Nadmierne opady deszczu i upalne lato z dużą wilgotnością powietrza doprowadziły do drastycznego wzrostu liczby komarów w Chicago i na przedmieściach. Północne i zachodnie przedmieścia walczą z tą plagą.Południowe rejony Cook County odnotowały ponad trzykrotny wzrost liczby komarów. To najgorszy wynik od 20 lat.
W pułapki, w które zazwyczaj łapało się kilkaset owadów, teraz wypełnione są tysiącami komarów. W Evanston, Wilmette i Glenco mówi się o niespotykanej populacji komarów. Mieszkańcy Schaumburga, Palatine i Wheeling narzekaja, że mimo stosowania środków przeciwko komarom, są "zjadani żywcem".
Dobrą wiadomością jest, że obfite i ciężkie deszcze, które nawiedziły Chicago i przedmieścia tego lata nie "wyprodukowały" typu komarów, który przenosi Wirus Zachodniego Nilu. Na terenach popowodziowych występują w nadmiernej ilości komary, które są agresywne, jesli chodzi o ukąszenia, ale nie stanowią zagrożenia dla zdrowia.
Jednak jeśli temperatury będą wysokie, a powietrze stanie się suche, wtedy może wzrosnąć liczba komarów, które przenoszą Wirus Zachodniego Nilu. Od 2002 roku odnotowano kilkadziesiąt przypadków zachorowań w Illinois i w samym Cook County. Warunki pogodowe zdecydują czy ta liczba wzrośnie i o ile.
Dlatego powinniśmy używać środka odstraszającego komary, kiedy przebywamy na zewnątrz. Niezależnie, czy odnotowujemy obecność owadów w swoim otoczeniu czy nie.
Lokalne departamenty zdrowia w całym powiecie prowadzą akcje przeciwko komarom. Spryskiwane są stojące zbiorniki wodne, kałuże a nawet opuszczone trawniki. W miasteczku Oak Park spryskuje się nocami. Wheaton i West Chicago w tym tygodniu rozpoczynają kolejne serie spryskiwania. Boolingbrook rozpocznie akcję w sobotę.