Daleko do porozumienia w sprawie finansów publicznych
Andrzej Jarmakowski|Monday, July 11, 2011
Prezydent Barack Obama wystąpił w poniedziałek rano na konferencji prasowej w całości poświęconej konieczności podniesienia dopuszczalnego progu zadłużenia publicznego. Rząd po dokonaniu wielu doraźnych posunięć może działać do 2 sierpnia br. Jeżeli poziom długu publicznego nie zostanie podniesiony przez zdominowaną przez republikanów Izbę Reprezentantów po 2 sierpnia Ameryka nie będzie miała pieniędzy na regulowanie swoich rachunków.
Prezydent wezwał do osiągnięcia porozumienia i powiedział, że pragnie doprowadzić do długoterminowego porozumienia. Obama mówił, iż nie interesuje go porozumienie na 30, 60 czy 90 dni. Powiedział, że każdego dnia będzie prowadził rozmowy ze spikerem Izby w tej sprawie. Jednak prezydent nie powiedział nic nowego, co powoduje, iż zdaniem wielu komentatorów szanse na osiągnięcie porozumienia nie są wielkie.
Prezydent powtórzył, że na stole znajdują się wszystkie opcje, włącznie z oszczędnościami w systemie Medicare i Social Security na co jednak Biały Dom nie ma zgody swojej partii. Powstała w ogóle bardzo ciekawa sytuacja. Bazy wyborcze obu partii uważają, że ich negocjatorzy prezentują zbyt ugodowe stanowisko. W szczególnie trudnej sytuacji znajduje się spiker Izby John Boehner, który jest krytykowany przez Partię Herbacianą za zbytnią ustępliwość wobec prezydenta.
Republikanie nie chcą słuchać o propozycjach oszczędności budżetowych w perspektywie 10 lat. Twierdzą, że cięcia potrzebne są natychmiast, a nie w dalekiej przyszłości. Nie zgadzają się także na żadne podwyżki podatków, gdyż obawiają się, że zabije to znajdującą się w kłopotach ekonomię. Prezydent uważa z kolei, że konieczne jest zwiększenie dochodów państwa czyli podniesienie podatków dla najbogatszych.
Prezydent zajął więc centrową pozycję, ale wcale to nie przybliża to do osiągnięcia porozumienia. Eksperci zastanawiają się jak rynki zareagują, gdyby do 2 sierpnia porozumienia nie zawarto.