Ogłoszenia | Powiadom innych o tej stronie   Imieniny: Alicji, Edwina, Eryka
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportKomunikatyGoracy tematRaport SpecjalnyHumorKulturain EnglishRozneWybory Multimedia Galeria Ogłoszenia

902 minuty z życia Krzysztofa Czumy

Bogdan Wróblewski/Gazeta Wyborcza|Sunday, March 8, 2009

Wybory
To post scriptum do zarzutów wobec ministra sprawidliwości Andrzeja Czumy, czyli kilka słów o polityce informacyjnej ministra, o stylu jego urzędowania i synu (na podstawie e-maili).

Andrzej Czuma zaczął urzędować jako minister sprawiedliwości 26 stycznia. Publicyści prawni podnosili, że nie był przygotowany, ale ręczył za niego premier i jego patriotyczny życiorys. Miało to być gwarancją uczciwości, rzetelności i "nowego otwarcia" w resorcie. Media dały Czumie dwa tygodnie spokoju. 10 lutego "Polityka" wystrzeliła jednak doniesieniem o amerykańskich długach ministra. Prawdziwych czy rzekomych - do dziś nikt nie rozstrzygnął. Znamy wersję oficjalną np. wicepremier Grzegorz Schetyna na naszych łamach oświadczył: "sprawa jest zamknięta". Temat długów pociągnął za sobą zainteresowaniem synem ministra - Krzysztofem Czumą. Krzysztof przedstawiał się bowiem jako asystent posła Czumy (PO) i w imieniu ojca się wypowiadał. "Gazeta" sprawdziła, że asystentem społecznym posła został dopiero 12 lutego wieczorem (!). Na długo przed tym, niż Super Express pytał (12 lutego), czy "Synalek Czumy trzęsie ministerstwem?", pytaliśmy i my o wizyty i spotkania Krzysztofa w ministerstwie. Mailem do wydziału informacji ministerstwa sprawiedliwości już 1 lutego. 4 lutego pocztą zwrotną na to pytanie nie dostaliśmy odpowiedzi. Potem się okazało, że odpowiedź na maila konsultowana była z ministrem, a prawdopodobnie także z jego synem. Docierały do nas słuchy, że syn nie tylko dba o wizerunek ministra, "ustawia" też prokuratorów. Wydział informacji, tym samym mailem zaprzeczał. 12 lutego powtórzyliśmy pytanie o rolę Krzysztofa w ministerstwie i poprosiliśmy o rejestr jego wejść i wyjść do gmachu. Młody Czuma tego dnia zapeniał nas bowiem: "Bywam u ojca raz na kilka dni". Chcieliśmy to zweryfikować. W końcu ubiegłego tygodnia, gdy słuch o Krzysztofie zaginął (18 lutego przestał być asystentem) nadszedł w końcu mail z odpowiedzią. Wynika z niego, że od 27 stycznia do 11 lutego Krzysztof Czuma spędził w ministerstwie 902 minuty, ponad 15 godzin (!). W pierwszych dniach po nominacji ojca bywał w gmachu ministerstwa niemal codzinnie (z wyjątkiem weekendów) średnio od godziny do czterech i pół godzin. W jakiej roli? Znów ani słowa odpowiedzi. ¬ródło: Gazeta Wyborcza link

Dodaj komentarz
Wpisz treść komentarza:

Podpisz się:

•  O jezu! To juz zupelnie beznadziejny tekst. Przepraszam, ze bede troche zlosliwy, ale Wroblewski wyglada troche jak inspector Clusou (Peter Sellers) w mlodosci. Wszystko mu sie wydaje godne uwagi i nie bez znaczenia. Jakie to strasznie podejrzane, ze syn bywal wielokrotnie w ministerstwie! I moze robil nawet kupe w ministerialnym kiblu (25 minut!). Potem wyszedl, zaszedl do sklepu (po co? dlaczego nie do innego?) Nie wzial taksowki, tylko szedl piechota!Czy to jaki znak? Dla kogo? Zgroza! Komedia! Masakra!
Sunday, March 8, 2009 | poldek

•  Kolego Poldek. Ja tego Wroblewskiego troche rozumie. Kazdy dziennikarz nawet ten bardzo mizerny goni za sensacja. Jezeli owe cieniutkie dziennikarskie Bolki nie maja niczego sensownego do napisania , to wtedy wlasnie czepiaja sie wszystkiego ,podobnie jak Clusou. A co do przesiadywania w "kiblach" to dlugosc zasiedzenia jest proporcjonalna do wartosci napotkanej tam prasy. Na taki zakalec jak powyzej wystarczy 15 sekund.
Sunday, March 8, 2009 | Yorgus

ProgressFor Poland | Utwórz swoją wizytówkę
Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep Praca Linki About us Współpraca Medialna Reklama/Ads

Wspomóż nasza działalnosć i fundusz Progress For Poland - Chase Bank # 793762493