Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Jana, Moniki, Wiktora
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

Copa America: Tylko remis Argentyny

Łukasz Pawlik / iGol.pl|Saturday, July 2, 2011

Wybory
W pierwszym spotkaniu 43. edycji Copa America Argentyna mimo usilnych starań tylko zremisowała 1:1 z drużyną Boliwii. Gol dla Boliwijczyków padł na początku drugiej połowy po samobójczym trafieniu Banegi. Natomiast bramkę wyrównującą dla gospodarzy turnieju strzelił joker w talii Sergio Batisty, Sergio Aguero.


Do najstarszych piłkarskich mistrzostw kontynentu piłkarze Argentyny podeszli niezwykle honorowo. Jest to spowodowane po pierwsze tym, iż po raz ostatni mieli okazję  zwyciężyć w tym turnieju w 1993 roku. Po drugie są gospodarzami tegorocznego Campeonato Sudamericano de Selecciones. 14-krotny triumfator Copa America  jest jednym z głównych pretendentów do wygrania całych rozgrywek i teraz również. Skład reprezentacji Argentyny to prawdziwa kompilacja gwiazd, wśród których znajdują się m.in. Leo Messi, Sergio Aguero oraz Carlos Tevez. Pierwszymi rywalami „Albicelstes”  byli natomiast zwycięzcy Copa America z 1963 roku – Boliwia. W drużynie dowodzonej przez Gustavo Quinterosa pierwsze skrzypce rozgrywa przede wszystkim zawodnik Szachtara Donieck, Marcelo Moreno Martins. I to on miał być tym piłkarzem, który mógł wlać w kibiców z Boliwii troszkę optymizmu przed turniejem. Faworytem spotkania inaugurującego Copa America bezapelacyjnie była drużyna gospodarzy, aczkolwiek Boliwijczycy na pewno pamiętali potyczkę w ramach eliminacji do mistrzostw świata 2010, w której skompromitowali Argentyńczyków, wygrywając z nimi 6:1. Co prawda mecz odbył się wtedy na wysokości 3600 m nad poziomem morza, jednakże taki wynik z pewnością nie przynosił chluby dwukrotnym mistrzom świata. 2 lipca 2011 roku drużyny stanęły naprzeciwko siebie ponownie. Mecz mógł przybrać zatem miano rozgrywki, w której Argentyńczycy chcieli z pewnością wyrównać stare porachunki, z kolei Boliwijczycy udowodnić, iż tamten rezultat nie był tylko dziełem przypadku. Przy temperaturze 4 stopni Celcjusza, która panowała w miejscowości La Plata, pierwsi przed szansą zdobycia gola stanęli Argentyńczycy. Po upływie 180 sekund od pierwszego gwizdka rozjemcy spotkania, Roberto Silvery, strzał głową oddał Carlos Tevez. Napastnik na co dzień reprezentujący barwy Manchesteru City nieznacznie się pomylił, marnując jednocześnie dokładne dośrodkowanie  Leo Messiego. Od początku jednak warunki gry dyktowali podopieczni Sergio Batisty. Adwersarze „Albicelestes” swoją szansę na zdobycie bramki mieli z kolei w 14. minucie. Podobnie jak to było w przypadku gospodarzy turnieju, taki i Boliwijczycy okazję bramkową mieli po rzucie wolnym. Bardzo ładnym, a przede wszystkim celnym strzałem, zaimponował Marcelo Moreno, jednakże na posterunku stał Sergio German Romero, który udanie interweniował. Mimo że Argentyna do rywalizacji z Boliwią podchodziła z trzema napastnikami, to w pierwszych fragmentach gry nie było widać ultraofensywnego stylu w grze Argentyny. Były dokładne podania, gra z pierwszej piłki, aczkolwiek nie przynosiło to tego, czego życzyliby sobie zgromadzeni na Estadio Ciudad de La Plata kibice. Brakowało soli piłki, czyli bramek. A z minuty na minutę coraz bardziej do głosu dochodzili boliwijscy piłkarze. Raz po raz wprowadzając w zakłopotanie golkipera Argentyny. Swojego szczęścia szukał miedzy innymi Edvaldo, aczkolwiek nie potrafił pokonać bramkarza swoich rywali. Podrażnieni odrobinę swobodną grą Boliwijczyków gracze Argentyny za sprawą Lavezziego oraz Teveza  starali się, jak mogli, aby wyprowadzić swoją drużynę na prowadzenie. Piłka jednak mimo wszystko nie potrafiła znaleźć drogi do bramki. Dwa pierwsze kwadranse upłynęły zatem pod znakiem przewagi Messiego i spółki. Na trzynaście minut przed końcem pierwszej połowy przed wyśmienitą okazją do wpakowania futbolówki do siatki stanął Cambiasso. Pomocnik Interu Mediolan dobijał strzał Messiego, jednak ostatecznie piłka minęła światło bramki. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie, a co za tym idzie kibice nie obejrzeli goli.

