
Home
NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia
Galeria
Ogłoszenia
Jak wzrost gospodarczy Chin wpływa na jakość życia przeciętnego Kowalskiego w Chinach?
Sylwia Martynowicz|Saturday, May 1, 2010
Jak wynika z danych opublikowanych przez tygodnik „Ekonomist”, Chiński wzrost gospodarczy sięga około 10% rocznie. Ponad 300 tysięcy firm takich jak na przykład L’Oreal przeprowadziło swoje fabryki do Chin, gdzie są w stanie wyprodukować więcej towarów po dużo niższym koszcie. Na giełdach światowych akcje Shanghaju stale rosną i ekonomiści przewidują ciągły ich wzrost. Zwiększa się także ilość pieniedzy na rozwój nauki i technologii w Chinach. W lutym chiński export wzrósł o 45.7% w porównaniu do lutego zeszłego roku. Także do lutego 2010 roku z Chin wyeksportowano towary o łącznej wartości 94.5 mld dolarów. Po przeanalizowaniu danych z lutego i stycznia, średni wzrost chińskiego eksportu w 2010 wzrósł o 31.4%, w porówniaiu ze styczniem i lutym.
„Jak rozwój Chin wpływa na życie przeciętnej rodziny Kowalskich w Chinach”?, pytam Hannah Lu (31 lat) rodowitą Chinkę, spacerując aleją stanowego Uniwersytetu w Arizonie.
„Wydawało by sie, że wzrost gospodarczy zaspokoi potrzeby i podniesie standard życia rodowitych Chińczyków. Jednakże tak nie jest”, oświadcza Hannah. Dzisiaj, wielu Chińczyków może pozwolić sobie na publiczną krytykę „polityki jednego dziecka” wprowadzoną przez Deng Xiaoping w 1979r. Nastepca Mao, który otworzył Chiny na Świat uważał, ze warunkiem rozwoju Chin jest ograniczenie liczby ludności. Mieszkańcom miast (obecnie okolo 20 proc. ludności) pozwolono na jedno dziecko, wsi (obecnie 80 proc.) na dwoje, jeśli pierwsza urodzi się córka lub dziecko niepełnosprawne, wyjątek zrobiono dla mniejszości narodowych, czyli dla co dziesiątego mieszkańca Chin. Ale od paru lat w Chinach polityka jednego dziecka nie jest już tematem tabu. Na uczelniach pojawili się jej krytycy. W 2007 roku chiński naukowiec Ye Tingfang i 28 członków chińskiej Politycznej Ludowej Konferencji Doradczej, w której zasiadają emerytowani działacze, biznesmeni i eksperci, złożył wniosek, by zezwolić chińskim parom na posiadanie dwójki dzieci.
„ Przylecialam do USA 8 lat temu, a to dlatego że zostalam wyrzucona z mojego miasta, ponieważ bylam w ciaży. Nie chciałam usunać, ponieważ jestem chrześcijanką. Mój mąż został napadnięty wieczorem w drodze do domu i pobity przez lokalna policję . Kazali nam sie wynosić na wieś. Zaraz po tym mój maż stracił pracę i nie mieliśmy wystarczająco srodków na zakup żywności. Zmuszali mnie do aborcji, jednakże ja się nie poddałam. Potem uciekliśmy do USA. Dzisiaj mam śliczną i zdrową córke, nie myślę o powrocie do kraju, gdzie rząd Ci dyktuje co masz robić”, wyznaje 38- letnia Lang. „Chińczycy narzekają nie tylko na politykę jednego dziecka, ale i także na aborcję, która nie jest niczym nadzwyczajnym. Chińskie kobiety nie mówią głośno o tym, że muszą poddać się władzy rządu. To tylko część systmu chińskiego. Większość Chińczyków skarży się również na zarobki i godziny pracy. W Chinach jest ogromne rozwarstwawienie jesli chodzi o zarobki”, mowi Hannah.
Tylko mała część Chińczyków rzeczywiście pracuje i zarabia nieżle. W wielu miejscach płace są fatalne lub też nie ma ich wcale. „Wypłaty i normowane godziny pracy, pisze „Gazeta Wyborcza”, to sprawy o których większość Chinczyków może sobie tylko pomarzyć”. Podczas ostatniej wizyty polskich parlamentarzystów w Chinach jeden z wiceministrów chińskiego rządu zachwalał szybki wzrost ekonomiczny swojego państwa. Długo dumnie mówił o dynamice rozwoju Pekinu i Szanghaju, powstających wieżowcach, rozbudowującym się metrze i innych osiągnięciach. Polacy słuchali w skupieniu, a na koniec padło tylko jedno pytanie: "A jaka jest u was średnia pensja?". Przedstawiciel chińskich władz tylko się uśmiechnął i przyznał, że nad tym "muszą jeszcze popracować". Ta krótka historia idealnie oddaje różnice pomiędzy pracą i płacą przeciętnego Kowalskiego w Chinach. Przykładowa „miska ryzu” jako zapłata, nie jest wcale wymysłem złosliwych kapitalistow, ale bardzo często faktem i to nie tylko w nielegalnych fabrykach. „Pracowałem w Anglii z Chińczykami z Szanghaju, opowiada Lukasz Cisakowki z Polski (Zory, woj. Ślaskie), na moje pytanie aby przeliczyli ile zarabia Chińczyk w jego regionie odpowiedział , najniższa pensja to około 200 zł , średnio zarabiają 1000 - 1500 tys., a kierownicy około 2-3 tys złotych. Zdziwiłem się i zapytałem jak to jest możliwe ze potraficie wyprodukować zegarek, dowieść go do Europy i sprzedać za funta? Odpowiedział ,że są regiony w Chinach, gdzie całe wioski (miliony mieszkańców) są bez pracy, albo utrzymują się na roli, tam stawiają fabryki gdzie za miskę ryżu składają zegarki. Na prowincji ludzie nie mają alternatywy, muszą się godzić na najniższą pensje”. Tajemnica zatrudniania niemal za darmo tkwi w prowincji. Jest to rozwiązanie korzystne dla obu stron. Właściciel firmy nie ma praktycznie żadnych kosztów, a pracownik jest szczęśliwy, bo dostaje to, na co często w rodzinnym domu nie mógł liczyć: trzy posiłki dziennie, dach nad głową i przyjemną atmosferę w pracy. To dlatego wiekszość Chińczyków pytania o zarobki nie rozumie. „Jak to ile zarabiam miesiecznie?- pyta ze zdziwnieniem Wu, ktora sprzedaje perły w markecie Hong Qiao. Pracuję normalnie, mam gdzie mieszkać, w co sie ubrać, co jeść. U nas nie płaci sie co miesiąc tyle samo pieniedzy wszystko zależy od wielkości sprzedaży i miesiaca.” Również i prawo i nie zabrania wypłat „w misce ryżu”.
Wiekszość społeczeństwa (według badań przeprowadzonych przez People’s Bank of China w 2009 roku) bo aż ok 52% społeczeństwa narzeka na rosnące ceny praduktów. Rzad Republiki Chin obiecywał 3% inflację, jednakże ekonomisci przekonują ze inflacja jest dużo wyższa. Yueh Li , edytor tekstu, narzeka na ceny mięsa. “Płacialem $1.00 za żeberka a teraz tej samej wielkości żeberka kosztują już $2.00. Znacznie ograniczyliśmy spożywanie mięsa w porównaniu do zeszłego roku. Wydawałoby się, że kraj sie rozwija to ceny nie powinny wzrastać. W porównaniu do zeszłego roku, ceny wzrosły podwójnie. Jest naprawdę bardzo drogo. Wiekszą cześć naszego dochodu miesięcznego wydajemy na wyżywienie. Jesli chcesz aby twoja rodzina pozwolila sobie na mieso musisz pracować dłuższe godziny”.
Razem z Hannah usiadłysmy w przydrożnej kafejce, gdy nagle Hannah zapytała się „Czytałaś ostatnie wydanie Time?” Przytaknełam. „No wlaśnie, to jest najlepszy przykład życia w Chinach, pracujesz od świtu do nocy i nie możesz nawet zaoszczędzic na pierwszą wpłatę na małe mieszkanie”. Faktem jest ze przez lata rządy lokalne w Chinach inwestują w wysokie wieżowce, które mają być przeznaczone dla prywatnych inwestorów badź wykupione przez rodziny. Odkąd ceny zaczeły stale rosnąć, wielu zaczęło podchodzić to tego przedsięwziecia bardzo sceptycznie. Dzisiaj budowa wielu mieszkań pozostaje niedokończona. Lou Yan (30 lat) razem z meżem postanowili kupic mieszkanie w Shanghai za 800.000 yuan ($117.000). „Pożyczylismy od naszych rodziców pieniadze, tak abyśmy mieli dosyć na pierwszą wpłatę”, mowi Lou. „Boje sie, że jeśli nie zrobimy czegoś teraz, to stracimy szansę. Tutaj mieszkania drożeja bardzo szybko.” Samej pochodząc z Polski cieżko bylo mi w to uwierzyć, żeby ceny mieszkań rosły w tak szybkim tempie, w państwie gdzie Kowalski składa grosze na chleb, zapytalam sie więc mojego przyjaciela profesora ASU, Dale Palmgren, który mieszkał w Chinach przez około 5 lat o opinie. „Okolo 70-75% młodych Chinczyków nie może pozwolić sobie na zakup mieszkania, mowi profesor Palmgren. Nie myśląc już o wysłaniu dziecka na studia. Na zakup mieszkania i samochodu w tym samym czasie może pozwolić sobie tylko wyższa klasa”.
Po 10- latach życia w Beijing 30-letni Xue Jinyoung i jego ciężarna żona zdecydowali sie opuścić miasto z obawy na nie wystarczającą ilość pieniędzy na mieszkanie. Z miesięcznym dochodem 11.000 yuan okolo $1.617 para zaczęła rozglądać sie za mieszkaniem z rynku wtórnego. Po długich poszukiwaniach Xue znalazł swoje upragnione 73 metry kwadratowe na obrzeżach zachodnich miasta za 1.35 milion yuan, okolo $200 000. Nie mniej jednak wymagana pierwsza wpłata wynosila około 400.000 yuan czyli okolo $58 000, dużo wiecej niż para byla w stanie zapłacić. Takie doświadczenie pomogło zrozumieć Xue, ze chiński sen Kowalskich o wlasnym M-4 jest daleki od rzeczywistości. Xue i jego żona wspólnie postanowili kupić mieszkanie, z daleka od miasta, nie mniej jednak za przyzwoitsza cenę. „Dla wiekszości Chińczyków kupno mieszkania w mieście jest tylko złudzeniem, żali sie Xue. To nie do pomyślenia ze po latach pracy, 10 godzin każdego dnia nie jestem zapewnić żonie i dziecku własnego dachu nad glową.” Dane z 2008 roku przedstawiane przez Biuro Statystyczne w Beijing pokazują ze przychód per capita wynosil 44.715 yuan, okolo $6 500,a srednia cena mieszkania wynosiła 20.000 yuan za metr kwadratowy (okolo $3000). Yi Xianrong, z Instytutu Finansów i Bankowości uważa ze ceny mieszkań sa przyczyną depresji dla niejednego młodego czlowieka a ceny mieszkań sa minipulowane przez rząd.
Wygląda na to, ze nawet chiński system zdrowotny wymaga rekonstrukcji. Hannah uważa że zdrowotny system jest kompetnie bez ładu. „Przez ostatnie 5 lat rząd bezskutecznie chciał ubezpieczyć 1,4 biliona obywateli , ale ubezpieczenie pokrywało tylko minimum kosztów na szpital, leczenie i jeszcze mniejszą cześć wydatków na lekarstwa. Tak wiec opuszczając szpital, dostajesz rachunek który musisz płacic przez najblizsze lata”. Statystyki pokazują że ponad 300 milionów Chińczyków wogóle nie ma ubezpiecznia. W kraju gdzie rozrzut pomiedzy wyższą klasą a klasą roboczą jest tak wielki, rząd pozwolił na otwarcie prywatnych klinik, aby zwiekszyć pomoc dla tych którzy nie kwalifikują sie żeby przebywać w szpitalu (czytaj: czyli jeszcze nie umierają). Problem w tym, że wiekszość ludzi nie chce korzystać z tego rodzaju pomocy medycznej, gdyż więkość lekarzy jest opłacana przez przez firmy farmaceutyczne. W zwiazku z tym pacjenci opuszczają klinikę z plikiem recept.
Lu (38), mieszkająca około 40 km od miasta Suzhou ma 5 letniego synka, który czesto sie przeziębia, ale nie byl chory tak aby kwalifikował sie pod państwowe ubezpieczenie. Lu musiała zaplacić $200 ostatniego miesiąca za jego pobyt w szpitalu i okolo $600 za lakarstwa” Nie moge sobie wyobrazić co byłoby gdybyśmy mieszkali w miescie, tam ceny sa o wiele droższe”
Problem wysokich cen mieszkań, zawodnej opieki zdrowotnej, taniej siły roboczej, ograniczonej ilości dzieci to tylko część problemów z jakimi się boryka przecietny Kowalski w Chinach. Wielu młodych boryka sie z dodatkowym problemami wysokich opłat za dobre uczelnie, czy też wysokie koszty kupna samochodu i jego utrzymania. Niestety, masa chińczyków nie odczuwa wzrostu gospodarczego Chin. Koszty rozwoju ekonomicznego są zbyt wysoką ceną dla przecietnego chińczyka. Wyglada na to że chińskim władzom naprawdę trzeba rzetelnych analiz rzeczywistości. Czasy bezrefleksyjnego wcielania w życie „genialnych” idei, zrodzonych w głowie najwyższego przywódcy, odeszły w przeszłość wraz ze śmiercią Mao.
Sylwia Martynowicz
Dodaj komentarz
• Ciekawa sytuacja z tymi Chinami a jeszcze bardziej ciekawe co zrobi nasz prezydent Obama z polityka w stosunku do Chin.
Friday, April 30, 2010 | Merlot
• Prezydent Obama co najwyzej sie podda, bo nic innego nie potrafi. Ponadto jak Chiny przestana kupowac dlug Ameryki, to ostatni zgasi swiatlo.
Friday, April 30, 2010 | Justyna
• Ciekawy material, bardzo duzo urozmaiconych wiadomosci jest zawarte w tym artykule.
Friday, April 30, 2010 | Celina
• Obamiatko nie ma zadnego planu od dwoch lat i niezanosi sie zeby zmienil cos w swoim postepowaniu , w przeciwiemstwie do wyborcow ktorzy pokaza mu gdzie jest miejsce dla takich dyletantow politycznych jak on. Dobry material pani Sylwi, Chiny to potega z ktora bedzie problem predzej czy pozniej.
Friday, April 30, 2010 | Teofil M.
• Nie moge uwierzyc! Znam te Pania, wykladała u mnie na uczelni w Katowicach. Pozdrawiam, Tomek z roku drugiego ekonomii GWSH
Friday, April 30, 2010 | Tomek Brudnicki
• Sylia artkul jest dobry,jest jedno ale,czy ktos sie tym za interesuje?
Saturday, May 1, 2010 | D.SZ.
• Normalnie poplakalem sie ze smiechu czytajac takie komentarze, jak Teofila M. To jest oczywiscie wina Prezydenta Obamy, ze przecietny Chinczyk nie ma kasy na papier toaletowy. Przeciez ta sytuacja w Chinach, czyli kapitalizm w najlepszym tego slowa znaczeniu powinna zaistniec w USA. Najlepiej bedzie, jesli oddamy wladze w rece republikanow i tym samym staniemy sie niewolnikami takimi, jak Chinczycy. Bo przeciez nie liczy sie jednostka ale wyzszy cel, czyli to ze wlasciciel kompani wlasnie otrzymal premie w wysokosci kilku milionow. Pozdrawiam.
Saturday, May 1, 2010 | Kaziu
• ....Dziwny jest ten świat.... Zawsze było, jest i będzie tak, że ktoś będzie miał lepiej kosztem innych......
Saturday, May 1, 2010 | Blondi841
• Chiny beda potęgą? Pozyjemy, zobaczymy. Na razie to ciagle raczek kandydat do klubu cos mogacych. niz rzeczywista potega, zas bieda w tym kraj, oczywiscie jak wyjedzie sie z kilku wielkich miast jest porazajaca!
Saturday, May 1, 2010 | Mateusz
• Ciekawe co Kaziu powiesi sobie nad lóżkiem. Zdjęcie żony, dziewczyny, czy Obamę?
Saturday, May 1, 2010 | Beata
• Beata, wyslij rozneglizowane wlasne zdjecie i obiecuje Ci, ze powiesze sobie to w piwnicy, LOL. Pozdrawiam.
Saturday, May 1, 2010 | Kaziu
• Ciekawy material. Od siebie dodam tylko, ze niedostepnosc rynku mieszkaniowego i opieki zdrowotnej w Chinach nie jest przyczyna, a skutkiem. Wiele niedociagniec w chinskiej gospodarce da sie bezposrednio wyprowadzic z ilosci ludzi tam mieszkajacych. Mieszkania sa drogie, gdyz zawsze - zwazywszy na ilosc mieszkancow chcacych je kupic - znajdzie sie ktos, kto wylozy pieniadze. Budowanie duzej ilosci mieszkan jest wiec z ekonomicznego punktu widzenia niepraktyczne, gdyz aby rozpoczac masowa ich sprzedaz, ceny musialyby dramatycznie spasc. Masowe, tanie budownictwo jest nawet dla panstwowego przedsiebiorcy ryzykowne.
Saturday, May 1, 2010 | a
• Kaziu, Kaziu, nie przesadzaj, wlasna zona lepsza
Saturday, May 1, 2010 | Beata
• Beato...oczywiscie, ze lepsza, dlatego wspominalem o piwnicy...Pozdrawiam.
Saturday, May 1, 2010 | Kaziu
• Dobry artykul,interesujacy. a co do zon to ja wole cudze :-)
Saturday, May 1, 2010 | Marko
• Ciekawe co Chinczycy sadza w kwestii zon, a tak odnosnie tematu, to dobry artykul, dobrze ukazujacy rzeczywiste oblicze Chin.
Saturday, May 1, 2010 | Justyna
• Ciekawe co Chinczycy sadza w kwestii zon, a tak odnosnie tematu, to dobry artykul, dobrze ukazujacy rzeczywiste oblicze Chin.
Saturday, May 1, 2010 | Justyna
• Ciekawe co Chinczycy sadza w kwestii zon, a tak odnosnie tematu, to dobry artykul, dobrze ukazujacy rzeczywiste oblicze Chin.
Saturday, May 1, 2010 | Justyna
• Codziennie mozna tutaj zauwazyc podwojne wpisy...ale trzykrotne? Doprawdy nie wiem, czy administrator tej strony nie wie co robi? Pozdrawiam.
Saturday, May 1, 2010 | Kaziu
• Autorka pominela calkowicie aspekt militarnego rozwoju Chin. Chiny zas systematycznie rozbudowuja swoj potencjal wojskowy, za miske ryzu, czy nie, ale nie tylko ekonomicznie sa coraz silniesze.
Sunday, May 2, 2010 | Wojtek
• Sylwia :) to co piszesz to prawda.Tak kolorowo wcale nie wyglada zycie przecietnego chinczyka mimo wzrostu gospodarczego Chin.W lutym moja szwagierka byla w Fuzhou rodzinnym miescie meza i roczarowala sie niesamowicie zyciem przecietnego Chen albo Lee czy Chung.Szybko zostala naocznym swiadkiem wyprowadzania z domu kobiety ciezarnej pod eskorta w celu wywozu do natychmiasowej aborcji ,swiadkiem ostrego palowania samochodu przez policje zamiast zwyczajnego mandatu ,drog bez sygnalizacji tudziez znakow i wszechobecnych smieci. Mozna sie spodziewac ,ze przeliczajac na euro czy dolary sporo poszaleje w tym egzotycznym kraju.Na prozno szukac tanich podrobek Nike czy popularnych bubli.Riksze tanie i McDonald's ale o tanich zakupach nie ma mowy.Poza tym w tym regionie kraju mimimalne zarobki sa nieco wieksze a co za tym idzie rowniez ceny. Chinczykom nie oplaca sie juz zatrudniac rodakow.Rodzinne firmy szwagrowie przeniesli na Taiwan i do Wietnamu i tam obecnie sila robocza ,podatki i inne sprawy zwiazane z prowadzeniem firm sa najtansze.Poza tym moja znajoma pol polka pol holenderka bedac pracownikiem holenderskiej ambasady w ostatnich pieciu latach wlasnie w Chinach powrocila z niesmakiem ,wysokie koszty utrzymania mieszkania,benzyna ,jedzenie i ubezpieczenie zdrowotne oraz szkoly dla obcokrajowcow sa potwornie drogie i niewspolmierne do zarobkow.Wiec tylko niesety elita ma sie dobrze. Zupelnie sie wiec zgadzam z powyzszym artykulem.To co przedstawilas to brutalna i nieciekawa prawda dla Chinczykow-narodu niezwykle cieplego ,pracowitego i goscinnego,troche podobnego do nas Polakow. Pozdrowienia z kraju wiatrakow :)
Sunday, May 2, 2010 | Malgorzata Peereboom
• Chiński cud gospodarczy . Gdy Fidel Castro zrobił rewolucje na Kubie, przez 4 lata z rzędu przyrost gospodarczy wynosił 15 - 20 %. Mimo bałaganu rewolucyjnego i embarga na cukier oraz części zamienne z USA. Juz komuniści pokroju J P Sartre i inni sympatycy obliczali kiedu Kuba dogoni i przegoni USA w dobrobycie.. Jednak cały sukces Kuby opierał sie na tym , że przed 1959r. bezrobocie wynosiło 40%. Komunistyczna gospodarka zlikwidowała bezrobocie , i własnie w drodze zatrudnienia tych nędzarzy generowano wzrost gospodarczy. Gdy rezerwuar bezrobotnych sie skonczył, skończył sie i kubanski cud gospodarczy. Podobnie jest w Chinach, Pamiętajmy lata 60te gdy z głodu zmarło ponad 30 milionów , obecnie Chiny własnie zaczeły produkować więcej niz USA . USA liczy ok 300 milionów i w Chinach w miastach żyje 300 milionów. I w zasadzie tylko te 300 milionów w miastach wytwarza liczący sie produkt gospodarczy. Pozostała ludnośc ekonomicznie sie nic nie liczy , wytwarza wyłacznie tyle by nie umrzec z głodu. Ale jest to przeogromny rezerwuar niewolników ekonomicznych. Przepływ niewolników ze wsi do miasta , powoduje wzrost miast i wrost gospodarczy, ale jest to rozwój ekstensywny. Ten rezerwuar niewolników w Chinach jest przeogromny , ale kiedys też sie skonczy i wtedy Chiny sie udusza. Najwiekszy problem polega na wzroście militarnym Chin i ambicjach imperialnych. Juz dzisiaj Chiny wykupuja i kolonizuja Afryke , w którymś momencie moga sie pokusic na wielka wojne by zdobyc "Lebensraum" i tego najbardziej trzeba sie obawiać.
Sunday, May 2, 2010 | John
• no i taka jest rzeczywistość .... pozdrawiam sylwia gorąco
Sunday, May 2, 2010 | ewa b.
• Pani Sylwio, jesli Pani nie jest w stanie przetlumaczyc - napisac poprawnie liczby obywateli Chin to jak jest Pani w stanie pisac o Chinach? 1,4 biliona ludzi w Chinach? To chyba w 21tysiecznym roku... ? a moze miliarda! Wygląda na to, ze nawet chiński system zdrowotny wymaga rekonstrukcji. Hannah uważa że zdrowotny system jest kompetnie bez ładu. „Przez ostatnie 5 lat rząd bezskutecznie chciał ubezpieczyć 1,4 biliona obywateli , ale ubezpieczenie pokrywało tylko minimum kosztów na szpital, leczenie i jeszcze mniejszą cześć wydatków na lekarstwa. 1,4 biliona obywateli
Tuesday, July 12, 2011 | skunssa
• sas 1,4 biliona obywateli
Tuesday, July 12, 2011 | xxx
• Ludzie moja narzeczona jest chinką i doskonale wiem jak jest w Chinach. W miastach jeżdżą często nowe auta, jedzenie jest dużo tańsze niż w polsce. Nie ma obowiązku płacenia ZUS i innych ukrytych kosztów dla pracodawcy. mówi się że ceny mieszkań rosną szybko a nie wspomnę o cenach mieszkań w polsce. Mało kto wie że przeciętny mieszkaniec przeciętnego miasta w chinach zarabia 3-4/m-c tys. to nie płaci od tego żadnego podatku!!! Jeśłi ktoś zarabia 6 tys/m-c to płaci jedynie 145 yuan!!! a od zarobków 20 tys. płaci 1000 yuan!!!! Taka jest rzeczywistość!! Cena paliwa to ok 7-8 yuan (3,5-4 zł w przeliczeniu). Mówią że pracują tam za jedzenie i mieszkanie a w polsce jest inaczej dla 70% ludzi??????? ja się pytam. Sam pracowałem w banku po studiach miałem na rękę 1300-1500 zł z czego płaciłem połowę za pokój we wrocławiu 700 zł + opłaty 150 zł jedzenie 200-300 (oszczędnie) reszta szła na jakieś ubranie najtańsze z marketu, telefon i 1 raz w miesiącu do kina mogłem sobie pozwolić ot cudowny kraj. czysta wegetacja. Niewolnictwo. Znam mnustwo osób wokół mnie którzy tak samo mają. statystycznie jest to 70 %. DOŚĆ NIEWOLNICTWA W POLSCE LEPIEJ STĄD SPIEPRZAĆ
Tuesday, November 8, 2011 | ERDFSD
Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493
---

