Stanowa Izba Reprezentantów stosunkiem głosów 114-1 głosowała w piątek za odwołaniem ze stanowiska gubernatora Roda Blagojevicha. Sprawa trafi teraz do Senatu, który podejmie ostateczną decyzję w tej sprawie. W Senacie także jednak przeważają zwolennicy odwołania Blagojevicha i sprawa nie powinna potrwać długo.Za jedno odwołaniem opowiadał się spiker Senatu i wieloletni sojusznik polityczny gubernatora Emil Jones.
W trakcie debaty nad odwołaniem Blagojevicha padły mocne słowa. Jack Frank powiedział, że Blagojevich winien jest nadyżycia władzy. „Blagojevich ukradł zaufanie społeczne” – grzmiał z mównicy. Dodał, iż Blagojevich jest kłamcą i oszustem.
9 grudnia agenci Federalnego Biura Śledczego (FBI) aresztowali Blagojevicha oraz szefa jego personelu, Johna Harrisa. Postawiono im zarzuty korupcji na poziomie federalnym, związane między innymi z wyborem następcy do Senatu na miejsce prezydenta-elekta Baracka Obamy. Zarzucono mu także, iż dokonał wielu innych transakcji polegających na oferowaniu pomocy publicznej w zamian za kontrybucje wyborcze. Blagojevich zaprzecza i nie reaguje na wezwania do złożenia rezygnacji ze stanowiska. Do rezygnacji wezwał go prezydent elekt Barack Obama i wszyscy senatorowie z Partii Demokratycznej.
Blagojevich kilka dni temu mianował na stanowisko senatora z Illinois Ronalda Burrisa. Jak do tej pory wybór ten nie został jednak uznany przez Senat USA. Republikanie wezwali Burrisa do przedstawienia informacji na temat wszystkich jego kontaktów z Blagojevichem. CNN ustalił, że Burris w sumie na kampanie wyborcze Blagojevicha przekazał ponad 20 tysięcy dolarów.
ATJ