Dramatyczne wydarzenia w Egipcie i brak wiedzy niektórych polskich polityków
Andrzej Jarmakowski|Wednesday, February 2, 2011
W środę w Egipcie doszło do dramatycznych starć i walk między przeciwnikami prezydenta Mubaraka i jego zwolennikami. Chociaż nie jest tajemnicą, że wśród manifestujących zwolenników prezydenta było sporo policjantów i funkcjonariuszy służb specjalnych. Trudno mówić o spontanicznych manifestacjach zwolenników Mubaraka. Zanotowano kilka ofiar śmiertelnych i kilkuset rannych. To na pewno nie koniec egipskiej rewolucji, w tej chwili trudno przewidzieć jak sytuacja rozwinie się dalej.
Sytuacja zmusiła do zajęcia stanowiska przez amerykańskich przywódców. Prezydent Barack Obama wezwał prezydenta Mubaraka do ustąpienia. Podobnie postąpił amerykański Senat. Amerykanie żądają ustąpienia Mubaraka i grożą, że jeżeli to nie nastąpi lub jeśli armia naruszy zasadę wolności zgromadzeń Ameryka zawiesi Egiptowi pomoc finansową. Gro amerykańskiej pomocy trafiało do egipskiej armii. Generałowie wiedzą, że wojsko może stracić tę pomoc.
Sytuacja w Egipcie jest delikatna, gdyż nikt nie chce, aby w kraju tym rządzić zaczęli muzułmańscy fundamentaliści. Do polityków w Ameryce dotarło, iż im dłużej prezydent Mubarak będzie pozostawał u władzy, im dłużej będzie trwał chaos, tym większe będzie prawdopodobieństwo, że władzę przejmą właśnie elementy skrajne. Los Mubaraka jest przesądzony i w tej chwili chodzi tylko o sposób jego odejścia. Trudno wyobrazić sobie, aby miał on pozostać na stanowisku do wrześniowych wyborów. Dobrze zrozumieli to zarówno prezydent Obama jak i senator John McCain, którzy broniąc demokratycznych pryncypiów wypowiadali się w bardzo podobnym tonie.
W tej bardzo skomplikowanej sytuacji ważne jest odpowiedzialne zachowanie polityków. Głosy z innych krajów docierają do Egiptu i mogą one oddziaływać na sytuację. Ze zdziwieniem więc słuchałem wypowiedzi polskiego wycemarszałka Sejmu Stefana Niesiołowskiego z Platformy Obywatelskiej, wypowiadającego się w programie telewizji TVN24 „Fakty po faktach”. Niesiołowski choć nie ukrywał, że Mubarak był dyktatorem wyraźnie obawiał się jego ustąpienia. Manifestantów w Kairze nazwał menelami. Trudno sporządzić jednoznaczny portret manifestanta w Kairze. Telewizja CNN, która od kilku dni nie mówi praktycznie o niczym innym bez przerwy pokazuje manifestacje. Uczestniczą w nich ludzie ze wszystkich warstw społecznych. Studentki kairskiego uniwersytetu, ubrane po europejsku i doskonale mówiące po angielsku, jak i proste kobiety w muzułmanskich hustach. Nazywanie ich menelami, tylko dlatego, że postanowili uponieć się o swoje prawa jest wysoce niesprawiedliwie. Marszałkowi z opozycyjnym rodowodem można przypomnieć, że także w Polsce w 1970 roku oficjalna propaganda zarzucała strajkujący robotnikom w Gdańsku demolowanie sklepów i różne inne chuligańskie akty. Niesiołowski wpisał się w ten typ propagandy. Budzi to moje zdziwienie.
Główną troską Niesiołowskiego była obawa o przejęcie władzy w Egipcie przez muzułmańskich fundamentalistów. Dla niego Mubarak był gwarancją, że do tego nie dojdzie. Pewnie dlatego ludzie w Egipcie powinni pozostać pozbawieni swoich praw. Nie można wszak naruszyć kruchej równowagi sił w zapalnym regionie. Dobrze pamiętam, jak kiedyś w latach siedemdziesiątych niezbyt rozważni tak zwani zachodni intelektualiści tłumaczyli nam, że powinniśmy w Polsce siedzieć cicho, gdyż przecież nasze bunty mogą Rosjan wytrącić z równowagi a wówczas może wybuchnąć III wojna światowa. Nie chcieliśmy być jednak zakładnikami, podobnie jak dzisiaj zakładnikami równowagi i geopolityki nie chce być wielu Egipcjan.