  Druga odsłona rozpoczęła się wyśmienicie dla zawodników Boliwii. Po ładnym technicznym strzale Edvaldo piłka odbijając się jeszcze od defensywnego pomocnika Argentyny, Evera Banegi, minęła linię bramkową i sędzia zaordynował grę od środka boiska. Od tego momentu dość niespodziewanie Boliwia wyszła na prowadzenie 1:0 w meczu z „Albicelestes”. To, co stało się w 49. minucie gry, zadziało na Argentyńczyków jak czerwona płachta na byka. Po upływie kwadransa gry drugiej połowy w kapitalnym położeniu znalazł się Leo Messi. Najskuteczniejszy piłkarz Champions League zdecydował się na strzał w kierunku bramki, lecz Carlos Arias nie dał się pokonać, popisując się jednocześnie ładną interwencją. Sześć minut po tej akcji gola, który mógłby przypieczętować wygraną Boliwii, mógł zdobyć  Moreno. Napastnik Szachtara Donieck, stając oko w oko z bramkarzem Argentyny, nie zdołał zdobyć bramki dającej dwubramkowe prowadzenie Boliwijczykom. Wyśmienitą obroną dwukrotnie zaimponował Romero, który nie dopuścił tym samym do kolejnej utraty gola. Chwilę po tym jak Moreno mógł rozregulowanej Argentynie wpakować gola na 2:0, do wyrównania mógł doprowadzić wprowadzony na początku drugiej części gry Angel Di Maria. Ofensywnie usposobiony piłkarz ładnie przyjął długą piłkę, po czym oddał strzał zza pola karnego, który ostatecznie okazał się niecelny. W 71. minucie gry opiekun Argentyńczyków, Sergio Batista, w końcu zmienił słabego tego wieczoru Lavezziego i wprowadził rozchwytywanego przez kluby europejskie Sergio Aguero. Ten w podzięce za to szybko chciał się odwdzięczyć. Już chwilę po wejściu na murawę doprowadził do mocniejszego bicia serc sympatyków Argentyny, ponieważ oddał strzał, który sprawił małe kłopoty bramkarzowi rywali. Natomiast w 77. minucie zawodnik doprowadził już do wyrównania wyniku. Zmiennik Lavezziego wykorzystał zgarnie klatką piersiową Nicolasa Burdisso i uderzył nie do obrony. Wynik 1:1 stał się faktem. Zmiany, które miały miejsce w szeregach reprezentacji Argentyny, znacznie odmieniły oblicze gry gospodarzy Copa America. 120 sekund po zdobyciu gola wyrównującego zięć Diego Maradony, Sergio Aguero, mógł zdobyć gola na 2:1. Utalentowany 24-latek oddał mocny strzał, który obronił golkiper Boliwii. Następnie dobijał jeszcze Di Maria, jednak tablica wynikowa nadal musiała wyświetlać rezultat 1:1. Tuż przed końcem meczu do głosu wrócili Boliwijczycy. Juan Carlos Arce zdecydował się na strzał, który ostatecznie zatrzymał się na głowie jednego z argentyńskich obrońców. Kibice zgromadzeni na stadionie w La Placie na pewno nie mogli narzekać na mecz. Było to widowisko pełne dramaturgii, które zakończyło się podziałem punktów. O ile Boliwia może być z takiego wyniku usatysfakcjonowana, to na pewno nie można tego samego powiedzieć o Argentynie.


(fot. Tuttosport.com)


Więcej o Copa America na
www.igol.pl

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  Kopa w dupę i wynik można zmienić.
Sunday, July 3, 2011 | Dupa narażona

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493