Do braci chicagowian
Bruno Kruszelnicki|Friday, October 3, 2008
Większość chciagowskich zwolenników PiS z uporem twierdzi, że to co od dawna dzieje się między Jarosławem Kaczyńskim a Ludwikiem Dornem, to tylko pyskówka dwóch ambitnych przyjaciół, których - po niespodziewanie przegranych wyborach – zbyt mocno poniosły napięte nerwy. Dziś okazuje się, że naiwność owych chicagowian jest tak samo wielka jak różnica między tym co wciąż buńczucznie głosi ich idol-Kaczyński, a rzeczywistością potwierdzaną faktami.
Jeden z tych faktów jest niepodważalny: Ludwik Dorn przez 17 lat był najwierniejszym przyjacie-lem obu braci Kaczyńskich - stąd zresztę określanym jako „trzeci bliźniak”. I jako ten najwierniejszy przyjaciel miał odwagę powiedzieć Jarosławowi Kaczyńskiemu, że nie zgadza się z jego dyktatorskimi zapędami w kierowniu partią, a do niedawna i państwem polskim. Efektem tego - na wyraźne polecenie wciąż prezesa i byłego premiera – było zawieszenie L. Dorna w prawach członka PiS. Oczywiście formalnie dokonane nie przez prezesa, ale przez szerokie kolegium partyjne. W ciągu dziesięciu miesięcy „aresztu domowego” L. Dorn nie załamał się i nie zmienił zdania o - delikatnie mówiąc - działalności J. Kaczyńskiego. Tego dla prezesa było za wiele i rozpoczął na Dorna nagonkę czepiając się jego kondycji moralnej, sam ogłaszając się przy okazji za obrońcę dzieci pokrzywdzonych przez wrednych ojców.
W tej sytuacji dla Dorna tego też już było za wiele To stało się powodem, że w dniu 1 października br. udzielił wywiadu dziennikowi „Rzeczpospolita”. Oto fragment tego wywiadu...
„...”Pan Kaczyński uczynił przedmiotem moralnego ataku w rozgrywce wewnątrzpartyjnej moje zobowiązania rodzinne. Jak sądzę, definiuje mnie jako zagrożenie polityczne. Tym samym uchylił bardzo szeroko drzwi do obyczajowo-rodzinnej lustracji, w pierwszym rzędzie oczywiście politków PiS. Jest już pierwsza ofiara tej moralnej rewolucji pana Kaczyńskiego - to Przemysław Gosiewski... Istnieje krąg najbliższego zaufania dla Jarosława Kaczyńskiego, a przyłączenie się do ataku na mnie było testem na przynależność do tego kręgu. Ten krąg działa jak pudło rezonansowe, które rozbrzmiewa muzyką wygrywaną przez pana Kaczyńskiego. Różne znaczące osoby w PiS dociskane publicznie w mojej sprawie robiły co mogły, aby się od jednoznacznego komentarza uchylić... Bo w PiS są środowiska, które swój dystans wyrażają przede wszystkim przez bierność i milczenie. Taka struktura partii, opierająca się na pudle rezonansowym prezesa Kaczyńskiego, jest dysfunkcjonalna wobec politycznych celów PiS: zdobycia władzy, sprawowania tej władzy, zmieniania Polski na lepsze... Po wyborczej porażce Kaczyński sformułował doktrynę, że do współpracy potrzebuje ludzi łatwych. Ale z ludźmi łatwymi nic trudnego się nie zrobi. I sądzę, że partia jako zespół ludzki zaczyna zyskiwać świadomość, że ma problemy z tą dysfunkcjonalną strukturą i samym Jarosławem Kaczyńskim... Moja partia to PiS. Gdy mnie wyrzucą, powiem jak generał Douglas MacArtur na Filipinach w 1942 r. (po ataku Japończyków): Ja tu jeszcze wrócę. Choć nie wiem czy będę miał do czego...”
Po takiej wypowiedzi - i wielu wcześniejszych oświadczeniach L. Dorna, a także innych byłych prominentnych polityków związanych z PiS, w tym trzech wiceprezesów tej partii - śmiesznością jest określanie obecnej awantury wewnątrzpartyjnej jako nie wiele znaczącej pyskówki. To ujawnienie prawdziwej kondycji tej parti, którą groźnie poturbował sam jej horrendalnie apodyktyczny szef.
Efektem tego jest rezygnacja z członkostwa w PiS wielu terenowych aktywistów tej partii - co potwierdzają media, w tym „zawsze dobrze poinformowany” i wielce życzliwy dla braci Kaczyńskich Tygodnik „Wprost”.
Używając języka odnoszącego się do najbliższej sercu Polaów dyscypliny sportowej: kibicujący PiS-owi chicagowianie! W rozgrywakch o władzę w Polsce postawiliście na drużynę, której trener narzucił taktykę polegającą nie na mądrym, skutecznym dla zwycięstwa kopaniu piłki, ale na brutalnym kopaniu przeciwników, a nawet podstawianiu nóg własnym partnerom, którzy usiłują grać uczciwie. Stąd nasuwa się wcale nie retoryczne pytanie: czy drużyna stosująca takie metody gry zasługuje na wsparcie uczciwych ludzi?.. Po przegranym „meczu” w październiku ubiegłego roku, dziś aktualny wynik takiej gry - to 58 do 24 na niekorzyść tych, którym wciąż kibicujecie. Warto się więc zastanowić: czy to tylko wasza ślepa miłość do PiS-owskiej drużyny czy równie ślepa bezmyślność?
Bruno Kruszelnicki
Dodaj komentarz
• Brawo Bruno!! Swietny tekst! Wprawdzie ja mieszkam w Chicago, ale wydrukuje ten tekst i wysle swemu koledze w Polsce. Z kolega bardzo dobrze zylem przez 30 lat, az nagle 3 lata temu, on sie porznil ze mna przez Kaczora. W glowie sie nie miesci ile gnoju Kaczor narobil miedzy ludzmi.
Friday, October 3, 2008 | John
• Szczerze mówiąc dzisiejsza sytuacja w PiSie nie jest dla mnie wielkim zaskoczeniem. Śledząc dokonania Kaczyńskich - można powiedzieć, że po wejściu na szczyt zawsze lecieli w dół - na łeb i to dosyć szybko.
A to wszystko dzięki ich szujowskim metodom. Na wszystkich zastawiają pułapki i stawiają ich tyle, że nie pamiętają, gdzie te pułapki są. I w końcu Kaczyńscy wpadają sami w zastawione przez siebie sidła. Tak jest i tym razem. Ale PiS to ich ostatnie zwycięstwo i ostatateczna porażka. Wszystko się skończy po wyborach prezydenckich.
Jaki stąd wniosek? Nawet w polityce trzeba grać w miarę czysto.
Saturday, October 4, 2008 | west
• Typowa i bardzo prymitywna agitka z czasów głębokiego PRLu.Odnoszę wrażenie,że autor tych pierdolencji jest absolwentem Gminnego Wieczorowego Uniwersytetu Marksizmu i Lenizmu.Być może,że po ukończeniu tej ,,uczelni,,awansował na powiatowego SBeka?
Wednesday, October 8, 2008 | grot
• Znow pojawil sie Grot. I znow wypichcil gniot z inwektywami, bo nic madrego nie jest w stanie powiedziec. Nawet twoi kumple ze "Staropolskiej" uwazaja cie za oszoloma i nie widza potrzeby spotykania sie z toba.
I dobrze ze juz unikasz tego miejsca, wiec zrob nastepny krok i raz na zawsze zniknij tez ze strony internetowej "progressforpoland".
Z przyjemnocia zegnamy cie popularnym powiedzeniem: "Buzka dla Jozka!"
Sunday, October 12, 2008 | Roman
• Zgadzam sie z Romanem. Grot, to kmiot, ktory ma radiomaryjne klapki w mozgu i nie potrafi ocenic sytuacji w PIS, ktora rozsadnie przedstawia autor powyzszego artykulu.
Sunday, October 12, 2008 | Henryk
• Jakze szkoda, iz artykul ten zostal zamieszczony przed prezydenckim "tupaniem nozkami" i histerycznym krzykiem na poziomie 3 letniego dziecka "Ja musze do Brukseli", to tej, ktora wedlog Radja Maryja jest siedziba diabla - trzecia po Antycznym Rzymie i Moskwie. Autor slusznie udowadnia iz, czas dzisla niezwykle szkodliwie dla PiS, bo niestety "Krol jest nagi" i czas sobie zdac z tego sprawe ze nawet jesli poslugiwal sie populistycznymi haslami jak Prawo i Sprawiedliwosc to dzialal bez braku koncepcji na rzadzenie i kreowanie wizerunku Polski na arenie miedzynarodowej. Nalezy czasem pochylic czolo i pogodzic sie z porazka. niestety nadal PiS chce wkladac kij w mrowisko tyle ze nie ma mrowiska i stad te cale niepokoje.
Zawsze z uwaga patrze na komentarze i chcial bym ich widziec wiecej bo sa niezwykle zabawne. Grot przybawil mine o smiech na dobre kilka minut. Klasyczny nieudacznik, ktory zawierzyl PiSowi i teraz nie moze sobie uswiadomic "ze to juz koniec, a oni mi tyle obiecali, ja mialem takie wizje (nawet jesli nic nie wiem i nic nie potrafie) sic! Konczac chcial bym zwrocic uwage na obecne rozgrywki polityczne kandydatow na Prezydenta USA. Proba wciagania w kampanie zagrywek typu Arab, terrorysta, skonczy sie dla Republikanow gleboka porazka. BE FAIR!
Monday, October 13, 2008 | Artur