Dzisiaj, czyli w środę Ameryka obchodzi 70. rocznicę ataku na bazę marynarki wojennej na Hawajach. Pearl Harbor zaatakowano o świcie 7 grudnia 1941 roku. Mimo, iż Amerykanie czytali japońskie dyplomatyczne depesze, jednak w wyniku splotu różnych okoliczności nie zdołali zawiadomić o zbliżającym się ataku swoich zamorskich dowódców. Jednak w depeszach nie wspominano, gdzie nastąpi atak. Spodziewano się ataku Japonii na Filipiny.
Nad bazę na Hawajach nadleciały samoloty z trzech japońskich lotniskowców. Śmierć poniosło ponad 2400 osób, zniszczono stare jednostki znajdujące się w bazie. Jednak w Pearl Harbor nie było najważniejszych okrętów, czyli lotniskowców. Japończycy nie zniszczyli także doków remontowych i innych ważnych urządzeń, między innymi dlatego, że zrezygnowali z kolejnych nalotów bojąc się wykrycia swojej floty ekspedycyjnej. Wiedzieli, że w bazie nie ma lotniskowców, na zniszczeniu których zależało im najbardziej. Zdawali sobie sprawę, że samoloty z tych jednostek poszukują ich i wykrycie floty japońskiej może być tylko kwestią czasu.
Ameryka w Pearl Harbor została upokorzona, japońscy dyplomaci przedstawili ultimatum 30 minut po dokonaniu ataku. Ameryka wypowiedziała wojnę Japonii, przestawiła swoją gospodarkę na produkcję wojenną i pokonała Japonię. W tym dniu jednak pamiętamy tych, którzy w ataku polegli, także marynarzy USS Arizona, gdzie wielu z nich nie zdołało wyjść na zewnątrz i utopiło się we wraku. Ten dzień to chwila zadumy i pamięci o tych, którzy polegli w obronie naszej wolności i demokracji.
W całym kraju odbędą się uroczystości. Główne rocznicowe obchody odbędą się rzecz jasna na Hawajach. Pewnie jednak wszyscy znajdą chwilę czasu na zadumę nad naszą historią i pamięć o poległych.