
Home
NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia
Galeria
Ogłoszenia
Ameryka przed wyborami, czyli wielka niewiadoma
Andrzej Jarmakowski|Monday, September 6, 2010
Patrząc na Amerykę bez wielkiej lornetki widać, że ludzie stracili wiarę w przyszłość. To wywołuje społeczne histerie na czym korzystają intelektualni szalbiercy usiłujący wyjaśnić wszystko w czarno-białym schemacie, dowodzący, że przecież historia jest po naszej stronie. Ta ogromna polaryzacja nie jest amerykańską specjalnością. Jeżeli ktoś słuchał konserwatywnego Glenn Becka przemawiającego kilka dni temi w Waszyngtonie, to spostrzegł, że używa on niemal identycznej argumentacji jak ojciec Tadeusz Rydzyk. Obaj są mieszkańcami oblężonej twierdzy, atakowanej przez liberałów, globalną ekonomię i strasznych ateistów oraz rozmaite tajne stowarzyszenia.
Przewidywanie wyników wyborów w tak spolaryzowanym społeczeństwie przypomina wysiłki matematycznych maniaków usiłujących znaleźć równanie, za pomocą którego przewidzieć będzie można wyniki najbliższego losowania totolotka. Mimo tego ogromnego zamieszania i polaryzacji, świadczącej być może o nadciągającym końcu pewnej epoki, gdyby szanse wyborcze mierzyć poziomem etuzjazmu wykazywanym przez poszczególne ugrupowania, to republikanie mogą sporo zyskać. Czy jednak będą w stanie powtórzyć wynik z roku 1994 kiedy to w środku prezydenckiej kadencji zwycięski Newt Gingrich mógł obwieścić początek swojej konserwatywnej rewolucji? Czy rzeczywiście republikanie mają szanse odzyskać większość w Izbie Reprezentantów, co pozwoliłoby im na sparaliżowanie działań obecnej administracji?
Wierzy w to kalifornijski kongresman Kevin McCarthy, który jest jednym z dowodzących kampanią wyborczą na republikańskim okręcie. Występując niedawno na konferencji prasowej w Waszyngtonie przekonywał, że wynik w ponad 80 okręgach wyborczych do Izby Reprezentantów jest kwestią otwartą, zaś republikanie mogą wygrać w ponad połowie. To zaś pozwoliłoby osiągnąć większość w Izbie. McCarty podkreśla także, że republikanom udało się zebrać znacznie więcej pieniędzy niż ich konkurentom. W kluczowych stanach w republikańskich prawyborach uczestniczyło znacznie więcej wyborców niż wśród demokratów.
Nie zapominajmy także, iż obok Izby Reprezentantów i 37 senatorów wybierzemy również 37 gubernatorów. Republikanie mają szanse wygrać nawet w tak demokratycznych stanach jak Illinois, czy Pensylwania. Biorąc pod uwagę spory jakie ostagnio wybuchły choćby na tle prawa imigracyjnego między władzami stanowimi i federalnymi wyniki tych wyborów mogą określić kierunek, w którym podąży Ameryka.
Sny republikanów o powtórzeniu wyniku z 1994 roku mogą się jednak nie sprawdzić. Wówczas republikanie, którym w Kongresie przewodził Newt Gingrich wiedzieli czego chcą, posiadali jasno sprecyzowany program. Dzisiaj przywództwo w Partii Republikańskiej jest nijakie, bez wyrazu. Trudno wskazać rzeczywistego lidera. Więcej straty niż pożytku mogą mieć także republikanie z Partii Herbacianej, która w prawyborach wypada doskonale. Każdy, kto choć trochę interesuje się życiem społecznym doskonale wie, przeciwko czemu opowiadają się herbaciani aktywiści. Konia z rzędem jednak temu, kto powie za czym oni zamierzają głosować. Wyborców mogą także odstraszyć skrajności mocno widoczne po republikańskiej stronie. Kiedy przyjdzie więc do listopadowego głosowania wielu na zasadzie mniejszego zła być może wybierze bardziej przewidywalnych demokratów niż bardzo niejasną przyszłość. Ta - jak już wiemy - budzi wystarczający niepokój i nie potrzeba dodatkowych stresów z nią związanych. Postąpić tak może wielu wyborców niezależnych będących kluczem do zwycięstwa.
Demokraci zdają sobie sprawę z kłopotów. Dostrzegają spadek popularności prezydenta. Niektórzy z demokratycznych strategów proponowali nawet, aby schować Obamę w trakcie kampanii wyborczej. Tak się jednak nie stanie. Już w najbliższą środę w stanie Ohio Obama ma wygłosić ważne przemówienie dotyczące ekonomii, w którym między innymi naciśnie na Kongres, aby jeszcze przed listopadowymi wyborami uchwalić permanetne przedłużenie obowiązujących ulg podatkowych dla biznesów prowadzących inwestycje. Ma to kosztować dziurawy budżet 100 miliardów dolarów. Pieniądze te mają zostać jednak zabezpieczone przez likwidację innych ulg, z których korzystają bogatsi Amerykanie. Jednak nawet w Białym Domu wielu Demokratów nie wierzy, że prawo takie uda się uchwalić zanim ustawodawcy rozjadą się do swoich dystryktów walczyć o reelekcję. Ponadto nieoficjalnie otwarcie przyznają, że obecnie raczej należy przygotowowywać sie do kolejnej fali kryzysu, gdyż rokowania nie są dobre. O, tak. Entuzjazmu wśród demokratów rzeczywiście nie widać. To zupełnie inna atmosfera od tej obserwowanej w trakcie kampanii Obamy. Zachwyt prysł, mit pękł jak bańka mydlana.
Będzie to więc kampania, w której nikt nie zaprezentuje przekonywującej wizji. Wielu kampania ta utwierdzi w przekonaniu, że system działa źle oraz, że nikomu ufać nie można. Od tego już tylko krok, aby przystać do jakiś fundamentalistów obiecujących nowy, wspaniały świat. Taka kampania bez indywidualności i bez pomysłu, a tak ona teraz wygląda tylko powiększy polaryzację, nasili konflikty. A fundamentaliści bez wzgledu na to, czy bronia krzyża w Warszawie, czy organizują marsze na Waszyngton mają jeden dobry pomysł. Przekonują, że po sumiennym wypełnieniu ich przykazań spotka nas lepsze życie, ale niestety dopiero po śmierci. W czasach, kiedy widoki na przyszłość nie są najlepsze dla wielu lepsze to niż nic. Zawsze jakaś nadzieja.
Andrzej Jarmakowski
Dodaj komentarz
• To prawda, że dzisiaj nikt nikomu nie wierzy, zwlaszcza w polityce. Ale to wina politykow, ktorzy zamienili tę profesje w interes sluzacy przede wszystkim sobie. Jednak mysle, ze dzisiaj ludzie nieco mniej wierza demokratom, ktorzy zawiedli na calej linii, wobec tego zapewne sporo stracą w listopadzie.
Sunday, September 5, 2010 | amiszek
• W Illinois demokraci doprowadzili stan do katastrofy budżetowej. Tylko kwestią czasu jest kiedy wladze stanowe przestaną być wypłacalne. Zapaść finansowa Illinois może być wieksza niż Kalifornii. Gubernator Quinn nie miał żadnego pomysłu na rozwiązanie problemu poza drastyczną, bo aż o 50% podwyżką podatków, ale to rozwiązałoby problemy tylko chwilowo. Michael Madigan, przewodzący stanowej Izbie potrafi działać tylko negatywnie. W Chicago z pieniędzy podatników finanduje się mnostwo idiotycznych programów. Po co na przykład istnieje miejski ośrodek (korzystający także ze stanowych dotacji) przemocy w rodzinie, gdzie pies z kulawą nogą nie zagląda. (Przy Belmont i Central). Opłaca się tam jednak mnostwo urzędników, mających fantastyczne plany emerytalne i ubezpieczenie medyczne. Dlatego nie dziwię się, że Bill Bradley prowadzi w sondażach. Jak chcemy uniknąć w Illinois katastrofy trzeba pogonić to towarzystwo z Patii Demokratycznej.
Monday, September 6, 2010 | Tadeusz Janicki
• Według nieoficjalnych danych bezrobocie w Chicago wynosi grubo ponad 20%. Tysiące ludzi, głównie Latynosów korzysta z programow opieki socjalnej. W Illinois, zwlaszcza w chicagowskiej aglomeracji wyksztalcila się pokazna grupa zyjąca na koszt podatników. Kosztow tych nie wytrzyma zaden system, bez wzgledu na to kto obejmie rządy. Reforma systemu opieki socjalnej jest jednym z najpilniejszych zadań, tak jak dokladne przejrzenie wydatkow. Bez wzgledu na to ile pieniezy wyda się na szkoly, czy dofinansowanie CTA, pieniędzy tam zawsze bedzie brakowac. Wladze zas w tej beznadziejnej sytuacji ekonomicznej, gdzie wszystko się wali chca jeszcze podnosić podatki. Dzieki temu wzrosnie bezrobocie i bedzie jeszcze gorzej. Rzeczywiscie w tych wyborach poszukac trzeba swiezej krwi, choc nie wierze, aby Partia Herbaciana stanowila jakas pwoazniejsza alternatywę.
Monday, September 6, 2010 | Rozczarowany
• Bardzo dobre opienie dlatego tez Arizona walczy aby zmienic prawo dotacji dla nielegalnych. Każdy stan upada szczegolne teraz kiedy gospodarka podłamana nalezy uciać wszelsie wydatki i byc bardziej efektywnym na stanowisku pracy niz kiedykolwiek indziej!
Monday, September 6, 2010 | Bobek
• "Tribune" pisze o spadku poparcia dl Obamy w Illinois.O ile w roku 2009 poparcie to wynosiło 59%, obecnie spadlo do 51% i to w jego rodzinnym stanie! Gazeta twierdzi, że może to stanowić zla wiadomosc dla kandydatow Partii Demokratycznej w listopadowych wyborach. gdyby kongresman Kirk zdobyl mandat senatora bylaby to symboliczna porazka obrazujaca koniec mitu Obamy. Sytuacja ekonomiczna w Illinois jest wyjatkowo zla.
Monday, September 6, 2010 | Kominiarz
• Nie sądzę, że republikanie śnią o sukcesie z 1994. Sen z powiek spędza im bowiem niezadowolenie wyborców. Błędem jest bowiem twierdzenie, że jedynie demokraci są na celowniku wyborców - końcowy efekt może być bardziej przykry dla demokratów, ale republikanie nie mają powodu do otwierania szampana. Warto zwrócić uwagę na dość specyficzny pojedynek Millera i Murkowskiej na Alasce Miller ze $100tys kontra Murkowski z milionami i poparciem całej maszyny republikańskiej. Wygrywa Miller mający poparcie Palin (nielubianej zarówno przez republikanów jak i nienawidzonej przez demokratów) oraz wyżej wymienionego Becka. Będzie interesująco. Sam zresztą też będę głosował na "Nie".
Monday, September 6, 2010 | AS
• Glosowal na 'Nie" czyli na kogo, a może przeciwko wszystkim kandydatom, co w Illlinois jest możliwe? Tylko co to da?
Monday, September 6, 2010 | Jola
• Obama w Milwaukee wyglosil beznadziejne przemowienie o ekonomii. Zapowiedzial wydanie 50 miliardow dolarow w ciagu szesciu lat na renowację infrastruktury. Skąd pieniadze? Z puszczenia maszyn drukarskich w ruch, czyli ze zwiekszenia deficytu. Moze Chinczycy dadza sie nabrac i kupia te dodatkowe obligacje, choc nigdy swoich dlugow nie odzyskaja. Przemowienie beznadziejne pokazujace, ze w dziedzinie ekonomii administracja nie ma nic do zaproponowania.
Tuesday, September 7, 2010 | Mateusz
• Czytajac ten artykul, mozna dojsc do wniosku, ze anty-progressowe nastawienie pana Jarmakowskiego jakby zmalalo. Nie wiem czy jest to spowodowane regeneracja szarych komorek czy moze jest to zaplanowany ruch. Faktem jest natomiast to, ze od dluzszego czasu Jarmakowski jakby nie mial czasu lub celowo przemilczal zycie polityczne w USA. Nie ukrywam, ze ciagle z uporem maniaka czekam na artykul pana Jarmakowskiego poparty faktami oraz ukazujacy dwie strony medalu, bo jak by nie bylo w tym kraju mamy tylko dwie partie polityczne. Republikanow, ktorych polityka obrony 2% najbogatszych obywateli tego kraju doprowadzila do najwiekszego kryzysu od czasow "Wielkiej Depresji" oraz likwidacji klasy sredniej, do ktorej smiem twierdzic nalezy kazdy z podpisujacych sie wyzej. Oraz demokratow, ktorzy nieudolnie i bardzo wolno probuja odbudowac sile klasy sredniej. Ja jakos nigdy nie moglem sie zgodzic z tym, ze likwidacja (prywatyzacja, jak kto woli) wszelkich programow socjalnych: Social Security, Medicaid i Medicare, All Kids, Policji, Strazy Pozarnej, Pogotowia, uczyni mnie szczesliwym obywatelem tego kraju. I co jak pragne zauwazyc zaden z tych programow by nie istnial, gdyby nie ten skromny fakt, ze sa to programy socjalne fundowane z pieniedzy podatnikow, z ktorych korzysta wiekszosc naszych rodakow. W tym miejscu nalezy zyczyc moim rodakom podpisujacym sie wyzej powodzenia na drodze do samozaglady. Pozdrawiam.
Tuesday, September 7, 2010 | Kaziu
• Zaraz, zaraz. Nie słuszałam, aby republikanie kiedykolwiek postulowali zlkwidowanie pogotowia ratunkowego, czy strazy pozarnej. To juz przegiecie paly. Zgadzam się z opinia autora, ze obecnie charakterystyczna cecha jest brak wiary w przyszlosc i nieufnosc wobec calej klasy politycznej, zarowno republikanow jak i demokratow. Przykladem Illinois, gdzie demokraci doprowadzili do kompletnej zapasci finansowej tego stanu.
Tuesday, September 7, 2010 | Zuza
• Zuza, najwyrazniej musisz umyc uszy, bo to jest przegiecie paly. Przedwczoraj poklocilem sie z zona, to jest z pewnoscia wina demokratow, bo przeciez ja mieszkam w Illinois. Pozdrawiam.
Tuesday, September 7, 2010 | Kaziu
• Kaziu, rozumiem, ze kochasz demokratow, ale doprawdy z tym pogotowiem ratunkowym to przesadziles. Dobrze jest dyskutowac o faktach, a ie tworzyc wirtualną rzeczywistość. Na razie faktem jest, że w Illinois demokraci raczej się skompromitowali.
Tuesday, September 7, 2010 | Zuza
• Zuza, Ty jestes przebrana Joasia, ktora wie lepiej ode mnie kogo ja kocham? I w ktorym miejscu ja napisalem "pogotowie ratunkowe"? Nie wiem doprawdy w jakim Ty kraju zyjesz, ale ja osobiscie nie znam jednego Stanu w USA, ktorego w jakis sposob nie dotknela recesja... I z tego co mi wiadomo nie wszystkie Stany sa "demokratyczne". Czy to oznacza, ze republikanie "raczej sie skompromitowali" np. w Arizonie czy Teksasie? Pozdrawiam.
Tuesday, September 7, 2010 | Kaziu
• Stanem, którego nie dotknęła recesja jest North Dakota. Wydatki nie przekraczają dochodów (stanowych). Banki też jakoś uniknęły pogromu bo pożyczały tylko w swoim stanie. Poziom bezrobotnych na czerwiec br. wynosi 4.1% (źródło: US Bureau of Labor Statistics - to po to, by czyjaś czteroletnie córka nie musiała korygować), brak tablic: "foreclosure" i sporo napisów w oknach "help wanted now". Nie jest istotnym kto jest przy władzy, czy demokrata, czy republikanin - ważne jest ile wydają nie swoich (naszych) pieniędzy. Jako ciekawostka: 4-ry stany na rok fiskalny 2011 mają zbalansowany budżet: North Dakota właśnie, Montana, Arkansas, oraz Alaska. Osobiście jestem ciekaw ile w decyzji burmistrza Daley miał udział właśnie jego przyszły budżet, czyli co jest jeszcze na sprzedaż w Chicago?
Wednesday, September 8, 2010 | AS
• Ciekawy wpis AS. Zgadzam się, że fatalna sytuacja finansowa miasta i brak perspektyw na pozyskanie nowych funduszy mogl zadecydowac o postanowieniu burmistrza.
Wednesday, September 8, 2010 | Jarek
• Czy taki ciekawy wpis, nie wiem...jedno jest pewne - Ass podaje stare dane, North Dakota, wedlug najnowszych danych ma tylko 3.6% bezrobocia. Czyli bezrobocie spada, co to oznacza, nalezy sie samemu domyslec. Jezeli chodzi o miasto Chicago, bedzie interesujaco, zwlaszcza jezeli dodamy do tego wszystkiego wlasne teorie. Pozdrawiam.
Wednesday, September 8, 2010 | Kaziu
• Prawde mowiac, na dzien dzisiejszy, interesuje mnie jedno...co Jarmakowski, jako opiniotworca sadzi o paleniu Koranu, ktore ma nastapic w ta sobote? Pozdrawiam.
Wednesday, September 8, 2010 | Kaziu
Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493

