Motto:W działaniach prezydenta dziś zasada gości:
szkodzić działaniom rządu w miarę... możliwości.
Poniedziałek (15.12) Prezydent Kaczyński znalazł się już blisko dna politycznego kociołka. Ogłoszony dziś sondaż wykazuje, że aż 75 procent polskiego społeczeństwa jest zdania, iż nie spełnia on kryteriów przypisanych funkcji prezydenta. Z pozostałych 25, aż 12 procent nie chce o prezydencie wypowiadać swojego zdania. Zatem można powiedzieć, że Lech Kaczyński to już nie głowa państwa, ani nawet pierś, ale coś zupełnie innego.
Wtorek (16.12) Na specjalnym spotkaniu z premierem Tuskiem, przedstawiciele wszystkich opcji politycznych dyskutowali o możliwościach wprowadzenia w Polsce od roku 2012 waluty euro. PiS chce w tej sprawie przeprowadzenia referendum w czerwcu 2009 r. - wszyscy inni są temu przeciwni, uznając że kwestię tę obejmowało już referendum dotyczące przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. I znów jak zwykle: PiS-owcy muszą mieć inne zdanie niż zdecydowana większość polskiego społeczeństwa.
Środa (17.12) Podano informację, że prokuratura prowadzi dochodzenie w sprawie nielegalnego przekazania w czasie rządów PiS przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego premierowi J. Kaczyńskiemu, prezydentowi L. Kaczyńskiemu i koordynatorowi służb specjalnych Z. Wassermanowi ściśle trajnej listy agentów Urzędu Ochrony Państwa, którzy w latatach 90. prowadzili inwigilację partii braci Kaczyńskich. Podkreśla się, że tego rodzaju dokumenty mogły być dostępne określonym osobom tylko za zgodą prokuratury lub sądu i tylko w konkretnej sprawie - co w tym przypadku nie miało miejsca. A więc z zakamarków rządu PiS wylazło kolejne bezprawie - podobne temu, kiedy to stupajko Ziobro przekazał swojemu prezesowi - nie będącemu wówczas premierem, a jedynie osobą prywatną - akta w sprawie afery paliwowej. Na wszelki wypadek przypomnijmy, że wszystkie to odbywało się w partyjnych ramach „Prawa i Sprawiedliwości”.
Czwartek (18.12) W klubie poselskim Sojuszu Lewicy Demokratycznej toczy się żywiołowa dyskusja, czy poprzeć prezydenckie weto w sprawie ustawy o emeryturach pomostowych, czy wesprzeć PO w obaleniu tego weta. Oto wypowiedż w tej kwestii przewodniczącego SLD Grzegorza Napieralskiego: „SLD został wmanewrowany w tę grę, która nie powinna być naszą grą. Nie jesteśmy za nic odpowiedzialni w kraju, bo odpowiedzialność sprada na PO”. Trzeba przynać że jest to wypowiedź kuriozalna, bowiem natychmiast rodzi pytanie: po co towarzysze z SLD zostali wybrani na posłów do sejmu RP, decydującego o najważniejszych sprawach państwa polskiego?.. Dla pobieranie przez każdego z nich po 13 tysięca złotych każdego miesiąca bez jakiejkolwiek odpowiedzialności?.. Coś się chyba porąbało w głowie Napieralskiego. Na szczęście sprawa skończyła się inaczej, niż życzył sobie przewodniczący.
Piątek (19.12) Dzień głosowań w sejmie ośmiu ustaw zawetowanych przez prezydenta. Ale bez większych emocji, bo wynik tych głosowań był już raczej wiadomy: 5 do 3 dla prezydenta. W najważniejszej ustawie o emeryturach pomostowych weto zostało obalone. Za jego utrzymaniem głosowali tylko posłowie PiS. Po tym sejmowym spektaklu odezwały się głosy: „Problem emerytur pomostowych trzeba było wreszcie załatwić. I dobrze, że rozwiązała ten go Platforma Obywatelska, a nie my. Odetchnąłem z ulgą.” „Już kiedyś i my mieliśmy przygotowaną taką ustawę, ale nam nie wyszło z jej uchwaleniem.” „Kamień spadł mi z serca, że prezydenckie weto w tej ustawie zostało odrzucone.” Ciekawe, kto wbrew braciom Kaczyńskim tak się wypowiadał i oddychał z taką ulgą?.. No właśnie - okazuje się, że prominentni członkowie PiS.
Sobota (20.12) Trwają przepychanki w publicznej Telewizji Polskiej. Niespodziewanie PiS straciło nad tą telewizją kontrolę, bowiem opanowana przez przedstawicieli LPR, Samoobrony i SLD rada nadzoracza zawiesiła na trzy miesiące dotychczasowy PiS-wski zarząd w osobach prezesa Andrzeja Urbańskiego oraz wiceprezesów Marcina Bochenka i Sławomira Siwka, a powołała na pełniącego obowiązki prezesa TVP Piotra Farfałę, byłego aktywistę Ligi Polskich Rodzin i Młodzieży Wszechpolskiej. Przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Witold Kołodziejski - jak bywa to w zwyczaju PiS - od razu uznał, że to „faszystowski zamach stanu w TVP”, natomiast sprawcy tej akcji twierdzą, że działają zgodnie z prawem. Postronni zaś złośliwcy twierdzą, że jest to odegranie się na ferajnie Kaczyńskich za brutalne ku-ku, które w przeszłości zrobili Samoobronie i Lidze Polskich Rodzin. Tak czy siak - nie jest to miły prezent świąteczny dla PiS, a parafrazując znaną wypowiedź marszałkia sejmu B. Komorowskiego w innej spraweie, można dodać: jaka telewizja - taki zamach.
Niedziela (21.12) Miałem nadzieję, że ta przedświąteczna niedziela nie będzie już a-feralna. Ale gdzież tam! Były premier Lezek Miller, jak przystało na zagorzałego lewicowca, nie uszanował tradycji życzliwości tego okresu i ostro zaatakował obecne władze swojej dawne partii - Sojuszu Lewicy Demokratycznej. Mimo, że już dość dawno pożegnał się z tą partią dokonując w niej rozłamu i dodatkowo skompromitował się zgodą na kandydowanie do sejmu z ramienia Samoobrony, dziś poucza „sojuszników”, że odwieczną - czyli trwającą od początków PRL - przyjaźń ze związkowcami i ich poparcie dla lewicy, zaprzepaszczone zostały przez poparcie SLD w uchwaleniu ustawy o emeryturach pomostowych..
Od ponad roku było wiadomo jakie głupstwa robi zgorzkniały Miller. Od dziś wiadomo jakie głupstwa opowiada.