Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Emila, Neleny, Romy
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Dowód na zbrodnię w małym miasteczku

Dariusz Wisniewski|Friday, March 25, 2011

Wybory
Któregoś dnia w niewielkim mieście idący chodnikiem mężczyzna potknął się o wystającą płytę chodnikową, przewrócił, uderzył głową w betonową nawierznię i zmarł na miejscu. Wypadek natychmiast nabrał rozgłosu. Zmarły był ważną i szanowaną postacią. Przejawiał polityczne ambicje.

Niektórzy widzieli w nim przyszłego burmistrza, który silną rękę miał zaprowadzić w mieście porządek. Wkrótce rozległy się głosy, aby zbadać wszystkie okoliczności tragedii. "Kto jest tak naprawdę winny? Czy rzeczywiście był to wypadek?" - pytano.  Nie można przecież zupełnie wykluczyć innych możliwości. Ale ogólna opinia była raczej zgodna: Winna jest sama ofiara. Mógł uważać. Płyty chodnikowe są nieraz nierówno ułożone i trzeba zwracać uwagę, gdzie się stawia nogi. Tak brzmiała oficjalna interpretacja wydarzeń, którą zamieszczono w formie krótkiego doniesienia prasowego. Tuż pod nekrologiem. 

  Sprawa się jednak skomplikowała. Wskazano na pewne okoliczności wypadku, mianowicie gdy do niego doszło było już ciemno, a pieszy – jak wykazała sekcja zwłok dokonana na prośbę rodziny – był po jednym piwie. Gdy doszło do zdarzenia, nie mógł więc dobrze widzieć i szedł, być może, niepewnym krokiem. No i co z tego? – pytali mieszkańcy. Te okoliczności nie zdejmują odpowiedzialności z nieszczęśliwca. Po piwie i nawet w zupełnych ciemnościach powinien wzmóc czujność, a nawet zamówić taksówkę. Mógł zadzwonić do znajomego, zostać na noc tam, gdzie spożywał piwo i wrócić następnego dnia. Przy dziennym świetle nie doszłoby do tragedii. Dorosły człowiek powinien wiedzieć, co robi. Sprawę więc uznano za zamkniętą.

  Ale nie na długo. Po jakimś czasie wyszło na jaw, że ci, którzy układali chodnik, nie byli fachowcami i położyli płyty krzywo. Wyciągnięto nawet nazwiska robotników, pośród których było kilka niemiecko brzmiących. „Czemu płyt chodnikowych nie układali Polacy o polsko brzmiących nazwiskach?” – pytano podejrzliwie. Co więcej, odkryto po starych fakturach, że materiały użyte na położenie chodnika były najgorszej jakości. Czy to nie dziwny zbieg okoliczności? Właściciel prywatnej firmy, zajmującej się wykładaniem chodników okazał się homoseksualistą, co przez moment zaogniło całą sprawę, ale zdjęto z niego zarzut o zamach, gdyż trudno sobie wyobrazić, aby wiele lat temu, gdy kładł chodnik, położył go z myślą, że dzisiejsza ofiara wypadku potknie się o jego nierówność i umrze nagłą śmiercią. Ślad ten został porzucony jako ślepa uliczka. Na powrót zatem obarczono winą samego przechodnia, który przecież mógł wziąć pod uwagę istniejącą krzywiznę chodnika, zdarzającą się przecież tu i ówdzie, jak również kiepską jakość użytych materiałów. 
 
