Liga Europejska wystartowała. Na pierwszy mecz polskiego zespołu w tych rozgrywkach fani futbolu nie muszą długo czekać, gdyż już w pierwszej rundzie eliminacji Jagiellonia Białystok zmierzy się z Irtyszem Pawłodar. Czego można się spodziewać w związku z tym meczem? I jakie zdanie w tej sprawie mają przedstawiciele iGola?
Wielu jest zdania, że Jagiellonia w tym meczu jest zdecydowanym faworytem i nie powinna pozostawić złudzeń. Faktycznie, w zeszłym sezonie spisywała się ona zaskakująco dobrze, zwłaszcza w rundzie jesiennej. Czy nie zgubiła jednak gdzieś po drodze formy i nie musi jej budować od początku? Jest to rzecz warta rozważenia, lecz gdyby oceniać po jej ostatnim wyniku, to raczej nie. W sparingowym meczu ze Śląskiem odniosła zwycięstwo 2:1, które jest cenne przede wszystkim pod tym względem, że dodaje sił przed eliminacjami.
Irtysz nie miał do Białegostoku łatwej drogi, ze stolicą Podlasia nie funkcjonuje bezpośrednie połączenie lotnicze. W związku z przesiadką i przede wszystkim przejazdem przez granicę na miejsce dotarli oni z dwugodzinnym opóźnieniem, co poskutkowało odwołaniem wtorkowego treningu. Trener kazachskiego zespołu wybrał spacer z zawodnikami. Co ciekawe, zabrał on ze sobą nieco inną kadrę, niż się wcześniej spodziewano. Część piłkarzy zmieniło klub. Zespół wzmocnili zaś Aleksei Danajew oraz Maroko Balazić. Szkoleniowiec Kazachów liczy na to, że poprawią oni grę defensywną.
Jeżeli chodzi o sprawy kadrowe w Jagiellonii, podczas poniedziałkowego treningu kontuzji łydki doznał obrońca Robert Arzumanyan. Nie wiadomo również, na ile zdrowi będą Luka Pejović oraz El Mehdi Sidqy, którzy trenowali indywidualnie. Z obozu Irtysza – nie zagrają napastnik Murat Tleszew oraz obrońca Władisław Czernyszow.
W ostatnim meczu przed wyjazdem do Białegostoku Irtysz przegrał z Kajsarem Kyzyłorda. Nie popisała się zwłaszcza formacja ofensywna zespołu, na co bardzo narzekał trener Tałgat Bajsufinow. Szybko stracona bramka w drugiej minucie okazała się stratą nie do odrobienia. Czy wszystkie te czynniki, dodawszy zmianę strefy czasowej, okażą się szansą dla Jagiellonii? Wielu sympatyków polskiej piłki tego właśnie by chciało, lecz poprzednie mecze drużyn znad Wisły w rozgrywkach europejskich nauczyły ważnej rzeczy – żadnego rywala, nieważne z jak egzotycznego piłkarsko kraju, nie należy lekceważyć.
Trener Probierz doskonale jednak wie, że w przypadku takich meczów z porażką ciężko byłoby się pogodzić. Oficjalna strona klubu opublikowała jego wypowiedź z przedmeczowej konferencji prasowej:
– Na pewno jest to zespół bardzo mocny fizycznie i wybiegany. Mają w swoim składzie kilku ciekawych obcokrajowców, jak Malijczyk Coulibaly, Serbowie Nikolić i Govedarica czy też w przodzie bardzo groźny Bułgar Daskałow, który potrafi grać głową. Do tego w środku jest Iwanow i mocne skrzydła. Jeżeli jednak chcemy cokolwiek zawojować w tych rozgrywkach, musimy takie zespoły przechodzić i zrobimy wszystko, aby w dwumeczu okazać się zespołem lepszym i zagrać w kolejnej rundzie.
Wiele szacunku dla rywala ma trener Irtysza, Tałgat Bajsufinow:
– Oglądałem Jagiellonię na płytach DVD i przyznam, że podoba mi się jej gra. Uważam ją za dobrą i bardzo groźną drużynę, a świadczą o tym wyniki w poprzednim sezonie, gdzie po pierwszej rundzie była przecież na pierwszym miejscu w tabeli. Rozgrywki ostatecznie zakończyła na czwartej pozycji, ale niewiele jej zabrakło do brązowego medalu.
