Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Leoncjusza, Michała, Renaty
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Jubileusz wyjątkowy

Andrzej M. Trzos|Friday, December 31, 2010

Wybory
Z twórcą i wydawcą „Informatora Polonijnego” Leszkiem Gilem - rozmawia Andrzej M.Trzos

- W Ameryce wielokrotnie podejmowano próby opracowania i drukowania w języku polskim różnego rodzaju polonijnych przewodników, informatorów, czy książek telefonicznych. Z reguły odnosiły się one do jednego skupiska Polaków i ukazywały się jednorazowo. To, czego Pan w tej dziedzinie podjął się dwadzieścia lat temu w Chicago i realizuje do dziś, jest absolutnym wyjątkiem.

- Przede wszystkim od samego początku zadecydowałem, że proponowane przeze mnie wydawnictwo - dla Polaków przebywających w północno-środkowych stanach Ameryki - powinno stanowić pełne kompendium wiedzy: gdzie i jak mogą załatwić wszelkie swoje sprawy bytowe, bez znajomości języka angielskiego. Tytuł „Informator Polonijny” wydał mi się najbliższy idei powstania takiego wydawnictwa, które byłoby jednocześnie magazynem informacji o charkterze administracyjnym, przewodnikiem po możliwie szerokim kręgu firm polonijnych oraz książką adresowo-telefoniczną. Od początku też założyłem, że nie może być ono jednorazowe i kolejne jego uzupełniane wersje muszą ukazywać się systematycznie co najmnie w skali roku. To zresztą w tym czasie podpowiadała ogromna dynamika w powstawaniu i aktywności firm polonijnych, zmieniająca niemal z miesiąca na miesiąc mapę polskich organizacji i biznesów.

- Myślę, że rozwój „Informatora Polonijnego” najlepiej zobrazowałaby jego zawartość: wydania pierwszego sprzed dwudziestu laty i obecnego.

- Pierwszy numer „Informatora” miał wprawdzie „uderzeniowy” nakład 50.000 egzemplarzy, ale... zaledwie 114 stron z informacjami ogólnymi i ogłoszeniami firm polonijnych. Doliczyłem się wtedy pięciu lekarzy z polskimi nazwiskami, co wcale nie znaczyło, że wszyscy oni znali język polski. Polacy byli właścicielami kilku małych sklepików, kilku restauracji i dość licznych tzw. biur podróży, a w codziennej praktyce głównie agencji wysyłkowych, bowiem nasi rodacy musieli za czyimś pośrednictwem wysyłać do Polski to, czego tam brakowało. A wiadomo, że brakowało wszystkiego - więc na taką działalność była koniunktura. O jakichś znaczących polskich firmach z innych branż nie było wówczas w ogóle słychać... Natomiast numer dwudziesty z roku 2010 zawiera 1.640 stron czarno-białych i 124 strony pełnokolorowe, drukowane na kredowym papierze. Ilość stron zawierających informacje ogólne - oznakowana czerwonym paskiem - wzrosła do 240. Łatwo już obliczyć, że obecnie firmy polonijne prezentowane są na 1.524 stonach, a ich wahlarz jest ogormny: produkcyjne różnych branż, medyczne, handlowe, budowlane, samochodowe, ubezpieczeniowe, prawnicze. Samych lekarzy ogłasza się obecnie w „Informatorze” ponad pięciuset, a jeśli chodzi o wspomnianą branżę spożywczą - polskich sklepów jest kilkadziesiąt, w tym wiele supermarketów i wielkich przetwórni, dostarczających swoje wyroby do sklepów amerykańskich w całym kraju.

- Przy tak wielkim nakładzie i objętości książki, nie łatwo jest chyba z jej dystrybucją?

- Jest to dla nas poważne i długotrwałe zadanie. „Informator” - w różnych ilościach - trafia do wszystkich firm, które się w nim ogłaszają i wielu innych miejsc, masowo odwiedzanych przez Polaków. Tam każdy może bazpłatnie dostać dowolną ilość egzemplarzy dosłownie na wyciągnięcie ręki. Warto dodać, że przez cały rok „Informator” jest dostępny w polskich ksiegarniach

- Jaka jest forma i treść informacji o firmach, tego raczej wyjaśniać nie trzeba. Warto jednak dokładniej powiedzieć o tych 240. początkowych stronach w książce, oznaczonych czerwonym paskiem.

- Zawierają one wszystkie informacje potrzebne Polakom do funkcjonowania w Ameryce. A zatem można tam znaleźć różnego rodzaju porady prawne, wiadomości z rozmaitych dziedzin życia, dane o organizacjach polonijnych, społecznych, politycznych, kulturalnych, medialnych, o kościołach, a także o tych instytucjach, w których musimy coś załatwiać. Są też informacje o miejskich i federalnych władzach amerykańskich i firmach użyteczności publicznej, a także i centralnych władzach w naszym kraju, oraz polskich placówkach dyplomatycznych na całym świecie. Oczywiście ta część „Informatora”spełnia też rolę książki telefonicznej, podając numery telefonów nie tylko niezbędnych w nagłych przypadkach, ale i do połaczeń ze wszystkim krajami świata, a jeśli chodzi o Amerykę - i ze wszystkim miastami, zaś w przypadku Polski - nawet z najmniejszymi miejcowościami. W tej części naszego wydawnictwa zamieszczamy też różnego rodzaju ciekawostki, kalendarium najważniesjzych wydarzeń z poprzedniego roku, oraz przedstawiamy sylwetki wybitnych działaczy polonijnych.

- W „Inforamtorze Polonijnym” wręcz zadziwiający był wzost ilości i rodzajów ogłaszajacych się firm. Jak to wygląda to obecniew okresie kryzysu gospodarczego?

- Żeby to wyjaśnić, muszę sięgnąć do przeszłości. Gdy przybyłem do Ameryki w roku 1981, praktycznie nie istniały tu polskie firmy ubezpieczeniowe, obrotu nieruchomościami, prawnicze, medyczne, budowlane, produkcyjne, czy handlowe - poza spożywczymi... Ta sytuacja powoli zmieniała sie, gdy do Ameryki zaczęli masowo przybywać - zresztą często nie z własnej woli - nasi rodacy wykształceni w różnych zawodach, którzy znali, lub szybko poznawali język angielski i mieli ambicje, żeby tu być kimś, dorównującym Amerykanom, a nie tylko szarymi wyrobnikami. To oni masowo twrzyli różnego rodzaju organizacje i firmy biznesowe. Dziś w każdej z wcześniej nie istniejących branż jest ich po kilkanaście, a nawet po kilkadziesiąt. Od kilku lat powstają tez firmy o jakich się wcześniej naszym rodakom nawet nie śniło: prowadzące usługi architektoniczne, informatyczne i telekomunikacyjne. Polacy weszli też w szerokim zakresie na rynek handlowy w takich branżach jak elektornika, meble, materiały budowlane, czy nawet wyroby jubilerskie. Można więc śmiało powiedzieć, że nie ma już dziedziny, w której nie działaliby Polacy. Dowodem na to, niech będzie fakt, że powstały nawet polskie firmy zajmujące się projektowaniem, zagospodarowaniem i pielęgnacją... ogrodów! Ale obecnie, w związku z kryzysem gospodarczym, wiele firm uleglo też likwidacji - szczególnie sprzedających nieruchomości, udzielajacych pożyczek i firm deweloperskich. Stąd także zmniejszyła się objętość „Informatora”, który swój rekord pobił w roku 2007, osiagając 2.100 stron.

- Okazuje się, że polskie firmy nie tylko zaspokajają potrzeby Polaków, ale coraz częściej świadczą usługi Amerykanom. Jakie - według Pana - są możliwości rozszerzenia takiej działalności?

- To warte jest szczególnego podkreślenia, że niemal wszystkie nowo powstałe polskie firmy: produkcyjne, usugowe czy handlowe, nie nastawiły się tylko na rynek polonijny, ale z dużymi sukcesami rozwijają swoją działalność w środowisku amerykańskim. I co ważne - Amerykanie bardzo wysoko cenią sobie polskie produkty i usługi. A co też ciekawe - firmy amerykańskie widząc, że Polacy stanowią coraz bardziej prężną grupę etniczną, a wiec i mającą także coraz większa siłę nabywczą - nastawiają się na zdobycie polskiego klienta, specjalnie dla niego angażując polską obsługę. I co istotne - sprowadzają coraz liczniejszy asortyment towarów z Polski, który nie tylko zaspokaja potrzeby naszych rodaków, ale zaczyna być z uznaniem przyjmowany i kupowany przez Amerykanów. Oczywiście dominują tu artykuły spożywcze, ale coraz częściej pojawiają się i artykuły przemyslowe. Dla Polski jest to wielka szansa gospodarcza.

- Kończy się jubileuszowy 20. rok wydawania „Informatora Polonijnego”. W polskich firmach i domach prywatnych można często znaleźć po kilka jego wydań, a są i rodacy, którzy chwalą się posiadaniem pełnego jego kompletu. Trudno dokładnie wyliczyć, ale można w przybliżeniu określić, że w posiadaniu Polaków znajduje sie około pół miliona egzemplarzy „Informatora Polonijnego”. To chyba powinno mobilizować wydawcę do dalszych - i to wzmożonych - działań edytorskich w stosunku do tej pozycji.

- Oczywiście. Przede wszystkim opracowaliśmy i uruchomiliśmy internetową wersję „Informatora Polonijnego”. Teraz wystarczy wejść na naszą stronę www.polishphonebook.com i w prosty sposób zanleźć poszukiwaną informację, wpisując tylko ogólne hasło np. „lekarze kardiolodzy”, aby natychmiast znaleźć wszyskich lekarzy i przychodnie o tej specjalności. Dalszy rozwój „Informatora” nie zależy tylko ode mnie, ale głównie od jego klientów i odbiorców. Ja, w spsób odpowiedzialny mogę wypowiadać się tylko o tym, co chciałbym zrobić, co zreszą w obecnej sytuacji gospodarczej można uznać raczej za marzenia... A na przykład realne jest wyciągnęcie wniosków z tego, co usłyszałem od amerykańskich polityków i elit gospodarczych, gdy na spotkaniu z nimi zaprezentowałem nasz „Informator”. Zaskoczyła ich zawarta w nim ilość firm polonijnych, a związane z tym komentarze były jednoznaczne: „Ci Polacy, to prawdziwy i wielki potencjał dla Ameryki!” Z tym, że siła Polonii nie polega na liczbie osób pochodzenia polskiego mieszkających w Ameryce i nie na krzykliwym upominaniu się o profity za nasze zasługi dla Ameryki i świata, ale na prężności gospodarczej i politycznej oraz zasobach fiansowych jakimi będziemy tu dysponować. Oczywiście przy mądrym ich zagospodarowaniu.

- Miłą wiadomość, która teraz przedstawię - powinienem przekazać na poczatku naszej rozmowy. Ale zawsze jej zakończenie najmocniej pozostaje w pamięci czytelników - wiec czynię to teraz. W zwązku z jubieluszem 20-lecia „Informatora Polonijego” - jako jego wydawcy i osobie wielce załużonej dla Polonii także w działalności społecznej - przypadł Panu zaszczyt otrzymania cennego odznaczenia jakim jest Medal Dziedzictwa Narodowego, przyznawany przez Kongres Polonii Amerykańskiej. Szczerze i serdecznie takiego wyróżnienia Panu gratulujemy.

- Dziekuję bardzo. Z wielką satysfakcją przyjąłem to odznaczenie jako wyraz nie tylko uznania dla mnie, ale i dla wszystkich osób życzliwych wydawaniu przez 20 lat „Informatora Polonijnego”, co przynosiło korzyść nie tylko tym, których firmy zaistnialy na stronach tego wydawnictwa, ale i całej społeczności polonijnej, która z wielkim pożytkiem mogła z niego korzystać. Cieszą nas liczne dowody uznania tych, którym „Informator Polonijny” służy i stał się dziś dla nich niemal artykułem pierwszej potrzeby.

Rozmawiał: Andrzej M. Trzos
Foto: Z archiwum Leszka Gila

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Jak zwykle ciekawe,brawo Pan Trzos. :) Wszystkiego nalepszego Panie Andrzeju!
Friday, December 31, 2010 | Emilka

•  Miło jest dowiedzieć się coś o rodakach, ktorzy tak jak Pan Leszek Gil wytrwale działają na rzecz aktywności Poloniii i że te działania są doceniane przez KPA. Szczere gratulacje dla Pana Gila i życzenia dalszej wytrwalości, mimo ogoónego kryzysu.
Sunday, January 2, 2011 | Mirosław Czerwiński

•  Panie Leszku! Gratulacje za Informator Polonijny! Korzystałem z niego dziesiątki razy. I wiem, że był przydatny dla tysięcy naszych rodaków. Dlatego apeluję do wszystkich, którzy wchodzą na stronę "progressforpoland", aby swoimi wpisami podziekowali Panu Leszkowi za to co robil dla nas przez 20 lat!
Sunday, January 2, 2011 | Wiktor Jarosz

•  Przylaczajac się do gratulacji dla Pana Leszka, postaci jakze sympatycznej i milej nie sposob nie zauwazyc, ze Informator bedzie chyba coraz chudszy z powodu kurczenia sie Polonii. Polonia to juz przeszlosc, a KPA to juz historia zupelnie zamierzchla i niestety niezbyt chlubna. Popatzcie jak zamieraja polonijne dzielnice.
Sunday, January 2, 2011 | Wanda

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493