  Któregoś dnia nie dający za wygraną uparty dziennikarz odgrzebał, że krzywizna chodnika znajduje się tuż przed posesją głównego architekta miasta, który miał ustawiczny konflikt ze zmarłym. Konflikt ten ciągnął się ponoć latami. Panowie wyraźnie nie lubili się. Co roku główny architekt odmawiał wydania zezwolenia na budowę poprawczaka giganta, który chciał wybudować zmarły. Poprawczak miał nosić nazwę Domu Spokojnej Młodości. Pomimo braku pozwolenia na jego budowę zbierano na niego pieniądze nawet w kościołach. Zawzięty dziennikarz, którego później nazwano nawet bohaterem, odkrył również, że jedna z latarń ulicznych, ta, która mogłaby oświetlać chodnik, miała feralnego dnia wykręconą żarówkę. To była już sensacja. Na nowo więc rozgorzała dyskusja, czy jednak ktoś nie wyreżyserował wypadku. Komuś wyraźnie zależało, aby zmarły potknął się o krzywiznę, przewrócił, tak jak to się stało, i zmarł. A przecież wszystko ma swoją przyczynę. Trzeba ją tylko znaleźć. Dom głównego architekta, zmrok, nieczynna latarnia i krzywizna chodnika to przecież scenariusz zamachu – mówiono wokół. Oburzenie w mieście narastało i wyraźnie przybyło zwolenników zamachu. Pomimo wielkich wysiłków ze stronu rodziny zmarłego, nie udało się przekonać sceptyków, że to główny architekt sporządził krzywiznę chodnika, przewidując, że jego wróg po jednym piwie i w ciemnościach będzie tędy szedł, potknie się, uderzy głową w chodnik i umrze. Ale podejrzenia nie ustały, a raczej wzmogły się. Dyskusja podzieliła miasto na dwa zwalczające się obozy. Obóz tragicznie zmarłego przekonywał, że jest wiele pytań bez odpowiedzi i że główny architekt z pewnością coś ukrywa. Wyraźnie ucieka przed prawdą. Dopominano się, aby wszcząć śledztwo kryminalne, a nawet poprosić o pomoc służby wywiadowcze z innych krajów. Obóz drugi natomiast utrzymywał, że roszczenia do wszczęcia śledztwa nie mają żadnych podstaw i że mają one charakter personalny. Chodzi po prostu o rewanż za odmowę wydania pozwolenia na budowę poprawczka. Kłótnie między dwoma obozami stały się teraz codziennością miasta, dostarczając mieszkańcom emocji i nie pozostawiając niemal nikogo obojętnym. W ten sposób minął niemal rok. 
 
  Pewnego dnia w gazetach opublikowano kolejną sensacyjną wiadomość, opartą na przedrukach z prasy zagranicznej, że krzywizną chodnika można było sterować z niewielkiej odległości, na przykład z sąsiedniego domu. Mówiąc inaczej, ktoś (wiadomo kto) mógł wykrzywiać chodnik tylko w niektórych momentach, a tak normalnie chodnik mógłby być zupełnie gładki. Tyle może dzisiaj elektronika. To już poważny ślad. Powołano zaraz specjalistę od zdalnie sterowanych urządzeń, człowieka o imponujących osiągnięciach i światowej reputacji, który potwierdził taką możliwość, dodając, że komponenty potrzebne, aby skonstruować takie urządzenie kosztują „grosze”. „Każdy dzisiaj może coś takiego zrobić” – dodał. W mieście zawrzało. Wojna frontowa zamieniła się w otwarty konflikt. Przyjaciele zmarłego stanowczo zażądali wyciągnięcia płyty i dokładnego jej zbadania przez niezależną komisję złożoną z ekspertów nie związanych z miastem. Sprzeciwił się temu główny architekt, motywując decyzję obawą o bezpieczeństwo mieszkańców, którzy mogą wpadać w dziurę po usuniętej płycie, zwłaszcza wtedy, gdy będzie wieczór, a przechodnie będą po piwie. Architektowi wypomniano zaraz, że jego dziadek był kłusownikiem na przemysłową skalę, przez którego spadło pogłowie zajęcy na Kaszubach i już nigdy nie wróciło do poprzedniego stanu. Dziadek, złapany, uciekł od odpowiedzialności za sporą łapówkę. „Ale wnuczkowi nie uda się tak sztuka” – zapowiedziano. Do zwolenników wyciągnięcia płyty dołączyły liczne organizacje, które nawet doprowadziły do manifestacji przed domem głównego architekta. „Żądamy prawdy, która leży pod chodnikiem!” – skandowano. „Ta płyta to nasz pomnik!” – krzyczano. Tak trwało przez dwie noce. Architekt, będąc pod presją, wydał stosowne pozwolenie. Płytę wyciągnięto z chodnika już następnego dnia. Podczas jej usuwania ludzie śpiewali patriotyczne pieśni i płakali. Obecna była rodzina zmarłego ubrana jak w czasie pogrzebu. Całe wydarzenie relacjonowała na żywo telewizja. Złożono kwiaty i wieńce. Rozwinięto transparenty z podniosłymi hasłami. Zebrani rozeszli się do domów dopiero wieczorem, upewniwszy się wcześniej, że płyta - relikwiarz jest bezpieczna. 
 
