
Home
NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia
Galeria
Ogłoszenia
Filizanka aromatycznej kawy.
Iwona Sikorska - Szczupak|Sunday, October 2, 2011
- Dla pań, będzie to specjalne cappuccino - powiedział barista, lekko siwiejący pan o szarych oczach i ujmującym uśmiechu. Nie pozostało nam nic innego, jak "odśmiechnąć" się do niego najładniej jak umiałyśmy, a później ruszyć na zewnątrz w poszukiwaniu wolnego stolika. Znalezienie wolnego miejsca o tej porze, czyli tuż przed zachodem słońca, w przepięknej English Bay w Vancouver, nie jest proste. Dziś, o dziwo, udało się to nam bez wysiłku. Ledwo usiadłyśmy, kelner przyniósł nasze kawy...
- Co za cudo! - wykrzyknęła moja siostra - Nie do wiary! Mam nadzieję, że nasz barista wie, że wywołał uśmiechy na naszych twarzach. Proszę mu podziękować.
A było za co - w każdej filiżance na powierzchni kawy pływało perfekcyjnie wykonane z pianki serduszko - istne dziełko sztuki. "Rysunki na kawie" to już od dawna specjalność wielu kawiarenek w Vancouver - zimą można tu dostać kawę "ozdobioną" choinką, jesienią - jabłuszkiem, a w dzień świętego Patryka - koniczynką! Uczta dla wszystkich zmysłów!
29 września obchodzi się międzynarodowy dzień kawy. Nazwa kawy pochodzi najprawdopodobniej od arabskiego „kahwa”. W większości języków europejskich przyjęła się poprzez tureckie słowo „kahve” i utworzoną od niego włoską nazwę „caffe”. Kahva oznacza po arabsku zarówno kawę jak i wino; podobne w brzmieniu słowo „kohweto” oznacza siłę. „Kawa, owa odtrutka wina, popędza wyobraźnię i usuwa w ten sposób ból głowy i troski, nie zachowując ich, jak tamten trunek, na dzień następny” (Julien Offray de la Mettrie).
Skąd się wzięła kawa? Istnieje taka oto legenda wyjaśniająca jej początki: Było to dawno, bardzo dawno temu. Pewien samotny pasterz o imieniu Khaldi, przepędzał swoje stado przez tajemnicze i niezamieszkałe wzgórza. Rozglądając się z zaciekawieniem po nieznanej krainie nie zwrócił uwagi na to, że jego owce po drodze objadały się czerwono zabarwionymi owocami rosnącymi na krzewach dzikiego kawowca. Po pewnym czasie uwagę pasterza zwrócił fakt, że jego zwierzęta, mimo tego, że miały za sobą długą i trudną wędrówkę, nie wykazywały oznak zmęczenia. Co więcej - były zadziwiająco ożywione! Khaldi, zastanawiając się nad dziwnym zachowaniem swego stada, co chwilę sięgał po owoce z pobliskich krzewów i przeżuwał je w zamyśleniu. Po niedługim czasie sam poczuł, jak opuszcza go zmęczenie i powracają mu siły. Zaskoczony tak nagłą zmianą, zaczął wesoło pokrzykiwać i... puścił się w tany ze swym owcami! Jego wyczynom przyglądali się mnisi z pobliskiego klasztoru. Domyślając się, że to ziarenka kawowca tak wpłynęły na zachowanie pasterza, sami postanowili ich spróbować. Po wypiciu naparu z tych owoców zaobserwowali, że niekończące się godziny modlitw przestały być dla nich uciążliwe... I tak została odkryta kawa i jej moc!
Początkowo kawa cieszyła się największą popularnością w Etiopii. Może też jej nazwa właśnie stąd pochodzi, gdyż uprawiano ją w regionie etiopskiego miasta Kaffa (dziś Kefa). Owoce kawowca znane tam były już w pierwszym tysiącleciu przed naszą erą, kiedy to spożywano je gotowane lub z dodatkiem masła i soli. Przypuszczalnie dopiero w trzynastym lub czternastym wieku kawa przywieziona została przez kupców arabskich do Jemenu. Zapewne właśnie tam opracowano metodę preparowania nasion przez prażenie i wytwarzanie z nich napoju, który Beduini rozpowszechnili później w całej Arabii. Tutaj przez wiele lat uznawano ten napój za święty. Arabowie rozpowszechnili zwyczaj picia kawy na całym Bliskim Wschodzie, choć trzeba przyznać, że początkowo gorzki smak kawy nie wzbudzał zainteresowania. W dodatku, na początku szesnastego wieku w Mekce i w Kairze nawet zabroniono jej picia! Zakaz ten jednak szybko zniesiono, a w roku 1554 w Stambule otwarta została pierwsza kawiarnia. Arabowie pilnowali sekretu kawy do czasu, kiedy to pewien Arab o imieniu Baba Budan nielegalnie przemycił ją z kraju. Wieść o specyficznym działaniu tego napoju szybko rozeszła się po świecie i tak kawa stała się jednym z najbardziej cenionych i pożądanych towarów.