Amerykanie apelują o szybkie ustąpienie Mubaraka i grożą wstrzymaniem pomocy finansowej dla Egiptu nie dlatego, że pragną, aby Egipt pograżył się w otchłani islamskieg fundamentalizmu. Wiedzą, że utrzymywanie obecnego stanu rzeczy, kiedy zwłaszcza nawet dobrze wykształcona młodzież pozbawiona jest szans życiowych właśnie sprzyja radykalizmowi, sprzyja religijnemu fundamentalizmowi. Beznadzieja niejako pcha ludzi w otchłań fundamentalizmu. Właśnie chcąc zapobiec takiemu scenariuszowi pragną szybkich demokratycznych zmian. Natomiast w obecnej sytuacji obrona Mubaraka niejako gwarantuje, że w przyszłości po ustąpieniu tego wiekowego już polityka, także o ważnych zasłuchach, spowoduje, iż Egipt może popaść w pułapkę religijnego fundamentalizmu. Polityka proponowana przez Niesiołowskiego niejako gwarantuje niekorzystny kierunek rozwoju sytuacji.
I jeszcze jedno. Niesiołowski przestrzegał, że Egipt może zapatrzyć się w Iran. To już zupełny elementrany brak wiedzy o świecie arabskim. Egipska ulica nie cierpi Iranu, pewnie jeszcze bardziej niż Izraela. No cóż, czy można jednak wymagać wiedzy od polityków, ktorzy w czasie gdy na świecie rozgrywają się kluczowe wydarzenia, w bardzo jednak prowincjonalnej Polsce wolą dyskutować o tym, czy doszło do konfliktu w PJN, czy nie? I choć pewnie mało to kogo obchodzi znają się na tym doskonale. Lepiej byłoby, aby niektórzy pozostali na tym poziomie, gdyz jak zajmą się poważniejszymi sprawami mogą narobić tylko szkody.
Andrzej Jarmakowski
Dodaj komentarz
• Stefan Niesiolowski w Stanach Zjednoczonych nie bylby w stanie zostac nawet Aldermanem! ....Aldermanem?? Nawet w Lincoln ZOO nie nadawalby sie na ciecia z miotla i gumofilcach bo moglby nawet malpy wystraszyc. W Polsce jest on vice marszalkiem sejmu i fakt ten swiadczy niezbicie o zenujacym poziomie polskiej polityki...polityki na poziomie slowianskiego szczepu.
Friday, February 4, 2011 | Piotr Sven Dabrowski
• Zgadzam się, że Niesiolowski moglby w ZOO malpy wystaraszyc. Nie tylko w ZOO w Lincoln Park.
Friday, February 4, 2011 | Wanda
• ale to zadna nowosc -pan Niesiolowski obawia sie spokoju na tym terenie wszak od dawna wiadomo ze Mumbarak byl gwaracja dla izraela za zgoda zreszta USA wiec jak pan Niesiolowski moglby krytykowac dyktatora--on byl gwarantem dla zydow a teraz obawiaja sie ze muzulmanie moga myslec a czlowiek myslacy jest zagrozeniem .Sam pan Niesiolowski jest tak niestabilny emocjionalnie ze jego kazda wypowiedz budzi oawy co do stanu jego poczuytalnosci
Saturday, February 5, 2011 | Majamm
• Panie Piotrze Svenie Dabrowski
Nie robmy z dzisiejszych Stanow Zjednoczonych takiej kolebki wszystkiego co najlepsze.
Aldermani w Chicago nie grzesza az znowu taka blyskotliwoscia a zlodziejstwo i kombinacje przestepcze maja wypracowane jak Czuma.
To ze Niesiolowski jest cham , arogant to nic nowego.
A to ze jest gdzie jest , nie jest jego wina ale glupiego narodu , czyli nas ktorzy , my tutaj a Oni tam tolerujemy takie kreatury , wcale niezle je jeszcze wynagradzajac za to ich nic.
Saturday, February 5, 2011 | pan Zbyszek
• Pan Sven niby Polak ze Słowiańskiego szczepu zbyt zintegrował się ze swoim Lincoln ZOO i wszystko widzi z poziomu małpy. Nawet gdy się kogoś nie lubi należy trzymać się faktów. A pan szanowny panie na ciecia nadał by się??
Friday, February 11, 2011 | leopold