  Miasto niecierpliwie czekało na wyniki ekspertyzy. Gdy zaczęto już oskarżać badającą komisję o celowe zatajanie prawdy, zasiadający w niej eksperci nagle orzekli, że nic nie znaleziono. „No jasne” – krzyczał obóz zmarłego – „płyta jako jedyny dowód zbrodni została przez ten czas tak przygotowana, że nie ma na niej już żadnych śladów. Drań celowo zwlekał, aby mieć czas na zniszczenie ewidencji. Na prawdę może jest za późno, ale nie na sprawidliwość”. Pojawiło się też przypuszczenie, że może były nawet dwie płyty: jedna, na której dokonano zbrodni – ta została szybko usunięta, a w jej miejsce podstawiono już inną płytę, pozbawioną zupełnie śladów ludobójstwa. Przy okazji dopatrzono się też, że jeden z ekspertów orzekających mieszkał kiedyś na tej samej ulicy, co główny architekt i razem z nim kilka razy jeździł na grzyby. Obóz tragicznie zmarłego zagroził, że sprawę skieruje do międzynarodowego sądu w Strasburgu. „Winni nie mogą ujść sprawiedliwości”. Niebawem płyta wróciła na swoje miejsce, ale odwiedzali ją licznie mieszkańcy, modlili się i składali tam kwiaty. Miejsce opasano biało-czerwoną taśmą.

  Kilka dni później ktoś płytę ukradł. Obóz poległego na chodniku wskazał na architekta jako głównego podejrzanego. Oskarżenie poparł miejscowy kościół, odprawiając uroczystą mszę za zmarłego pod hasłem: „Po owocach ich poznacie, albo komu na tym zależało”. „Wiadomo komu zależało, aby płyta zniknęła” – mówiono. „On zna prawdę. Dlatego schował płytę” – przekonywano. Ale płyta wkrótce znalazła się. Wypożyczył ją, jeżeli można tak powiedzieć, domorosły detektyw, dawny znajomy zmarłego, który poddał płytę jeszcze raz szczegółowemu badaniu. I dokonał odkrycia. Otóż na odwrotnej stronie płyty odnalazł jakieś zadrapania, pozornie bezładne, ale przecież musiały jakoś powstać. Jakby znaki przed śmiercią. Pod oknami głównego architekta ponownie zebrały się tłumy. „Żądamy prawdy. Kto ci pomagał? Kto ci zapłacił, zbrodniarzu?” – krzyczano. Obecna była policja, więc nie wybito ani jednej szyby. Przy gwizdach i okrzykach spalono jednak kukłę architekta, wbijając w nią długie szpilki. Główny architekt nie wyszedł. Ludzie rozeszli się, ale nie wszyscy, gdyż zaciągnięto warty, aby zbrodniarz nie uciekł przed sprawiedliwością. Nazajutrz okazało się, że architekt jednak zdołał opuścić dom i razem z rodziną ukrył się w nieznanym miejscu. Obóz zmarłego trymfował. "Oto dowód, że mieliśmy rację" – mówiono. "Czy potrzeba czegoś więcej?" 

