napad na ekspedientkę,mógł dostać paszport?,to Was nie zastanowiło?.My w Polsce wiemy kto je dostawał,wyłącznie kapusie ubecji,IW,WSI, esbecji.Normalny Polak i opozycjonista go nigdy nie miał szans otrzymać,nie wyrażając zgody bycia tam kapusiem i rozbijaką zgodnie z ze znaną już i Wam instrukcją Kiszczaka.Mojemu Szwagrowi magistrowi ekonomii,z bardzo dobrą znajomością angielskiego,działaczowi w Małopolsce,w tym czasie,proponowano wyjazd do USA,osobiście bezpieka przyniosła Mu do domu 3 paszporty,siostra była z drugim dzieckiem w ciąży,był prześladowany,stracił pracę,a Siostra była z dwojgiem dzieci,siedział rok w Załężu internowany,proponowano wyjazd całej rodziny,lecz musiał by się,zgodzić na bycie tam kapusiem i rozbijaką środowiska Polonijnego zgodnie z zaleceniami Kiszczaka,odmówił i pozostał w Kraju.Byliście naiwni,ponieważ większość przyjeżdżających w tym czasie do USA to kapusie Kiszczaka,tacy jak Czuma i jemu podobni.Pani Mirosławo,ta jewrokomuna,z jewrokołchozem II jest o wielokroć gorsza od poprzedniej,to komuno faszyzm,czyli połączenie Talmudu z ideologią komunizmu.Polską (nie)rządzą niemco jewrieje tacy jak herr Thuzk,Szetyna i ich przydupasy,z doradcami typu Mendrzec Jewropy a raczej ich nadworny Błazen Leiba Khone znany Wam Polonusi jako Wałęsa.Gdzie mieliście oczy przyjmując u siebie tego błazna i agenta esbecji a po nich przejęty przez IW-WSI,bo to te służby rządziły i obstawiały całe Wybrzeże,nie SB,oni byli ich wykonawcami,przydupasami na tym terenie,więc akta na temat Bolka mają te wojskowe b.służby,to ich polisa na przeżycie i godne,bogate życie,taką samą polisę ,czyli skopiowane całe swoje archiwum MSW,ma Kiszczak i śmieje się,w kułak z tych "obalaczy"(wódki z nim),my w Polsce szybko go rozpracowaliśmy,pochodzenie,życiorys,etc,jak i Czumy czy Aarona Nusselbauma alias Myszkiewicza alias Niesiołowskiego wspólników z napadu na ekspedientkę i z tego powodu będących nadal na smyczy służb,Wałęsa to samo,za kradzieże w POM-mie czy stoczni gdzie pracował,kradł co popadło i w ręce wpadło,nawet papier toaletowy z szaletów stoczniowych,łapali go na kradzieżach notorycznie,mają go na smyczy za te "bochaterskie" wyczyny,czyli "walki"z komuną,w nagrodę tej "walki" przyznano mu M5,gdy inni czekali na mieszkania lat dzieści,to jemu "walecznemu",walczącemu "dzielnie" z nimi,czyli z komuną i ich zbrojnym ramieniem czyli IW,WSW=WSI,SB "opozycjoniście",(koncesjonowanemu,jak ich większość,których część wysłano zgodnie z instrukcją Kiszczaka do Was Polonio,co dobitnie widać także na tym forum pod pani tekstem.,czyli zgodnie z powiedzeniem uderz w stół to nożyce się,odzywają- czyli ludzie Kiszczaka,by rozbijała Was od środka,a Wy przyjmowaliście tych agentów z otwartymi ramionami,pomagając im materialnie,choć oni mieli swe źródła utrzymania regularnie płacone z puli esbecji Kiszczaka,czyli kieszeni polskiego podatnika,niektórzy do dzisiaj mają taką "pomoc",bo działają wśród Was nadal),przyznano w pierwszej kolejności,daje to do myślenia myślącym samodzielnie kim był tak naprawdę i na czyjej smyczy wisiał.Czytam Pani opisy Czumy i zgadzam się,z Panią co do joty.To była wtyka Kiszczaka,do rozbijania Polonii.Jak człowiek w komuszej Polsce i to z wyrokami,także za bandycki napad na ekspedientkę,mógł dostać paszport?,to Was nie zastanowiło jak pospolici przestępcy,bandyci,bo tak trzeba mówić czy to w kapitaliźmie czy tzw.komunie,złodziej,bandyta jest zawsze tym samym?.My w Polsce wiemy kto je dostawał,wyłącznie kapusie ubecji,IW,WSI, esbecji,czyli wszystkich ówczesnych służb.Normalny Polak i faktyczny opozycjonista,nie bandyta i złodziej,go nigdy nie miał szans otrzymać,(najwyżej stracić zdrowie a czasem i życie,jak wielu ich straciło) jak ci koncesjonowani przez wszystkie służby,czyli zbrojne ramię systemu, "opozycjoniści",nie wyrażając zgody bycia tam u Was kapusiem i rozbijaką zgodnie z ze znaną już i Wam instrukcją Kiszczaka.Mojemu Szwagrowi magistrowi ekonomii,cenionemu w tych czasach informatykowi,z bardzo dobrą znajomością angielskiego,w tym czasie,proponowano wyjazd do USA,,był prześladowany,stracił pracę,musiał pracować w cegielni,przy produkcji by utrzymać rodzinę,a Siostra była z dwojgiem dzieci,z jednym w ciąży,siedział rok w Załężu internowany,proponowano wyjazd całej rodziny,lecz musiał by się,zgodzić nabycie kapusiem i rozbijaką środowiska Polonijnego zgodnie z zaleceniami Kiszczaka,odmówił i pozostał w Kraju.Byliście bardzo naiwni,ta Stara Polonio,ponieważ większość przyjeżdżających w tym czasie do USA to kapusie Kiszczaka,tacy jak Czuma i jemu podobni,(Polacy nie otrzymywali paszportów w tych czasach do kapitalistycznych państw,mogli tylko jeździć do demoludów lub na dowód osobisty do NRD),jest bardzo wielu wśród Was Polonusi i to nadal bardzo aktywnie służących swym mocodawcom.Teraz czekam na ich atak na mnie.Pozdrawiam panią,pani Mirosławo,jak i profesora.Pieniążka,Dziadka Brat sadownik z Piaseczna dobrze znał pana prof.Pieniążka,czy to ten sam? mam pytanie.
Sunday, March 1, 2009 | Wiesław

•  O moj boze, czlowieku, czy ty nie pomylies stron? Antysemici i dewoci zbieraja sie gdzie indziej. Lucja Sliwa przyjmie cie z otwartymi raczkami. Bedziesz tam brylowal. Nie musisz nawet poprawiac pisowni - tam to przejdzie.
Sunday, March 1, 2009 | poldek

•  Poldek to następny człowiek Kiszczaka.to tyle w temacie Poldka,nie zasługuje na dalszą polemikę.
Sunday, March 1, 2009 | Wiesław

•  Poldek następny "kombatant" i "emigrant" na smyczy Kiszczaka i jego ferajny,gorliwie nadal wypełnia swe zadania wśród Polonii.
Sunday, March 1, 2009 | Wiesław

•  Do tow. Wiesława - piszesz, że w PRLu Polacy nie otrzymywali paszportów do kapitalistycznych państw,mogli tylko jeździć do demoludów lub na dowód osobisty do NRD. Pani Kruszewska wyjechała z Polski w 1981 roku. - Też była agentem Kiszczaka, bo dostała paszport? Nie ma niczego głupszego, niż idiotyczne uogólnianie rzeczywistości. Do Twojej wiadomości - tak sie dziwnie złożyło, że ten portal popiera PO, Wałęsę . Natomiast piętnuje naganne zachowanie Czumy i to, że taki człowiek został Min. Sprawiedliwosci. Na tym portalu możesz przeczytać też o PiSowskich oszołomach. Pisz swoje żale w Dzienniku Związkowym lub zadzwoń do Rydzyka - tam na Ciebie czekają.
Sunday, March 1, 2009 | west

•  Wiesiek, jak znasz Marka Ciesielczyka, to on moze ci pomoc. On tez wszedzie widzi agentow.
Sunday, March 1, 2009 | poldek

•  west gdzie ja napisałem,że wszyscy wyjeżdżający byli na smyczy Kiszczaka?,a że trochę takich tam wyjechało to prawda oczywista.W PiS-sie też tacy są lecz są systematycznie eliminowani.
Sunday, March 1, 2009 | Wiesław

•  west,znaczy,ze POpieracie niszczenie Polski i okradanie Polaków w Kraju,bo was to nie dotyczy,ładnie to tak?przyjedżcie z powrotem i POtem POpierajcie tę zgraję,zdrajców,sprzedawczyków i złodziei,oraz pomiot zbrodniarzy i bandytów no i szwabożyda herr Thuzka.Odwagi!POpieranie na odległość,to zdrada Ojczyzny panie west i poldek.
Sunday, March 1, 2009 | Wiesław

•  west nigdy nie byłem towarzyszem ani nikt zs mojej rodziny,lecz rodzina cierpiała przez tych żydo towarzyszy,zwiedzała dzięki nim Syberię oraz była pozbawiona dorobku pokoleń,czyli majątku.my Szlachta jeszcze z nadania Króla Władysława III Warneńczykiem zwanym za walkę u jego boku,także pod Warną,u boku Piłsudskiego-Legiony i Wojna z żydobolszewią,na wszystkich frontach II World War,śp.Tato oficer 27 Woł.Dyw.Piech.AK,Dziadka Brat Oficer KEDYWU AK i Powstaniec Warszawski,etc,odznaczani najwyższymi odznaczeniami wojskowymi,więc mi od towarzyszy nie ubliżaj.
Sunday, March 1, 2009 | Wiesław

•  tow. Wiesławie - wszystko wskazujena to , że uciekłes z jakiegoś szpitala psychiatrycznego albo zamroczyłeś się amoniakiem. W XXI wieku nikt normalny i na trzeźwo tak nie bredzi. Zaproponuj Rydzykowi, aby otworzył jakieś sanatorium dla takich, jak TY. Może Sanatorium pod Klepsydrą ?
Sunday, March 1, 2009 | west

•  west chamowi i kiszczakowcowi nie odpowiadam,to poniżej mej godności chamie na "emigracji".
Sunday, March 1, 2009 | Wiesław

•   Znałem (na szczęście krótko!) Andrzeja Czumę w Chicago i muszę powiedzieć że bardziej fałszywego, zakłamanego, pracującego na dwa fronty i niesympatycznego człowieka tam nie było. A byli różni, jak to w Chicago. W odróżnieniu od innych, Czuma miał tę charakterystyczną cechę, że... na wszytkich patrzył z pogardą. Skąd się tacy ludzie biorą? Czuma powinien podać się do dymisji. On tego nie zrobi, i wtedy po prostu wyleci, bo prawda zawsze wychodzi na wierzch. Jedenaście spraw w sądach amerykańskich - i jeszcze mu mało. M. Wnuk Dyrektor Wykonawczy Amerykańskiej Fundacji Kultury Polskiej
Sunday, March 1, 2009 | MW

•   Ten sam list otrzymalam od dyrektora Fundacji w poczcie prywatnej. Uwazam, ze niepotrzebnie Pan sie naraza. mk
Sunday, March 1, 2009 | Miroslawa Kruszewska

•  Do Kruszewskiej- Ten Pan się niczym nie naraża, natomiast Pani się nieustannie ośmiesza. Ośmiesza się Pani swoją małostkowością i brzydko mówiąc "upierdliwością". Wyzywa Pani ludzi od SBeków, nieuków, ignorantów. Pani teza, że Czuma praktycznie zabił Joannę B. jest głupia. Wykorzystuje Pani czyjąś śmierć do własnych porachunków z Czumą. Joanna Budzińska wiedziała z całą pewnościa o żonie Czumy. I może to ona rozbijała jego rodzinę ? Za chwilę napisze Pani, że jakaś kobieta w ciąży poroniła na widok Czumy. I to on jest winny śmierci nienarodzonego dziecka. Jeżeli Pani nie lubi Czumy, a ma Pani do tego pełne prawo, niech Pani to napisze, jak ten Pan powyżej. Ale Pani dla wiekszego efektu dodaje, że Czuma zabił Budzinską. Pani artykuł jest dużo gorszy od artykułów, które zwykłem czytać na tym portalu. Jest Pani daleko w tyle za Panami Trzosem i Jarmakowskim. Ze swoimi komentarzami zachowuje się Pani jak skrzekliwa baba na jarmarku, a nie jak poważna publicystka. Prawie wszyscy, którzy znali i nie znali Czumy mają o nim negatywne opinie. Czuma wkrótce zostanie zdymisjonowany, bo to wielka pomyłka Tuska. Dla Pani - sprawa Czumy - to jest te 5 minut na zaistnienie, ale wykorzystuje je Pani w bardzo zły sposób.
Sunday, March 1, 2009 | west

