Amerykę czeka wielka debata o długu publicznym i cięciu wydatków
Bloomberg - ATJ|Monday, January 17, 2011
Dług publiczny w USA przekroczył 14 bln dol. To aż 45,3 tys. dol. na każdego amerykańskiego obywatela i ponad 60% amerykańskiego PKB. Pod koneic dekady dług wzrosnąć może do ponad 100% PKB. Nigdy amerykańskie zadłużenie nie rosło tak szybko jak za czasów prezydentury Baracka Obamy.
Aż połowa obecnego długu publicznego powstała w ostatnich sześciu latach. W styczniu 2005 r., gdy George W. Bush rozpoczynał swoją drugą kadencję prezydencką, dług sięgał 7,6 bln dol. Cztery lata później wzrósł do 10,6 bln dol. Obecnie dług wynosi już 14,02 bln dol. Każdy rok prezydentury Obamy oznaczał nieco ponad bilion dolarów dodatkowego zadłużenia.
Problem polega na tym, że Stany Zjednoczone wyznaczyły w zeszłym roku limit zadłużenia na poziomie 14,3 bln dol., którego nie można przekroczyć bez zgody Kongresu. A tylko w tym roku deficyt budżetowy będzie na poziomie 1,3 bln dol. Szacuje się, że limit długu zostanie więc osiągnięty już pod koniec marca. Kongres jednak wcale nie ma ochoty automatycznie podnieść dopuszczalnego progu zadłużenia i być może w zamian za zgodę na podniesienie poziomu długu wymusi drastyczny program oszczędnościowy. Ochotę na takie postawienie sprawy ma wielu republikańskich ustawodawców. Przez cały czas pracuje także specjalna komisja powołana przez prezydenta mająca pokazać drogi wyjścia z obecnej sytacji.
Amerykański sekretarz skarbu Timothy F. Geithner ostrzega, że jeśli Kongres nie podniesie limitu zadłużania się, rząd będzie zmuszony do wprowadzenia drastycznych cięć budżetowych, a to może oznaczać "katastrofę" porównywalną z recesją z lat 2008-09.
- Jeśli nie zwiększymy limitu zadłużenia, możemy zachwiać wiarygodnością dolara, co może spowodować recesję gorszą, niż mieliśmy ostatnio, a nawet depresję - ostrzegł demokratyczny senator Charles Schumer w telewizji NBC. Jednak republikańskich ustawodawców nie przekonuje taka argumentacja.
Chociaż od miesięcy inwestorzy mówią głównie o problemach zadłużonych krajów europejskich, to w zeszłym tygodniu także Stany Zjednoczone dostały żółtą kartkę. W czwartek agencja Moody's ostrzegła, że amerykański rząd musi uporać się z ogromnym deficytem budżetowym, jeśli chce zachować najwyższą ocenę wiarygodności kredytowej - Aaa. Także szefowa francuskiego oddziału agencji Standard & Poor's Carol Sirou oceniła, że w przyszłości możliwe jest obniżenie perspektywy ratingu USA.
Dodaj komentarz
• Wyjściem z kryzysu jest powrót fabryk do Stanów . Trzeba zacząć produkować , a nie handlować towarem sprowadzanym z Azji ? Przekształcenie Stanów w supermarket jest najważniejszym powodem kryzysu.
Tuesday, January 18, 2011 | Chester
• Timothemy Geithner wierzę tak, jak jego podatkom, które "zapomniał" wypełnić i gdyby nie był bonzem, to miałby spore kłopoty z IRS, a tak to po prostu "zapomniał". Nie cieszyłbym się też tak bardzo z "republikańskich ustawodawców", gdyż jest to ta sama klika. Bardzo jestem ciekaw jak skończy się przepychanka (republikanów) o zniesienie Obama-ZUS. Podejrzewam, że niczym, ale tu dla ciekawostki, szczególnie dla wlascicieli domów (a polskigo pochodzenia emigranci mają największe posiadanie "real estate") - od stycznia 2013 wchodzi w życie podatek w wysokosci 3.8% od niezarobionego przychodu. Niby nic nie znaczace, ale jednak - jest to przewidziane na wyciagniecie $$ z kieszeni tym, którzy zmieniają dom na mniejszy, czy też po prostu sprzedają. Jest to "sales tax" - i tak od $100000 zapłacisz przy sprzedazy $3800, a od $400,000 juz $15,200. Narodowe Stowarzyszenie sprzedawców realnosciowych nazwało ten podatek "szkodliwym" - szkoda tylko, że jest on szkodliwy dla mnie.
Wednesday, January 19, 2011 | AS