Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Już po wizycie prezydenta USA

Andrzej Jarmakowski|Saturday, May 28, 2011

Wybory
W Stanach Zjednoczonych jeszcze przed rozpoczęciem wizyty prezydenta Baracka Obamy administracja jasno przedstawiała swoje nadzieje związane z jej polskim etapem. Przede wszystkim Amerykanie pragnęli, aby kraje Europy Środkowej z Polską jako regionalnym liderem szerzej włączyły się w proces budowania demokracji w półncnej Afryce. Prezydent wyobrażał sobie, że Polacy jako naród, który przewodził w walce z komunizmem, a następnie zbudował stabilną demokrację w skuteczny sposób pomoże Tunezji, a potem może Libii, a także Egiptowi. Polskie rozwiązania mogły być wzorcem dla tych krajów.

Było to poważne zadanie, stawiające Polskę wśród liczących się graczy na arenie międzynarodowej, uczestniczących w głównym nurcie polityki.  Wynikało ono nie tyle z siły militarnej czy ekonomicznej, ile z historycznego doświadczenia. Prezydent liczył także na pomoc Polski w sprawie Białorusi. Administracja zdawała sobie sprawę, że Polacy pytać będą o wizy, ale tutaj wiadomości dobrych nie było. Decyzja leży bowiem w gestii Kongresu, zaś republikańska większość z Izbie Reprezentantów nie jest chętna do poluzowywania obowiązujących w tej materii kryteriów. Prezydent mógł więc zdać sprawozdanie z tego jak sytuacja na tym froncie wygląda jednak bez jasnych deklaracji, bo przecież to nie od niego zależy.

  Biały Dom podkreślał także znaczenie partnerstwa wojskowego, czego wyrazem jest dogadana już umowa o stacjonowaniu w Polsce niewielkiej ilości amerykańskich myśliwców. Amerykanie mieli więc pomysł na Polskę, zaś koncepcja Obamy stanowiła jakby powrót do koncepcji Condolezzy Rice z czasów administracji George W Busha mówiącej o tak zwanych regionalnych liderach. Polsce jako organizatorowi szczytu środkowo-europejskiego taka rola przypadała. Jak sądzę dla Polski było to niezwykle korzystne, gdyż kraj odgrywający rolę w polityce, uczestniczący w głównym jej nurcie  łatwiej może potem załatwiać inne interesy. Oceniając wyniki wizyty trudno powiedzieć, na ile te amerykańskie oczekiwania znalazły zrozumienie nad Wisłą. Nie znamy przebiegu rozmów za zamkniętymi drzwiami, jednak z wypowiedzi oficjalnych można wnioskować, że Polacy przede wszystkim chcieli załatwiać partykularne interesy i nie mieli ochoty patrzeć dalej, ale jak powtarzam nie wszystko na ten temat wiemy.

  Amerykański prezydent przyjeżdżał do Polski po odwiedzeniu Irlandii, Wielkiej Brytanii i potem Francji. Dwa pierwsze etapy były radosnym festiwalem, pełnym kontaktów prezydenta z mieszkańcami tych krajów. W ostatnim dwudziestoleciu, w czasach wolnej Polski także wszyscy poprzedni prezydenci USA spotykali się z Polakami. Prezydent George Bush biegał sobie po Warszawie, wszyscy występowali na publicznych spotkaniach. Pamiętam jak słuchałem wystąpienia Billa Clintona na Placu Zamkowym w Warszawie. Na tle historycznym, a także w stosunku do organizacji wizyty w Londynie i Irlandii wizyta w Warszawie stanowiła zaskoczenie. Odnosiło się wrażenie, że prezydent z radosnego Londynu, gdzie pogrywał sobie w ping ponga przyjechał do centrum obozu Al-Kaidy. Obama został pierwszym prezydentem USA, który już po upadku komunizmu  nie wygłosił przemówienia do Polaków, zaś po Warszawie krążył długą kolumną wraz z karetkami pogotowia i saperami do rozmontowywania bomb i innego wszelakiego świństwa. W przeciwieństwie do Londynu i Irlandii prezydenta witały puste ulice, gdyż mieszkańców skutecznie przegnano, zaś prezydent polskiej stolicy radziła mieszkańcom, nie powitanie gościa, ale wyjazd z miasta. Nie wiem kto ponosi odpowiedzialność za tę przesadę, ale wizerunkiem wizyty jestem rozczarowany. Mieszkańcy Warszawy na pewno chętnie przyszliby posłuchać Obamy tak jak niegdyś Clintona. Barack Obama zaś właśnie w takich momentach jest doprawdy znakomity, wzbudza sympatię i zaufanie. Za dużo do powiedzenia mieli Secret Service i BOR, a za mało Jego Wysokość Zdrowy Rozsądek. Skoro koniecznie chciano uniknać otwartego spotkania, można było zorganizować tak jak niegdyś w przypadku George W. Busha wystąpienie prezydenta na Uniwersytecie Warszawskim.