– Cieszymy się, że gramy pierwszy mecz na wyjeździe. Przed nim szanse obu zespołów na awans oceniam po 50 procent. Chcemy tak się zaprezentować i osiągnąć taki wynik, aby przed meczem rewanżowym, przed własną publicznością, nasze szanse awansu do kolejnej rundy były nadal bardzo realne.
Swoje zdanie w kontekście meczu Jagiellonii z Irtyszem mają też nasi redaktorzy. Szef ligi polskiej w iGol.pl, Jakub Białek, nie ma wypracowanego zdania na temat rywala białostockiego zespołu:
– Nazwy zespołów występujących w pierwszej rundzie eliminacji do Ligi Europy przeciętnemu kibicowi kojarzą się z... zupełnie z niczym. Tak też jest z Irtyszem Pawłodar. Jest to przeciwnik o tyle niekomfortowy, że wycieczka do Kazachstanu to podróż rzędu 3500 kilometrów. Jest to kosztowne nie tylko dla organizmu piłkarzy, ale też kasy klubowej. W poprzednim sezonie Ruch Chorzów, aby pozwolić sobie na taką wyprawę, musiał... sprzedać Artura Sobiecha. Mamy nadzieję, że w Białymstoku głowy nie polecą, ale wręcz przeciwnie. Obecna kadra na Irtysz wystarczy, ale kłopoty zaczną się w dalszych fazach eliminacji. Moim zdaniem w tej rundzie „Jaga” sobie poradzi. Ale im dalej w las, tym większe wątpliwości...
Faworyta w polskim zespole upatruje też Marek Pytka, również redaktor działu ligi polskiej:
– Jagiellonia niewątpliwie jest faworytem tego dwumeczu. Dla rozstrzygnięcia go na swoją korzyść kluczowe będzie przede wszystkim niezlekceważenie rywala i dobre przygotowanie mentalne. Podopieczni Michała Probierza muszą być dobrze zmotywowani i potraktować ten mecz tak, jakby decydował o grze w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Wszystko przemawia na korzyść białostoczan. Zlekceważeniem Irtysza całą tę przewagę mogą jednak roztrwonić.
Zastępca redaktora naczelnego, Robert Fila, nie ma wątpliwości co do zamiarów polskiej drużyny:
– Jagiellonia Białystok, jeśli chce awansować do fazy grupowej LE, bo taki z pewnością cel przyjęli trenerzy i piłkarze z Białegostoku, musi oba spotkania z Irtyszem rozegrać na wysokim poziomie. Takim, jaki prezentowali, gdy Jagiellonia była na czele ligowej tabeli. Jagiellonia w Białymstoku musi wygrać i to najlepiej różnicą dwóch bramek, gdyż wiadomo, że wschodnie drużyny są bardzo groźne na własnym terenie. Choć podopieczni Michała Probierza muszą zdawać sobie sprawę z tego, iż w czwartek zmierzą się z drużyną, która zrobi wszystko, by awansować. Dlatego nie wolno zlekceważyć rywala, co często polskim drużynom się zdarzało i w ostatnich latach nie mogliśmy pokonać rywala z Kazachstanu, Armenii czy innego kraju, który dla Polaków jest egzotyczny.
Pierwszy mecz polskiej drużyny w ramach europejskich pucharów zapowiada się dosyć interesująco, mimo że rywale na tym etapie turnieju pochodzą nieraz z dość dalekich krain. Czwartkowego wieczoru zawodnicy Jagiellonii nie będą jednak mieć w myślach „Irtysz, odległy Kazachstan”, tylko jak znaleźć sposób na jedenastu zawodników, którzy będą walczyć o swoje. Rywala na pewno nie mogą zlekceważyć, ale oczekiwać będą zapewne tylko jednego – wyniku, który pomoże w przypieczętowaniu awansu w meczu wyjazdowym.