  Dariusz Wiśniewski/Radio Horyzonty  

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Pyszne! Szkoda tylko, że ten cyrk przeżywać będziemy teraz w realu w rocznicę wielkiej chodnikowej katastrofy.
Friday, March 25, 2011 | Zew42

•  Brawo za pomysl, od strony literackiej calkiem niezle. Analogia bzdurna, naciagana i nietrafiona. Nie porownujmy katastrofy samolotu z absurdalna smiercia poprzez potknieciem sie o plyte chodnikowa. W ten sposob wszystko mozna pokazac w groteskowym swietle i osmieszyc, a ciemny czytelnik Progresu wszystko lyknie, bo bardziej skupi sie na formie niz tresci i sensie, ktorego i tak przeciez brak w tym bezsensownym porownaniu.
Friday, March 25, 2011 | Dotka - Chicago

•  ps. A Ty Zewie czterdziesci dwa nie musisz nic przezywac. Wylacz progres, telewizor i jedz na wakacje, moze mozg zacznie Ci lepiej pracowac :)
Friday, March 25, 2011 | Dotka - Chicago

•  Kiedy niestety duża częśc narodu stała się specjalistami od płyty chodnikowej. Macierewicz, spora cześć Kościoła katolickiego opowiada brenie, które traktowane są poważnie. Dobrze, że ktoś to wykpił.
Friday, March 25, 2011 | Jur

•  Wisniewski znowu rozbija Polonie! Obudzccie sie ludzie!
Saturday, March 26, 2011 | Maja z Niles

•  Jeżeli posłuchamy Maję z Niles, to należałoby zwrócić się do Kongresu USA w celu powołania Międzynarodwej Komisji Inkwizycyjnej i potem po zbadaniu poglądów Wisniewskiego skierować go na tortury na kole młyńskim, którym obracać będzie Łucja Śliwa wraz z polonijnymi proboszczami
Saturday, March 26, 2011 | Obserwator

•  Prezciez to nie chodzi o plyte, tylko jak do tego ludzie podchodza. Na szczescie nie wszyscy. Oto nadzieja polskiego narodu. Niedawno przeczytalem, ze ponad 80 procent Polakow uwaza, ze w Polsce za duzo mowi sie o Smolensku. Sprawa powoli bedzie cichnac, ale zawsze zostanie garstka ludzi, ktorych juz nic nie przekona.
Saturday, March 26, 2011 | styk

•  Ten tekst powinien byc czytany w polonijnych kosciolach podczas mszy.
Saturday, March 26, 2011 | antyreligijny

•  Troche za dlugie, ale podobienstwa sa. Sadze, ze cala ta heca bedzie powoli wygasac. Obchody tez juz nie beda mialy takiego rozmachu jak planowano. Zycie idzie do przodu. Minal juz rok, za chwile dwa lata itd. Ludzie zaczynaja rozumiec, ze jedna to byl zwykly wypadek spowodowany ludzkimi bledami. To sie zdarza na calym swiecie. Nawet ci, co nadal pisza listy do kongresu przestaja wierzyc w zamach. Nadal tak mowia, ale juz bez przekonania.
Saturday, March 26, 2011 | troche czytajacy

•  Znakomity pomysł, aby wykpić wszystko to co dzieje się wokół Smoleńska. Choć w Chicago chodzi nie tylko o głupotę, ale też o spryt. W Chicago żałoba kosztuje. Wstęp do Kościoła $45.00. Znaleźli się managerowie narodowej żałoby, Rozmaite Budzilki wraz z polonijnymi katabasami z narodowej żałoby zrobili interes. Wyrażanie żalu zaczęło kosztować jak kupowanie kiełbasy w sklepie. Żałoba stała się towarem. Im więcej żałoby, im większa poprawność w jej wyrażaniu, tym lepsza kasa. Wszystko to podlane patriotyczno-religijnym sosem, tak aby opakowanie produktu żałoby zadowoliła gusta chicagowskich wieśniaków. Będzie więc koncert i kretnizmy Pospieszalskiego. Dla każdego coś iłego. Ciekawy program tych obchodów. Wyrażąnie żalu kosztuje i to całkiem sporo. Natomiast udział w politycznych imprezach rzecz jasna darmowy. Dobrze pomyslane skurwysyństwo.
Saturday, March 26, 2011 | Renata

•  Zgadzam sie z Renata. Nie wiedzialem, ze kosciolek czesze kase jak z koncertu rokowego.
Saturday, March 26, 2011 | kara boza

•  Jak to dobrze ze sa w Chicago ludzie majacy inne poglady od Pis i miejacy odwage o tym pisac Brawo!
Saturday, March 26, 2011 | Czytelniczka

•  Przeczytałem infantylny tekst "publicysty popularnego" Wiśniewskiego Dariusza i z czystym sumieniem stwierdzić mogę, że nie odbiega poziomem od jego audycji radiowej. Jedno i drugie jest tendencyjne, płytkie, pozbawione empatii, a audycja radiowa - zresztą bezwstydnie sponsorowana przez Kongres Polonii Amerykańskiej - dodatkowo pełna jest pomyłek i zwykłego "dukania". Nie będę komentować programu, bo nie ma czego. To, co napisałem w zupełności wystarczy, aby pokazać, że KPA zwyczajnie wyrzuca pieniądze swoich członków. Co do tekstu, to cóż, - jak napisałem wyżej - infantylny, ale nie to jest najważniejsze. Nie on jeden wypisuje durnoty. Gorsze jest to, że ci ludzie pokazują, że są pozbawieni jakichkolwiek uczuć wyższych, empatii, zwykłego ludzkiego współczucia. Ale to nie wszystko, bo cechuje ich brak tolerancji, wulgarność i arogancja. Gdzie można spotkać takie osobniki? Na marginesie. Jak inaczej przecież odbierać ten festiwal nienawiści i nietolerancji?
Saturday, March 26, 2011 | Ryszard

•  Całkowicie zgadzam się z Renatą, że to co dzieje się w Chicago to sprzedawanie żałoby. Dla Ryszarda zaś każdy inny pogląd od jego wlasnego jest brakiem tolerancji. Jemy przypomnieć mozna, że w innym miejscu pytano go dlaczego po wyjściu Kaczyńskiego ze sklepu cukier tak cudownie staniał. Nie potrafił wyjaśnić. Ale przecież pytanie to też brak tolerancji i inne koszmarne przewiny.
Saturday, March 26, 2011 | Zew42

•  Ryszard, dlaczego cukier stanial? Pyta sie Wacek i my wszyscy za nim. W kilku zdaniach i aby bylo zrozumiale.
Saturday, March 26, 2011 | ANNAliza

•  Do Renaty. Czy ta informacja, ze kosciol bedzie kasowal 45 dolcow jest pewna? Przeciez to skandal. Warto o tym napisac i rozglosnic. Niech napisze o tym progres, bo przeciez nikt inny tematu nie ruszy.
Saturday, March 26, 2011 | kara boza

•  Tak informacja jest pewna. Szczegoły na stronie www.smolensk2010.us. Tam jest program cyrku, a takze mozna kupić bilety. Duzy koncert $45.00, mniejszy $35.00, a obiad z gości z Polski nawet $55.00. Jedynie Pospieszalski jest free.
Saturday, March 26, 2011 | Renata

•  „Czemu płyty chodnikowe nie układali Polacy o polsko brzmiących nazwiskach?” – Czemu artykuły prasowe nie pisali dziennikarze znający polską gramatykę? :))) Układa się płyty chodnikowe. NIE uklada się PŁYT CHODNIKOWYCH
Saturday, March 26, 2011 | mizantrop