  Nie wszystko poszło zgodnie z planem, zaś Polacy musieli pokazać, że ich ulubionym zajęciem jest obrażanie się w tym przypadku nie wiadomo na co. Obraził się nasz noblista Lech Wałęsa i zamiast na spotkanie z prezydentem Obamą pojechał do Włoch. A szkoda, bo Wałesa z poparciem Ameryki może odegrać kluczową, historyczną rolę w budowaniu demokracji w Północnej Afryce. Polska prasa jednoznacznie negatywnie oceniła zachowanie Wałęsy i zgadzam się z tą oceną. Było to głupie i szkodliwe dla Polski.

  Z reguły rozsądnie wypowiadający się europoseł Paweł Zaleski radził, aby Amerykanom wprowadzić wizy. Do Polski przyjeżdża niewielu Amerykanów. W każdym amerykańskim biurze podróży w chicagowskim śródmieściu znaleźć można informacje o wycieczkach do Pragi czy Budapesztu, a nie do Warszawy, Krakowa lub Gdańska. Wątpię, aby Amerykanie przejęli się wprowadzeniem wiz, a do Polski mogą sobie spokojnie przyjechać z Pragi nawet bez wizy. Chyba, że Polska na złość Ameryce odmrozi sobie dodatkowo obie nogi i wystąpi z Schengen.

  Niezadowolony był także doradca prezydenta prof. Kuźniar, który opowiadał coś o tym, że Amerykanie wykorzystali Polaków w Iraku. Moim zdaniem takie stwierdzenia kompromitują profesora jako doradcę prezydenta.

  Polacy mieli swoją agendę. Wyobrażam sobie zdziwienie Obamy, kiedy przyszło mu rozmawiać z premierem Tuskiem na temat wydobycia gazu łupkowego. Ameryka jest krajem kapitalistycznym. Jedyną spółką skarbu państwa w USA, którą i tak wielu, łącznie z autorem chciałoby sprywatyzować jest poczta. Ostatnie ograniczenia w eksporcie technologii związanych z listą COCOM zniesiono w stosunku do Polski bodaj w 1992 roku. Wydobyciem gazu zajmują się prywatne kompanie. Jak otrzymają koncesję i wydobycie będzie im się opłacało, to zabiorą się za ten interes. Jak opłacalność wypadnie kiepsko, to się nie zabiorą. Prezydent niewiele w tej materii może zdziałać, co najwyżej może występować jako lobbysta w krajach gdzie owe kompanie starają się o koncesje. Tutaj jednak takiej sytuacji nie ma więc nic dziwnego, że i konkretów nie było, bo prezydent akurat w tym przypadku decydować nie może. To nie jego kompetencja, tylko kierownictwa owych kompanii.

  Oczywiście Polska włączając się w proces budowy demokracji w Afryce Północnej, łatwiej mogłaby załatwiać inne swoje sprawy. Trakowana byłaby jako poważny gracz polityczny. Prywatne kopanie chętniej w takich krajach inwestują, uważają bowiem, że ryzyko jest mniejsze. Takie przełożenie miałoby to na sprawę gazu łupkowego. Zasadniczą rolę odgrywa jednak ekonomiczna opłacalność, a ta w tym przypadku ciągle jest jeszcze niepewna.

  Moim zdaniem niezależnie od wszystkich innych spotkań sukces wizyty Obamy w Polsce zależy od tego, czy politycy w kraju będą umieli spojrzeć dalej niż czubek własnego nosa. Oczekiwania wobec Polski jako regionalnego lidera zostały jasno określone. Spełniając je, jednocześnie wykonując dobrą robotę, dzięki której inni będą mogli godniej żyć, z pewnością załatwianie innych często partykularnych interesów przyjdzie łatwiej. Inaczej będzie trudniej. Natomiast manifestowanie frustracji, obrażanie się w stylu Wałęsy czy Zaleskiego nie służy niczemu. Co najwyżej można się potem nieco zbiorowo poumartwiać, że życie biegnie gdzieś obok.

  Polska dostała swoją szansę i tylko od niej zależy jak ją wykorzysta.

  Andrzej Jarmakowski

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Zupełnie nie rozumiem tych polskich fochów, pretensji, oczekiwania, że wszyscy padną do jej nóg. Postawa Walęsy wydaje mi się śmieszna. W mediach w USA wizyta Obamy choć przyćmiona tragedią w Joplin jest przedstawiana jako bardzo ważna i dotyczyła najistotniejszych spraw dotyczących społeczności międzynarodowej. Konfiguracja: Irlandia, Wielka Brytania, Francja i Polska jest tu przedstawiana tak: Irlandia - sentymentalna wizyta:) jego pradziadek był Irlandczykiem, GB- najważniejszy sojusznik militarny i polityczny, Francja- wiadomo: G8, Polska- przywódca państw regionu, w dodatku kluczowy sojusznik USA w tej części świata. Propozycja, aby Polska pomogła w budowaniu demokracji jest dla Polski zaszczytem i nie rozumiem tych pretensji o wizy, czy pieprzenia Jarosława Kaczyńskiego o badaniu katastrofy smoleńskiej przez NATO. Polsce przyznano rolę wiekszą od jej rzeczywistego znaczenia. Dlatego podoba mi się spojrzenie autora i dziwię się rodaków z kraju, że nie potrafią szerzej patrzeć na sprawy, a tylko mówią o swoich interesach polegających na osiąganiu korzyści finansowych, czyli dotacjach z Unii czy z USA. W praktyce bowiem co oznaczają polskie stwierdzenia, io twardy bronieniu swoich interesów, tylko nadzieję na otrzymanie darmochy. Obawiam się więc, że jak zwykle spieprzymy.
Saturday, May 28, 2011 | Karla

•  Sukces jedynego niezaleznego forum jakim jest Salon 24,strona internetowa blogierow,bo tylko tam Obama udzielil wywiadu red.Janke(wyrzuconemu z TVP) swiadczy,ze wie o zaklamanych mediach w Polsce ,w glebokim powazaniu mial Lisa,Olejnik i innych sprzedawczykow.Moze to cos da do myslenia i p.Jermakowskiemu.
Sunday, May 29, 2011 | adam z Polski

•  Adam, Janke sam wyjaśnił jak to było z tym wywiadem w programie TVN24 w programie Loza Prasowa. Sam Janke dokładnie zaprzeczył bredniom, ktore Adam wypisujesz, a historia ciekawa, możesz sobie w TVN 24 to zobaczyc.
Sunday, May 29, 2011 | Karla

•  A wywiad na salonie24 jest!
Sunday, May 29, 2011 | adam z Polski

•  No własnie jest! i Janke dokładnie opowiedział jak to było zaprzeczając Twoim bredniom
Sunday, May 29, 2011 | Karla

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493