Imieniny: Gabrieli, Marka, Seweryna
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportImprezyKomunikatyHumorKulturain EnglishRozne Multimedia Galeria

►►► Jesteś na Archiwalnej stronie serwisu Progress for Poland ► Strona Główna

Jak łatwo rodzą się spiskowe teorie, część 1

Andrzej Jarmakowski|Friday, July 12, 2013

-->
Rozne
 Na półkach księgarskich ukazały się dwie pozycje dotyczące zamachu na prezydenta Johna F. Kennedy'ego. Pierwszą z nich pisze były oficer CIA Brian Latell. Jego praca "Castro's Secrets: Cuban Intelligence, the CIA,and the Assassination of John F. Kennedy". Nie zawiera nowych elementów. Już wcześniej wiedzieliśmy, że CIA i FBI zataiły niektóre informacje dotyczące Lee Oswalda, zwłaszcza te dotyczące jego związków z wywiadem kubańskim. Informacje te nie miały przełomowego charakteru, wówczas obawiano się jednak wybuchów nienawiści wobec placówek kubańskich. Nie ma sensu więc przedstawiać tych prac w kategorii sensacji, jak to uczyniono w Polsce. O, coś tam Amerykanie utajnili. Mamy ich. Takie reakcje mogą tylko wywołać uśmiech na twarzy tych, którzy znają historię i wiedzą, że nie na tym cmentarzu pochowano to, co często niesłusznie nazywamy sensacją.

 Druga z ksiażek przedstawia Oswalda jako człowieka niezrównoważonego psychicznie i chyba dobrze oddaje jego osobowość. Sprawą zamachu na prezydenta Kennedy'ego interesował się Lech Kaczyński. W Strzebielinku opowiadał mi, z jakim zainteresowaniem czytał raport Komisji Warrena. Późniejszy prezydent po lekturze raportu przekonany był, że za zmacham stali Rosjanie. Oswald, który przebywał w Rosji, prosił tam o azyl polityczny, pewnie został zwerbowany. Wówczas ani Lech Kaczyński, ani ja nie znaliśmy wielu dokumentów. W ogóle mało wiedzieliśmy o sprawie. Nasze opinie były naiwne, jak wszystkich ludzi żyjących w PRL.

  Wspopminam o tych ksiażkach, gdyż dzisiaj, kiedy już odtajniono tysiące dokumentów wiemy na ten temat prawie wszystko. Śledząc te pożółkłe papiery prześledzić możemy jak łatwo rodzą się rozmaite spiskowe teorie, zobaczymy także jak rodzi się paranoja na najwyższych szczeblach władzy. To wszystko miało miejsce w tym przypadku. Chorobliwe poszukiwanie spisków doprowadziło do afery „Watergate” i usunięcia z urzędu prezydenta Nixona. Zaś brak umiejętności współpracy służb i co tu wiele mówić dobre w filmie, gorsze w realnym świecie pomysły “seperszpiega” doprowadziły do tego, iż nagle wszyscy znaleźliśmy się w gabinecie krzywych luster. Nie sposób było stwierdzić, co jest prawdziwe, a co tylko celowym skrzywieniem rzeczywistości. Trudno uwierzyć, iż to wszystko zdarzyło się naprawdę. A jednak.

  Pomysłodawcą zabawy był Ian Fleming (1908-1964). Kilka słów o nim, gdyż mało kto zdaje sobie sprawę jak wielkie piętno odcisnął on na historii. Należał do tych nielicznych potrafiących zmienić bieg dziejów. Należał do osób kierujących brytyjskim wywiadem w czasie II wojny światowej. Wiedziano tam, że jeżeli ktoś wymyśli coś kompletnie szalonego, nieprawdopodobnego, to musi za tym stać on, Ian Fleming. To on stworzył tajną radiostację dla niemieckiej armii. Churchilla nazwał w jednym z programów, tłustym, obrzydliwym syfilitycznym Żydem. Churchill był zachwycony, wiedział bowiem, że programów tych namiętnie słuchają niemieckie załogi okrętów podwodnych. Wpływ tej radiostacji na morale niemieckich załóg był rujnujący.

