Irtysz Pawłodar podejmował u siebie Jagiellonię Białystok w meczu rewanżowym Ligi Europejskiej. W gorącym klimacie podopieczni Michała Probierza zawzięcie walczyli, lecz nie przyniosło to wymiernych korzyści. Jagiellonia przegrała 0:2. Bramki strzeli Mamoutou Coulibaly i Glieb Malcew.
Zawodnicy Jagiellonii Białystok po długiej podróży do Kazachstanu wyszli na boisko w Pawłodarze, by zmierzyć się z tamtejszym Irtyszem. Pierwszy mecz podopieczni Michała Probierza wygrali 1:0, przyszedł jednak czas na rewanż.
Groźnie rozpoczęli gracze Tajgata Bajsufinowa, ale bez konsekwencji. W odpowiedzi postraszyć przeciwnika próbowała Jagiellonia, ale Ermin Seratlić trafił po rzucie rożnym tylko w poprzeczkę. W 10. minucie dwie groźne akcje przeprowadzili zawodnicy Irtyszu, ale na posterunku był Grzegorz Sandomierski. W kolejnych minutach piłkarze Jagiellonii grali rozważnie, zdając sobie sprawę z tego, że to oni są w uprzywilejowanej sytuacji.
W 17. minucie sędzia podyktował rzut wolny dla podopiecznych Probierza, ale Dawid Plizga zagrał niedokładnie. „Jaga” nie potrafiła utrzymać się dłużej przy futbolówce, grając głównie długie piłki. W 19. minucie zakotłowało się w polu karnym Sandomierskiego, ale bez konsekwencji. W odpowiedzi Rafał Grzyb strzelił bardzo niecelnie. Chwilę później próbował Maycon, poprawił Hermes, ale rezultatu nie było. W 24. minucie główkował Georgi Daskałow, jednak znacznie się pomylił.
W 29. minucie bardzo mocno z rzutu wolnego strzelał zawodnik Irtysza Pawłodar, Aleksandr Kuczma, ale piłkę pewnie obronił bramkarz drużyny z Białegostoku. Mecz się wyrównał, zawodnicy obu drużyn naprzemiennie atakowali, ale akcje przerywane były jeszcze przed polem karnym. Gdy do końca pierwszej odsłony został nieco ponad dziesięć minut, groźnie zaczęli poczynać sobie gospodarze, ale sami pogubili się w kontrataku.
Niestety, w 37. minucie, najlepszy piłkarz Irtyszu, Mamoutou Coulibaly, zachował zimną krew w polu karnym Jagiellonii i strzela bramkę na 1:0. To był ewidentny błąd obrońców z Białegostoku. Dwumecz rozpoczął się więc od początku.
Glieb Malcew pogrążył „Jagę”. W 43. minucie strzelił mocno i celnie sprzed pola karnego i tym samym Irtysz prowadził już 2:0. Sandomierski nie miał szans. Końcówka pierwszej połowy w wykonaniu polskiego zespołu była fatalna, natomiast Irtysz Pawłodar kontrolował przebieg meczu do ostatnich minut.
Do przerwy Jagiellonia przegrywała, po fatalnej postawie w defensywie i bez pomysłu na grę w ofensywie. Ewidentnie brakowało Tomasza Frankowskiego. Póki co, Kazachowie się cieszą.
Po przerwie na boisku pojawili się dwaj nowi gracze w składzie Jagiellonii. Marcin Burkhardt i Tomasz Frankowski zastąpili odpowiednio Hermesa i Maycona.
Pięć minut po wznowieniu gry strzał przewrotką oddał Daskałow, ale piłka przeleciała ponad bramką. W kolejnych minutach w polu karnym Jagiellonii popłoch siała dwójka napastników drużyny z Kazachstanu, Malcew i Daskałow. Bezproduktywny był Tomasz Kupisz, który przegrywał zbyt dużo indywidualnych pojedynków.
W 57. minucie na boisku pojawia się rosły El Mehdi Sidqy, który zastąpił Grzegorza Bartczaka. Oznaczało to, że Michał Probierz wykorzystał limit zmian. Chwilę później dobrze interweniował Sandomierski, po strzale z linii pola karnego Malcewa. Piłkarze trenera Bajsufinowa czuli się pewnie, stąd coraz śmielsze ataki na bramkę „Jagi”.
W kolejnych minutach zawodnicy z Podlasia nadal grali górną piłką, co nie przyniosło rezultatu, ponieważ obrońcy z Kazachstanu bez problemu wbili im futbolówkę. Po nieco ponad godzinie gry doszło do zmiany w ekipie gospodarzy. Z boiska zszedł Malcew, którego zastąpił Murat Tleszew.
Piłkarze z Białegostoku nadal potrzebowali chociaż jednej bramki, ale grali zbyt szybko i niedokładnie. W 67. minucie z prawej strony dośrodkował Frankowski, ale nikt nie zamknął akcji. Minutę później strzelał El Mehdi, jednak pewnie obronił Anton Tsyrin. Polacy ciągle musieli uważać na groźne kontry gospodarzy, którzy coraz częściej grali by zyskać czas.
W 74. minucie stuprocentową akcję zmarnował Dawid Plizga, który po dośrodkowaniu Kupisza, znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Irtyszu. Niestety, nowy nabytek Jagiellonii przeniósł piłkę nad poprzeczką. Jednak bramka i tak nie zostałaby zaliczona, ponieważ – według sędziego liniowego – Plizga był na spalonym. Trzy minuty później została przyznana żółta kartka dla Ermina Seratlicia za teatralny upadek w polu karnym przeciwnika.
Na dziesięć minut przed końcem kolejną sytuację zmarnował Plizga. Bramka gospodarzy była pusta, ale pomocnik nie potrafił umieścić piłki w siatce. Im bliżej końca spotkania, tym na boisku robiło się bardziej nerwowo, a piłkarze z pawłodaru nie spieszyli się ze wznawianiem gry. W 85. minucie Jagiellonia miała kolejną świetną okazję. Kupisz strzelał z jedenastu metrów do pustej bramki i trafił ... w plecy Plizgi.
Na ostatnie minuty na boisku pojawił się jeszcze Fyodor Siminidi. Tuż po zmianie, sędzia doliczył cztery minuty do regulaminowego czasu gry.
W ostatnich minutach spotkania po kilka okazji mieli gracze obu drużyn, lecz wynik nie uległ zmianie i tym samym Jagiellonia Białystok w marnym stylu pożegnała się z Ligą Europejską.