
Home
NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia
Galeria
Ogłoszenia
Ameryka i Europa tracą wielką szansę w Egipcie
Andrzej Jarmakowski|Tuesday, February 1, 2011
Na razie jednak Egipcjanie nie doczekali się poparcia, do Kairu specjalnym samolotem nie poleciał Lech Wałęsa. Polscy politycy podobnie jak Amerykanie i przywódcy Zachodniej Europy oraz Izraela zachowują się wstrzemięźliwie, żeby nie powiedzieć kunktatorsko. Państwa zachodnie ewakułują swoich obywateli, choć nie są oni narażeni na jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Jakby chcieli pokazać, że szykuje się krwawa łaźnia i trzeba wiać. Odnoszę wrażenie, że kunktatorstwo, brak wizji przywódców zachodniego świata powoduje, że tracimy być może jedyną, unikalną szansę na budowę demokracji w stylu zachodnim w największym arabskim kraju. Nie ulega dla mnie wątpliwości, że tak zwany Zachód nie stanął na wysokości zadania i nie chodzi tutaj o jakiekolwiek mieszanie się w wewnętrzne sprawy Egiptu. Chodzi jedynie o umiejętność zachowania przyzwoitości, której w tej sytuacji Zachodowi, prezydentowi Obamie jak i polskim politykom zabrakło. Panicznie bojąc się tego co nastąpić może po Mubaraku, zupełnie zapomnieli, że z krajem demokratycznym zawsze znacznie łatwiej się dogadać niż z dyktaturą. Jedno z haseł niesionych podczas poniedziałkowej manifestacji „Zostawcie hipokryzję i poprzyjcie wolność” pozostanie wyrzutem pod adresem zachodnich przywódców.
Przyznać trzeba, że sprawa rzeczywiście jest skomplikowana, ściśle związana z delikatnym balansem siły na Bliskim Wschodzie i ze stosunkami z Izraelem. Egipt zapłacił wysoką cenę za wojny z Izraelem i jako pierwsze państwo arabskie postanowił znormalizować stosunki z państwem żydowskim. 19 listopada 1977 roku prezydent Egiptu Sadat jako pierwszy arabski przywódca przyjechał z oficjalną wizytą do Izraela. Spotkał się z izraelskim premierem i przemówił w Knesecie. Wizyta zaowocowała wkrótce traktatem pokojowym podpisanym w Camp David, za który obaj przywódcy otrzymali Pokojową Nagrodę Nobla. Pokój z Izraelem został bardzo źle przyjęty przez radykalne organizacje islamskie, zwłaszcza ze względu na zapisy w traktacie pokojowym, zabraniające Egiptowi używać argumentu siły, który był uznawany przez fundamentalistów islamskich jako jedyny możliwy argument wobec Izraela.
We wrześniu 1981 roku w Egipcie zaczęły się represje wobec organizacji islamskich, także studenckich, w wyniku których aresztowano prawie 1600 osób. 6 października tego samego roku Sadat został zamordowany przez członków islamskiej radykalnej organizacji Jihad, która sprzeciwiała się negocjacjom pokojowym z Izraelem i represjom wrześniowym. Następnym prezydentem został ranny w zamachu wiceprezydent Hosni Mubarak. Wykorzystał on pretekst zamachu na Sadata, by móc represjonować, torturować i skazywać bez wyroku członków islamskich organizacji radykalnych jak i wszelkich innych opozycyjnych ruchów. Wprowadził stan wyjątkowy, który trwa do dzisiaj i zaprowadził typową dla arabskich krajów dyktaturę. Jednak była to dyktatura prozachodnia, dlatego uchodziło egipskiemu przywódcy nagminne łamanie praw człowieka, zaś w pewnym sensie Stany Zjednoczone wzięły Egipt na utrzymanie. W czasie I wojny w Zatoce Perskiej Egipt stanął po stronie koalicji antyirackiej. Siły egipskie jako jedne z pierwszych wylądowały w Arabii Saudyjskiej by dołączyć do sił koalicji. W zamian za poparcie USA, kraje Europy Zachodniej i państwa Zatoki Perskiej anulowały Egiptowi długi o wartości 20 mld USD, a drugie tyle rozłożyły na korzystne raty. Oprócz tego Egipt jest największym odbiorcą amerykańskiej pomocy zagranicznej i otrzymuje jej więcej niż Izrael. Oficjalnie każdego roku nad Nil trafia około miliarda dolarów, choć eksperci twierdzą, że to wynik kreatywnej księgowości. W rzeczywistości Egipt zostaje dwa razy więcej. Bez tego zastrzyku finansowego z USA nieudolnie zarządzana gospodarka Egiptu upadłaby natychmiast.