  To Fleming prowadził słynny program „double cross”, mający za zadanie zmylić Niemców, co do miejsca lądowania we Francji. Wysłano go do USA, aby pomógł stworzyć profesjonalny wywiad amerykański. Nie mógł usiedzieć za biurkiem. Kiedy poszdł na piwo w nowojorskim barze spotkał znanego kasiarza. Natychmiast go zwerbował i zakradł się z nim do konsulatu japońskiego i wykradł z niego książki kodowe. Trudno powiedzieć gdzie go nie było, szlał od Lizbony po Afrykę. Miał też piekną polską kochankę, o której napiszę innym razem. To Fleming wraz z Wiliamem Stephensonem stworzył OSS, potem przekształconą w CIA. Po wojnie Fleming, uważając, iż w Wielkiej Brytanii nie da się mieszkać z powodu obrzydliwej kuchni, na południu Francji, zaczął pisać dla zabicia czasu powieści szpiegowskie. Hollywood zaczął je filmować i tak powstała trwająca do dzisiaj seria filmów o James Bondzie. Fleming został bogatym człowiekiem. Był też legendą wywiadu, człowiekiem szanowanym, zapraszanym na salony. Spotykał się z całym klanem Kennedych. Z prezydentem jadł kolację w restauracji w Georgetown 13 marca 1960 roku.

  Prezydent znakomicie czuł się w towarzystwie Fleminga, obaj byli Irlandczykami, obaj kochali piłkę nożną, mogli rozmawiać w nieksończoność. Kiedy zostali sami prezydent spytał wprost. Co zrobiłby James Bond, gdyby otrzymał rozkaz zabicia Fidela Castro.Po chwili zastanowienia Fleming odparł, że są trzy sprawy ważne dla Kubańczyków : pieniądze, religia i seks. CIA powinna więc nad Havaną rozrzucić fałszywe pieniędze wraz z ulotkami, że są darem od USA. CIA powinna także stworzyć na niebie jakiś wizerunek religijny z przesłaniem, że Bóg sprzeciwia się komunizmowi. Ponadto, co najważniejsze CIA powinna spowodować, by Castro utracił zarost na twarzy, bo on stał się symbolem rewolucji. Potem kiedy Fleming odwiedził CIA po zapoznaniu się z teczką pesonalna Castro jeszcze radził, aby spuścić na palac prezydencki na spadochronach 1000 jadowitych weży, których Castro panicznie się bał. Proponował także skonstruowanie wybuchowych muszli zdalnie zdetonowanych z miniaturowej łodzi podwodnej w miejscu gdzie Castro lubił nurkować.

  Prawdopodobnie Ian Fleming, pisząc na Jamajce kolejne powieści, nie zdawał sobie sprawy, ze dwa lata później wszystkie jego pomysły weszły w stadium realizacji. Biały Dom w tym czasie szukał możliwości” eliminowania kłopotliwych zagranicznych przywóców”. Nakłaniano Richarda Bissella z CIA do stworzenia grupy agentów „00” opisanych przez Fleminga. Gdy w listopadzie 1961 roku Kennedy prosił o spotkanie z amerykańskim Jamesem Bondem przedstawiono mu Williama Harveya. Spotkanie trwało tylko kilka chwil, nie zachowały się z niego żadne notatki. Następnego dnia Harvey otrzymał polecenie likwidacji Fidela Castro. W praktyce nad realizacją tego zagadnienia pracowano jeszcze za prezydentury Eisenhovera. Wówczas to powstał program o kryptonimie ZR/RIFLE. Harvey wykorzystał jednak inny pomysł Fleminga z powiesci 'On Her Majesty's Secret Service”. Bond współpracował z mafią w celu zgładzenia groźnego wroga. Tutaj w celu zgładzenia wroga z mafią miała współpracować amerykańska agencja wywiadowcza.

  Robert Maheu, były pracownik FBI pomógł CIA zwerbować Johny'ego Rosseliniego. Maheu spotkał się z nim w restauracji Brown Derby w Hollywood w sierpniu 1960 roku. Maheu zaproponował gangsterowi ubranemu jak gwiazdror filmowy współparcę, taką po cichu, aby nikt o tym się nie dowiedział. Gangster roześmiał się. Powiedział, że nawet do fryzjera nie może pójść bez asysty FBI. Rosselini jednak zgodził się, gdyż we współpracy z CIA dostrzegł możliwość uciczki przed FBI. Skontaktował Maheu z szefem mafii w Chicago „Momo” Gancianą i Santosem Traficante, ważną figurą mafii na Florydzie. Traficante często podróżował na Kubę, aby badać, czy kasyna mafii zostaną znacjonalizowane. Traficante twierdził, że Castro pija herbatę i bulion. Można posłużyć się trucizną. Mafiosi jednak okazali się ludźmi nie potrafiącymi trzymać języka za zębami.

  18 października 1960 roku szef FBI napisał list do dyrektora CIA, Allena Dullesa. Hoover pisał, iż według jego informacji Sam Ganciana podczas swojej rozmowy z przjaciółmi twierdził, że niedługo zamordowany zostanie Fidel Castro. Castro miał zostać otruty pując kawę i swój ulubiony bulion.