•  Wojtek do Westa Drogi Wescie! tez znalem w dawnych latach Budzinska, Czume mniej, bo to bylo pozniej. Wiedzialem, ze dziewczyna byla chora na serce, bo wiedzieli o tym wszyscy jej znajomi. Dziewczyna ciezko pracowala i znajdowala jeszcze czas na dzialalnosc spoleczna. Do czasu kiedy Czuma nie zawrocil jej w glowie, naprawde byla wartosciowa osoba. Potem charowala na siebie i na rodzine Czumow. czuma, choc wiedzial, ze jest chora kazal jej nosic ciezkie paki z Gwiazda Polarna. Wiem, ze wiele razy juz pozniej zalila sie, ze jest bezwzglednie wykorzystywana. W sprawie Czumy sporo szumu bylo wokol domu jaki Czuma sprzedal na pokrycie dlugow. A przeciez ten dom kupiono glownie za pieniadze Joanny, a nie Czumy. Przeciez to Czuma nie dal grosza z tego domu matce Joanny. Ludzie to widzieli i komentowali. Jest jeszcze wiecej rzeczy o ktorych nie chce tutaj mowic, zostawiajac to jak napisal w swoim oswiadczeniu Edward Dusza wrazliwemu sumieniu pana ministra. Nie wiem na ile west sledziles polskie media, czy slyszales wypowidzi samego Czumy jak i jego syna. Obaj niemal zaprzeczali, ze znali Budzinska. W ich wypowiedziach Budzinska przedstawiana byla jako ktos malo istotny, ktory przypadkiem przyplatal sie do wielkiego Andrzeja Czumy. Niesiolowski mowil, ze z twarzy Czumy bije prawda. A ja widzialem sluchajac tych wypowiedzi wierutne klamstwo. Czuma klamal jak najety i tyle.
Monday, March 2, 2009 | wojtek

•  Wojtek - nie musisz mnie przekonywać, że Czuma nie był kryształową postacią w Chicago. Ma bardzą złą opinie i widocznie musiał "ciężko" na nią zapracować. Natomiast nikt mnie nie przekona, że Czuma był przyczyną śmierci Budzińskiej. Przecież nie była jego niewolnicą !!! Mogła go zostawić w każdej chwili. Była z nim, bo chciała. Wiedziała o jego żonie w Polsce. Kto komu zawrócił w głowie - tego nie wiesz. Twierdzisz, że do czasu związania sie z Czumą była wartościową osobą. A później kim była? Stała się bezwartościowa? A więc w imię odrobiny szcunku dla osoby Budzińskiej - może nie warto wykorzystywać jej śmierci do "dołożenia" Czumie?
Monday, March 2, 2009 | west

•  Wojtek do westa Ale przeciez nikt nie obciaza Czumy za smierc Budzinskiej. Odnosze wrazenie, ze wyciagasz zbyt daleko idace wnioski. Natomiast cala ta historia jest dosc skomplikowana i Czumie dobrego swiadectwa nie wystawia. Przypomne jeszcze raz. Dom, ktory sprzedawal czuma na dobra sprawe byl Joanny. Nie twieredze takze, ze potem, po zwiazaniu sie z czuma byla bezwartosciowa. Nie o to chodzi. Przestala jednak stanowic czesc zwartej druzyny. Czuma naprawde bardzo zaszkodzil wielu osobom w Chicago, nie tylko Jarmakowskiemu.
Monday, March 2, 2009 | wojtek

•  wierzyc ,nie wierzyc ale ,ze jest to przyjaciel Niesiolowskiego i to ,ze z gory ,jako minister sprawiedliwosci kategorycznie uznal (przed jakimkolwiek sledctwem)niewinnosc Chebowskiego i Drzewieckiego,daje to pewnosc,ze powyzszy artykul jest prawdziwy.Jest takie stare porzekadlo-charakter czlowieka wiudac na jego twarzy.Ta twarz jest bardzo podobna(wyraz jej) do twarzy Niesiolowskiego i...Wielgusa.Oh,p.Dolku rzucaja Ci klody pod nogi Twoi kumple.Oby bylo ich wiecej.
Saturday, October 3, 2009 | grzegorz staszewski

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493