Amerykańska i zachodnia pomoc dla Egiptu nie miała jednak wpływu na rozruszanie gospodarki tego kraju. Mimo ogromnych wpływów z turystki siegających blisko 13 miliardów dolarów 40% Egipcjan żyje za mniej niż dwa dolary dziennie, zaś bezrobocie wśród młodzieży wynosi blisko 50%. Do tego dochodzi gigantyczna korupcja widoczna na ulicy na przykład wśród policjantów. Każdy polski turysta doskonale wie jak załatwić sobie w hotelu lepszy pokój. Właśnie brak życiowych perspektyw, brak szans na uzyskanie pracy nawet po skończeniu studiów wyższych pchnęły młodych Egipcjan do rozpoczęcia rewolucji.
W czasie panowania Mubaraka zlikwidowano praktycznie wszelkie instytucje państwa obywatelskiego. Bractwo Muzułmańskie zeszło do podziemia, jednak miało ograniczone poparcie społeczne. Egipcjanie w swojej masie nie są bowiem fundamentalistami. Egipska ulica jest antyizraelska, jednak również nie chce żadnej wojny tym krajem. Mubaraka nie bez racji uważa za agenta amerykańskiego, ale przede wszystkim nie cierpi Iranu. Jeżeli prezydent Mubarak namawiał Amerykanów do zbrojnej rozprawy z Iranem, to dobrze wczuwał się w nastroje swoich obywateli. Egipcjanie chociażby z racji kontaktów z milionami turystów odwiedzających ten dumny ze swojej historii kraj nie zaakceptuje islamskiej dyktatury.
Przełomowe mogą być wielkie demonstracje zapowiedziane na wtorek 1 lutego. Wiadomo, że armia nie będzie używać siły wobec manifestantów. Przynajmniej takie są zapowiedzi. Prawdopodobnie jedynym wyjściem będzie znalezienie sposobu pozbycia się Mubaraka i powołanie jakichś władz przejściowych na przykład z ElBaradei na czele. Rząd taki będzie miał za zadanie przeprowadzenie wolnych wyborów. Nie wchodzi w rachubę żaden rząd na czele którego stanie jakikolwiek polityk z obecnego rządu wspieranego przez Mubaraka. To już zaszło za daleko. Żadna zamiana, żeby odwołać się do polskiego przykładu Jaruzelskiego na Kiszczaka nie rozwiąże problemu. Zachód mógłby jedynie pomóc Mubarakowi odlecieć na zasłużoną emeryturę.
Egipcjanie mogą posiadać uzasadnione pretensje do zachodniego świata, że tak długo popierała krwawego dyktatora, co więcej, że zachował on wstrzemięźliwość wobec rewolucji. Rzeczywiście wyglądało do dziwnie. Kiedy państwa zachodnie ewakuowały swoich obywateli Anderson Cooper z CNN zastanawiajac się nad bezpieczeństwem spokojnie chodził sobie wśród wielkiego tłumu manifestantów.Egipcjanie mogą poczuć się zdradzeni i być może w przyszłości przyjdzie za to zapłacić wysoką cenę polityczną. Winna za to będzie krótkowzroczność zachodnich przywódców z prezydentem USA na czele. Czasami nadchodzi bowiem czas, że najwięcej można zyskać opowiadając się po stronie głoszonych pryncypiów jak wolność i demokracja. Czasami wystarczy być tylko przyzwoitym. To naprawdę się opłaci. Znacznie bardziej niż przyznawanie dyktatorom orderów. W 2008 roku Mubarak otrzymał od prezydenta Lecha Kaczyńskiego Wielki Order Zasługi dla RP. Mam nadzieję, że Egipcjanie nie będą o tym pamiętać.
Andrzej Jarmakowski
Dodaj komentarz
• Niezly artykul. Jak zwykle zgrabnie napisany. Nie rozumiem tylko o jakiej szansie mowi Jarmakowski. Komorowski mialby poprzec demonstrantow? Czy to nie jest za wczesnie? Wsrod rewolucjonistow jest owniez wielu islamskich ekstremistow. Jak na razie nie wiemy, ktora frakcja osiagnie przewage. Ci, co pala samochody i pladruja sklepy domagaja sie nie tylko pracy i liberalizacji przepisow, ale rowniez przywrocenia islamskiego prawa i zwyczajow. Oficjalne popieranie takich ruchawek przez glowe panstwa polskiego byloby przedwczesne.
Tuesday, February 1, 2011 | przechodzacy obok
• Tu chyba chodzi o to, aby poprzec demokracje. Islamisci rzeczywiscie w Egipcie nie stanowią wiekszosci. Obojętnosc Zachodu, paniczna ucieczka, kiedy ani jeden obcokrajowiec nie zostal nawet lekko pobity nie wyglada dobrze. A co pladrowania, to pamietajcie, ze wsrod tych pladrujacych bylo sporo policjantow, ktorych ujeli manifestanci. Co do Bractwa Muzulmanskiego to partia nigdy nie wykraczala poza 20%, zas obojetnośc Zachodu moze powodowac, ze ugrupowanie to bedzie rosnac w sile. Dzisiejsze wielkie manifestacje przebiegaly w spokoju i nie bylo radykalnych hasel.
Tuesday, February 1, 2011 | Obserwator
• Nie jestem pewien czy pladrowanie sklepow i palenie samochodow to wyraz tesknoty za demokracja.
Tuesday, February 1, 2011 | przechodzacy obok
• Uważam, że jest zasadniczym błędem porywnywanie kultur europejskiej i arabskiej. Tym zaś, którzy mają "krótką" pamięć chciałbym przypomnieć, że w okresie II wojny światowej Arabska Bratnia Organizacja, czy jak lepiej to określa autor: Bractwo Muzułmańskie stało po stronie Hitlera. Znane są wypowiedzi szefów tejże bratniej organizacji, że komunizm sowiecki to bardzo dobry system, tylko trzeba do niego wprowadzić Islam. Zaś ostatnio Muhammad Ghannem z teże bratniej organizacji powiedział ostatnio, że należy przygotować egipcjan na wojnę z Izraelem. Ale nie o tym chciałem - chciałem zwrócić uwagę na Coptów. Są to chrześijanie egiptu, potomkowie świadków proroctwa Jezusa. Ocenia się, że jest ich ok. 10% w Egipcie i zasadniczo to dzięki Mubarakowi, który konstytucyjnie trzyma z daleka wiarę od rządu (chodziło mu bardziej o muzułmanów) ocaleli jeszcze do dzisiaj. Tym zaś, którzy mają nadzieję, że zapowiada się demokracja doradzam, aby wybrali się na pielgrzymkę do Ziemi Świętej i zobaczyli jak żyją chrześcijanie wsród muzułmańskiej Palestyny. John Bolton ostrzega właśnie przed masową zagładą wyznawców Jezusa i chyba wie co mówi. Nie rozumiem też dlaczego Wałęsa miałby lecieć tym samolotem specjalnym - z jednej strony się go bolkuje, a z drugiej wypycha na front. Mam też nadzieję, że prezydent Komorowski wstrzyma się z opowiedaniem po stronie ElBaradei tylko dlatego, że on go do tego nawołuje. Niech najpierw pokaże, że nie jest marionetką Bractwa Muzułmańskiego i że chrześcijanie będą mogli spokojnie żyć w Egipcie.
Tuesday, February 1, 2011 | AS
• Właśnie przy takich okazjach widać, że religia to największe zło współczesnego swiata. Świat bez religii byłby o wiele lepszy.
Wednesday, February 2, 2011 | ateista
• Świat bez religii byłby bardzo smutny i zły. O wiele gorszy od tego, co teraz mamy. Jeśli zaś nie doceniasz religii chrześcijańskiej, to będziesz wyznawał islam pod prawem szerija, gdzie nie ma ateistów, pedałów itp, itd.
Tuesday, February 8, 2011 | AS
Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493