•  Czy moze sa znizki do tego kosciola?
Saturday, March 26, 2011 | fiki miki

•  Dotka jak zwykle błyszczy swą głupotą . A cały tekst bardzo fajny
Saturday, March 26, 2011 | John AA

•  Progres powinien dostac kilka biletow darmowych na wystepy w kosciele. Ja bym dala nawet 10 dolcow, aby to zobaczyc. Takie wystepy zdarzaja sie co 100 lat.
Saturday, March 26, 2011 | ANNAliza

•  Wiecej takich przypowiesci to moze te polonijne durnie co im sloma z butow wystaje i won potu snuje sie obfita zrozumia ze "pisowska " banda z Kaczym Bucem na czele zeruje na nieszczesciu tych 96-ciu osob co tylko jedna jest warta skladania uporczywego swieczek przed miejscem pracy bo Wawel jest niepolityczny-obudzcie sie ludzie jak krzyczy niejaka Maja z Niles i wysmiejscie tego palanta Pospieszalskiego i cala ta zalobna bande co tu w Chicago zamet bedzie robic za wasze pieniadze.
Saturday, March 26, 2011 | Anton Wscieklica

•  Wolny kraj a jednak we wszystkich polskich parafiach,szkolach i organizacjach bedzie TYGODNIOWA zaloba!! W Polsce moga sie smiac, ale to raczej oni powwinni plakac bo to ich nad wisla Rydzyk wali w rogi non stop i zarabia dolary a nie zlotowki a oni gowno mu moga zrobic. Ale jaja, ludzie, LUDZIE to sie w pale nie miesci, jestem w szoku!
Saturday, March 26, 2011 | Adrian z Burbank

•  Tekst Wiśniewskiego stanowi także doskonałą formę wyśmiania chicagowskich uroczystości rocznicowych. Trafnie Renata zauważyła, że żałoba stała się towarem. Nie tylko. Widać także na chicagowskim przykładzie sojusz Kościoła z PiS. W komitecie honorowym obchodów aż rojno od księży polonijnych, zaś świętemu umartwianiu się towarzyszyć będą imprezy polityczne z Pospieszalskim, gdzie gorzkie żąle wylane zostaną nad losem krzyża na Krakowskim Przedmieściu. W Chicago nie zorganizowano obchodw żałobnych w związku z rocznicą smoleńską. W Chicago zorganizowano pospolite ruszenie zwolenników paranoicznych teorii o zamachu. Obchody te będą ich świetem. Będą manifestacją przywiązania do PiS i manifestacją polskiej głupoty, bo tym w istocie są dzieła Pospieszalskiego. Będzie to taki kawałek marginalnej Polski, z którym wiele ofiar katastrofy nie ma nic wspólnego. Zeby wspomnieć tylko Jerzego Szmajdzińskiego, Szymanek Deresz czy Jarugę Nowacką. Także Lech Kaczyński daleki był on tego towarzystwa. Ojciec Rydzyk o jego żonie wyrażał się per "czarownica". Teraz zaś przez tegoś samego Rydzyka Kaczyński traktowany jest jako bohater. Co za hipokryzja, a jednocześnie dowód na to jak dobrze zorganizowana grupa usiłuje przejąć prwo do pamięci o tej katastrofie. Ilość imprez powoduje, że normalny człowiek może nabrać dystansu i niechęci do całego tematu.
Sunday, March 27, 2011 | Mateusz

•  Jezeli piwo bedzie za darmo w polonijnych twarnach - to niech sie swieci. I tak wszystko skonczy si popijawa i duzym zarciem
Sunday, March 27, 2011 | antyreligijny

•  Super tekst kabaretowy. Pozdrawiam pana Antona Wscieklice i Mateusza
Monday, March 28, 2011 | Gracja z Niemiec

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493