Kiepski pomysł polskiej prezydencji
Andrzej Jarmakowski|Friday, July 8, 2011
Kilka dni temu agencja Moody obniżyła rating kredytowy Portugalii. Na europejskich szczytach decyzja ta jednak nie stanowiła bodźca do podjęcia dyskusji o tym jak Portugalia powinna wychodzić z finansowego kryzysu. Europejscy włodarze z premierem Tuskiem, dzielnie sprawującym polską prezydencję postanowili obrazić się na listonosza przynoszącego niedobrą nowinę i zapowiedzieli podjęcie prac nad utworzeniem europejskiej agencji ratingowej, która jak rozumiem tak niedobrych wiadomości przynosić nie będzie.
To prawda, agencje ratingowe mają za uszami w sprawie Grecji, gdyż ukrywały rzeczywistą sytuację. Nie krytykowano ich jednak wówczas za to, żadna prezydencja nie groziła z tego powodu tworzeniem ratingowej konkurencji. Krytyka nadeszła w sytuacji, kiedy akurat powiedziano prawdę, bo przecież wszyscy doskonale wiedzą jak wygląda sytuacja Portugalii. Mało kto wierzy, że kraj ten spłaci swoje zadłużenie, a więc inwestycje w śmieciowe portugalskie obligacje to działalność opatrzona wielkim ryzykiem. To właśnie Moody powiedział i za to poleciały gromy.
Szukałem amerykańskich komentarzy do sprawy, wszak decyzja znamienna. Znalazłem jeden dłuższy komentarz, niestety nie na łamach „New York Times”, czy „Wall Street Journal”. Padł on w programie emitowanym przez telewizyjny „Comedy Channel”, który poinformował swoich widzów, że Europa tworzy agencję d/s dobrych wiadomości. Zaproponowano, aby na jej czele stanął Święty Mikołaj. Na szczęście pokazali Manuela Barroso, a nie premiera Tuska.
Ten brak reakcji nie może dziwić. Konkurecja w kapialiźnie jest rzeczą jak najbardziej pożądaną, zaś agencji powoływanej przez rządy i tak nikt poważnie nie potraktuje. Rynek nadal będzie słuchał S&P, Fitcha i Moody. Przekonali się o tym boleśnie Chińczycy, którzy także wściekli na obiektywne dane przekazywane przez wymienione firmy założyli własną agencję. Nie miało to żadnego wpływu, zaś informacje upowszechniane przez chińską agencję traktowane są jako wyraz oficjalnego stanowiska reżimu w Pekinie. To oczywiście ważne, ale dla rynku nie decydujące. Rynek traktuje je obojętnie, mniej więc tak samo jak portugalskie, czy greckie obligacje.
Propozycja, niesłusznie – moim zdaniem – poparta przez polską prezydencję nie wynika jednak z troski o Portugalię. Jest wyrazem wyrażanej czasami tęsknoty polityków do mocniejszego sterowania gospodarką. Na nasze szczeście już wiele lat temu politykom zabrano politykę monetarną. Decydują o niej nie rządy, tylko niezależne banki centralne. Gdyby decyzje monetarne podejmowali politycy, szukający doraźnych korzyści, rzadko kiedy patrzący w dłuższej perspektywie, to nasze pieniądze dzisiaj miałyby wartość greckich obligacji, a obywatele w zawieranych transakcjach posługiwaliby się złotem, albo solą jak bywało w czasach mocno już zamierzchłych. Ewentualnie ktoś w zastaw mógłby dać żonę.
Na decyzje rynku taka europejska agencja nie będzie miała, tak samo jak w przypadku Chińczyków, żadnego wpływu. Można więc śmiało powiedzieć, iż to zmarnowane pieniądze. Na co Eurpejczycy wydają swoje pieniądze jest mi całkowicie obojętne. Wkurza mnie jedynie, że Ameryka w związku z rozrzutnością Starego Kontynentu ponosić musi koszty związane z obroną tej cześci świata. A swoją agencję ratinową niech sobie Barroso z Tuskiem powołują. Na szczęście dla inwestorów nikt nie potraktuje jej poważnie.
Andrzej Jarmakowski
Dodaj komentarz
• To jest dobry pomysł, naśladujący Stany. Każdy chce mieć własną agencję ratingową ponieważ posiadanie patentu , tylko przez jedną stronę, wypacza rzeczywisty obraz . Prawdziwe efekty polityki ekonomicznej globalistów widzimy na codzień.
Saturday, July 9, 2011 | danka
• Problem w tym, że agencje w USA to firmy prywatne, niezależne od rządu, zas europejska agencja bedzie zakladana przez Brukselę, a więc cialo reprezentujace rzady. To zasadnicza roznica w ocenie wiarygodnosci.
Saturday, July 9, 2011 | Jur
• danka zupełnie nie rozumie o co biega. Chodzi o to, aby agencji ratingowych nikt nie miał. I tak jest z agencjami dzialajacymi obecnie. Kiedy Fitch (w koncu prywatna firma) zagrozila USA obniżeniem ratingu Obama musial grzecznie rozpoczac negocjacje z republikanami na temat budżetu. Agencje to nie instytucje rządowe tylko niezalezne z międzynarodowm kapitalem.
Saturday, July 9, 2011 | Kinga
• Panie Jarmuła, nie masz pan pojęcia co Pan piszesz. Tak prymitywnej propagandy republikańskiej to nie spodziewałem sie nigdzie indziej niż w Fox News. Agencje ratingowe probuja rozbić strefe Euro ponieważ silna Europa jest zagrożeniem dla dominacji ekonomicznej i politycznej USA. Rating CCC dla gospodarek Grecji, Irlandii i Portugalii jest smiechu warty. Japonia ma zadlużenie ok 200% PKB i jaki ma rating? USA ma 120% zadlużenia w stosunku do PKB i jaki ma rating?
Agencje ratingowe wcale nie sa niezalezne. One działają dla zysku. Pomyśl Pan przez chwilę, to nie boli. Chyba, że szef nie pozwala
Friday, July 15, 2011 | Pawel