  Ganciana nic nie mówił o powiązaniach z CIA, ale FBI wkrótce je odkryło. Maheu zorganizował w Las Vegas podsłuch telefonu komika Dana Rowana. Dostał 1000 dolarów na zakup urządzeń podsłuchowych. Kiedy zakładano podsłuch Maheu nakryty został przez pokojówkę. Ta zawiadomiła policję i Maheu został aresztowany. Przesłuchiwany przez agentów FBI powiedział, aby skontaktowali się z CIA, gdyż to ważna operacja, a oni tylko przeszkadzają.

  Tuż po nieudanej inwazji w Zatoce Świń nikt nie chciał procesu w sprawie operacji w Las Vegas. Między FBI a CIA zaś rozpętało się piekło. Hoover niemógł zrozumieć dlaczego CIA współpracuje z takimi typami. Po klapie inwazji w Zatoce Świń planów zabicia Castro nie porzucono całkowicie. Bez rezultatu próbowano podrzucić robotę Brytyjczykom i Francuzom. W sumie powrócono do pomysłu z mafią. Agent uprawniony do zabijania, czyli Harvey spotkał się na lotnisku w Miami z Rosselinim. Obaj panowie polubili się. Na marynarce Rosseliniego widocznie odciskał się pistolet. Harvey pomyślał, iż ten facet w drogim garniturze z pięknym zegrakiem jest jednym z nas. Chodzi ze spluwą i niczego się nie boi.

  Późnej w 1963 roku sprawę organiacji zamachu przejął Desmond FitzGerald. Zaczął pracować nad wybuchowymi muszlami Fleminga, ale szef tajnych operacji CIA John Helms uznał pomysł za idiotyczny. GitzGerald jednak tryskał pomysłami. Zorganizował przekazanie Castro kostimu do nurkowania. Specjalna ekipa wysmarowała go zarazkami choroby skóry „Madura foot”. W butli z tlenem były zarazki gruźlicy. Kostium pomyłkowo przekazano innej osobie. Ponadto CIA zwerbowałą Rolanda Cubalę, bliskiego współpracownika Castro z okresu rewolucji.

  Cubela, agent AM/LASH sam zgłosił się do CIA, gdyż był rozczarowany komunizmem Castro. Podróżował sporo po świecie jako przedstawiciel kubańskiej młodzieży w organizacji studenckiej. Z CIA skontaktował się w Brazylii, zgłaszając chęć udziału w egzekucji Castro.

  29 października 1963 roku Cubala spotkał się z FitzGeraldem. Prosił o karabinek snajperski w celu zabicia Castro z pewnej odległości. Tymczasem FBI w Miami dowiedziało się o rozmował Cubeli z CIA. Ponownie pytano w liście. Sytuacja była niebezpieczna. Skoro FBI mogła tak łatwo dowiedzieć się o supertajnych akcjach CIA, to z powodzeniem mógł o tym wiedzieć Castro i jego wywiad. Castro zresztą szczycił się tym, że o próbach zamachów na jego życie wie sporo. W czasie kiedy Cubela w Brazylii rozmawiał z agentami CIA, Castro w Havanie bawił w ambasadzie Brazylii. Mówił tam o próbach zamachu na jego osobę, przestrzegał braci z klanu Kennedych, że jeżeli nie przestaną, sami mogą stać się celem.

  Było to dość oczywiste także dla FBI. Jeżeli Castro dowiedział się o kontaktach z Traficante, o których w Miami wiedziano powszechnie, kubański przywódca może się zrewanżować. Doskonale z tego zdawali sobie sprawę bracia obaj Kennedy. Potem jeszcze Castro rozmawiał z amerykańskim dziennikarzem Danielem Harperem. Radził, aby bracia Kennedy zajęli się sobą. W przeciwnym wypadku ktoś może zacząć pracować nad ich zgładzeniem.

  Ostatecznie z Cubelą rozmawiano systematycznie w Paryżu Kubańczyk otrzymał specjalny długopis z trucizną. Igła była tak cieńka, że ofiara nawet nie poczułaby, że została wstrzyknieta jej groźna trucizna. Cubela chciał coś bardziej wymyślnego. Kiedy 22 listopada w Paryżu Cubela dyskutował z ogentem CIA jak zabić Castro, ich narada przerwana została wiadomością z Dallas o zamachu na prezydenta. Po kilku latach, w 1967 roku prezydent Johnson zapoznał się ze studium na temat kontaktów Traficante – Cubela. Johnson przekonany był, że za zamachem na jego poprzednika stał Castro.Sprawa jednak nie jest taka prosta. W tym gabinecie krzywych luster niewiadomych jest znacznie więcej. O pytaniach związanych z Oswaldem, o którym ukazała się teraz kolejna ksiażka opowiemy w części drugiej.

  Andrzej Jarmakowski       Na zdjęciu sam Traficante, Foto: www.biography.com 

Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep