Reprezentacja Argentyny tym razem dobrze wywiązała się z roli faworyta i ograła Kostarykę 3:0 w ostatnim spotkaniu grupy A. Bramki dla gospodarzy turnieju zdobywali Aguero ( dwie) oraz Di Maria. Wynik ten oznacza, iż „Albicelestes” zagrają w ćwierćfinale Copa America.
Od początku spotkania wiadomo było kto jest faworytem i kto musi wygrać by awansować. Gospodarze szybko narzucili swój styl gry starając się długo utrzymywać przy piłce. O ile ta część planu została spełniona to pozostałe już nie za bardzo. Drużynie argentyńskiej brakowało wyraźnego lider, który poprowadziłby grę. Indywidualne akcje gwiazdorów nie dawały nic pożytecznego.
Pierwszy naprawdę groźny strzał w 21. minucie oddał Sergio Aguero. Futbolówka przeleciała jednak minimalnie obok bramki strzeżonej przez Moreirę. Chwilę później Argentyna wykonywała rzut rożny. Po wrzutce w polu karnym najwyżej wyskoczył Burdisso. Defensor gospodarzy uderzył głową, ale piłka zamiast do bramki trafiła w poprzeczkę. Gdy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się bezbramkowym remisem, podopieczni Sergio Batisty nareszcie objęli prowadzenie. Na strzał z dystansu zdecydował się Gago. Jego uderzenie sprawiło Moreirze sporo problemów. Kostarykański bramkarz odbił piłkę do której dopadł Aguero i bez problemów umieścił ją w siatce.
Druga połowa znów rozpoczęła się od ataków Argentyny. W 52. minucie „Albicelestes” podwyższyli wynik. Znów w roli głównej był Aguero. Po świetnej akcji i szybkiej wymianie podań futbolówkę otrzymał Messi. Piłkarz Barcelony doskonale dograł do stojącego w polu karnym napastnika Atletico Madryt. Ten mając przed sobą tylko bramkarza posłał piłkę w długi róg. Po chwili zatrzepotała w siatce i kibice zgromadzeni na stadionie w Cordobie po raz drugi mogli wznieść ręce w geście triumfu.
Argentyna nie zamierzała odpuszczać. Gospodarze nadal atakowali chcąc zaaplikować swoim rywalom jak największą ilość bramek. Trzeba przyznać, że młoda reprezentacja Kostaryki pomimo szczerych chęci nie była równorzędnym rywalem dla Argentyny ograniczając się do sporadycznych ataków. Skrzydła tej drużynie podcięła kolejna bramka dla „Albicelestes”. Po raz kolejny asystę zaliczył Messi, który w gąszczu zawodników kostarykańskich znalazł lukę i zagrał w to miejsce piłkę. Wydawało się, że akcja spali na panewce, ale Messi kątem oka zauważył, że właśnie w to miejsce wbiega dwóch Argentyńczyków. Futbolówkę przejął Di Maria i będąc w sytuacji sam na sam dopełnił formalności. Pod koniec spotkania bramkę mógł zdobyć jeszcze Lavezzi, ale piłkarz, który zmienił strzelca dwóch bramek uderzył zaledwie w słupek.
Trzeba przyznać, że tym razem, szczególnie w drugiej połowie, Argentyna pokazała namiastkę tego, co chcielibyśmy w jej wykonaniu oglądać. Czy jednak nie było to spowodowane słabą grą wystraszonej Kostaryki? Na to pytanie odpowiedź poznamy w dalszych fazach turnieju.