Europa powitała kawę na początku siedemnastego wieku w portowych miastach takich jak Wenecja, Amsterdam, Londyn czy Hamburg. Pierwszą kawiarnię w Anglii w Oksfordzie otworzył turecki Żyd o imieniu Jacobs w 1650 roku, a w dwa lata później podobny lokal powstał w Londynie. Jednak dopiero w czasie oblężenia Wiednia w 1683 roku na dobre odkryto uroki przywiezionego przez Turków napoju. Chociaż trzeba przyznać, że wprowadzenie kawy na europejskie rynki nie było łatwe. Przede wszystkim jej pochodzenie wzbudzało wiele kontrowersji - skoro pochodziła od Arabów, na pewno była dziełem szatana! Jednak pierwszy kafehauz w stolicy Austrii powstał zaraz po zycięstwie nad Turkami. Legenda mówi, że otworzył tę kawiarnię Polak - Franciszek Jerzy Kulczycki (Kolschitzky), który wykorzystał porzucone przez uciekających Turków wielkie zapasy kawy. Ponoć to on odkrył, że kawa dużo lepiej smakuje, gdy doda się do niej mleka i cukru. Napój kawowy, odkąd zaczęto go sprzedawać na ulicznych straganach, szybko nabrał popularności i błyskawicznie rozprzestrzenił się do różnych zakątków starego kontynentu. Wkrótce Duńczycy spopularyzowali kawę w swych koloniach w Indonezji, a Francuzi jako pierwsi zaczęli ją hodować w Ameryce.
Do Polski kawa dotarła od panujących nad Mołdawią Turków. I chociaż miała swoich miłośników w postaci samego króla Jana III Sobieskiego, zwycięzcy spod Wiednia, oraz Bogdana Chmielnickiego, to jednak większość polskiego społeczeństwa nie zachwycała się jej smakiem i nawet podejrzewała ją o szkodliwość dla zdrowia! Wśród przeciwników kawy były takie osobistości jak Wacław Potocki i Jan Andrzej Morsztyn, który tak oto pisał w 1670 roku:
W Malcieśmy, pomnę, kosztowali kafy,
Trunku dla baszów, Murata, Mustafy
I co jest Turków, ale tak szkaradny
Napój, jak brzydka trucizna i jady,
Co żadnej śliny nie puszcza na zęby,
Niech chrześcijańskiej nie plugawi gęby...
Mimo wielkiej niechęci do niej w wiele lat później, w 1724 roku za Żelazną Bramą, powstała jednak pierwsza warszawska kawiarnia. Jej właściciel Meyerhofer niestety szybko zbankrutował, ponieważ warszawiacy nie chcieli pić kawy w miejscach publicznych! Kawa zyskała większą popularność w Polsce dopiero na przełomie siedemnastego i osiemnastego wieku, kiedy to stała się modna w Gdańsku. Wkrótce też zapomniano o rzekomej szkodliwości kawy i zaczęto wychwalać jej leczniczy wpływ na schorzenia przewodu pokarmowego. Początkowo była napojem elitarnym, a jej popularyzacja nastąpiła dopiero po zapewnieniach o tym, że „nie szkodzi zdrowiu i nie pozbawia zdolności do pracy” zamieszczanych na stronach poważnych polskich czasopism. Mimo protestów rzeszy jej przeciwników, kawa powoli zyskiwała sobie coraz to większe grono polskich wielbicieli, a w roku 1795 ukazał się pierwszy w języku polskim podręcznik dla kawiarzy. Polacy pili kawę na wzór wschodni czyli bez żadnych dodatków. Szybko jednak, w ramach prób „poprawienia” jej smaku, zaczęli dodawać mleko, słodką śmietankę, cukier, a nawet sól. Czarną kawę pijali już tylko w czasie postów celem... umartwiania się! Niezamożni smakosze, których nie stać było na kosztowną prawdziwą kawę, mieszali ją z cykorią lub pili napoje sporządzane z palonego grochu, żołędzi lub bobu. W wiejskich karczmach zaś istniał zwyczaj wzmacniania kawy alkoholem. Odmienny obyczaj spożywania kawy wykształcił się wśród ziemiaństwa. Zamożna szlachta zatrudniała specjalnie przeszkoloną osobę - kawiarkę - której jedynym zadaniem było parzenie idealnej kawy mającej „czarność węgla, przejrzystość bursztynu, zapach moki i gęstość miodowego płynu”. Taką kawę rankiem podawano państwu do łóżka „na rozbudzenie” , a „dla smaku” – po popołudniu do podwieczorku. Nie wierzycie? Pisał o tym nawet nasz wieszcz Adam Mickiewicz w „Panu Tadeuszu”:
Takiej kawy jak w Polszcze nie ma w żadnym kraju:
W Polszcze, w domu porządnym, z dawnego zwyczaju,
Jest do robienia kawy osobna niewiasta,
Nazywa się kawiarka; ta sprowadza z miasta
Lub z wicin bierze ziarna w najlepszym gatunku,
I zna tajne sposoby gotowania trunku,
Który ma czarność węgla, przejrzystość bursztynu,
Zapach moki i gęstość miodowego płynu.
Wiadomo, czym dla kawy jest dobra śmietana;
Na wsi nie trudno o nię: bo kawiarka z rana,
Przystawiwszy imbryki, odwiedza mleczarnie
I sama lekko świeży nabiału kwiat garnie
Do każdej filiżanki w osobny garnuszek
,
Aby każdą z nich ubrać w osobny kożuszek.
Swoją magiczną moc kawa zawdzięcza kofeinie, która pobudza działanie nie tylko kory mózgowej, ale i całego centralnego układu nerwowego. W zależności od gatunku kawy, jedna filiżanka zawiera około 70 - 140 mg kofeiny. Kawa ma nie tylko pobudzające właściwości. W Londynie w siedemnastym wieku używano jej jako lekarstwa przeciw alkoholizmowi i sprzedawana wtedy była tylko w aptekach. Dziś wiemy, że wpływa rozluźniająco na oskrzela ułatwiając chorym oddychanie, a osoby cierpiące na astmę, wypijając kawę zmniejszają podobno symptomy choroby aż o 25%. Regularne picie kawy zmniejsza ponoć również ryzyko zachorowania na raka okrężnicy. Zaś amerykański naukowiec Artur Klatsky po dziesięcioletnich doświadczeniach doszedł do wniosku, że picie kawy chroni przed myślami samobójczymi i odgania stress.
Obecnie kawa jest drugim po ropie towarem najczęściej sprzedawanym na świecie.
Wypijamy ponoć około 4 miliardów filiżanek kawy dziennie i nie wyobrażamy sobie rozpoczęcia bez niej dnia, a pijąc ją zapewnie nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że w jej ocenie zmysł węchu ma większe znaczenie niż zmysł smaku! „Kawa musi być gorąca jak piekło, czarna jak diabeł, czysta jak anioł, słodka jak miłość” – powiedział Talleyrand. Ja, zwłaszcza w chłodne dni, preferuję kawę z dodatkiem czekolady. Taka kawa odmienia nawet najbardziej ponury dzień.
A ty? Czy wypiłeś już dziś swoją kawę?
Iwona Sikorska - Szczupak
Dodaj komentarz
• ja bez porannej kawy dawno bym dokonal swojego zywota :)
Sunday, October 2, 2011 | Czytelnik z Chicago
• Lubie ja parzyc chocby dla aromatu . To mi wystarcza aby wywolac usmiech zadowolenia, ktory rozswietla nawet blady i zimny poranek ;) W dziecinstwie z uwielbieniem zagladalam (po rurki z kremem) do kafejki o egzotycznej nazwie Caracas, parzacej dobre kawy . Ten aromat "chodzi za mna" od dziecinstwa , jest bardzo apetyczny .
Monday, October 3, 2011 | Anka T.
• Nie wiem dlaczego w Polsce, w restauracjach i kawiarniach podaje sie czesto kawe (np. latte) w wysokiej szklance. Okropnosc! Ale sam napoj czesto bardzo , bardzo dobry.
Monday, October 3, 2011 | ala
Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493

