Imieniny: Gabrieli, Marka, Seweryna
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportImprezyKomunikatyHumorKulturain EnglishRozne Multimedia Galeria

►►► Jesteś na Archiwalnej stronie serwisu Progress for Poland ► Strona Główna

Godziny dzielą nas od ataku na Syrię?

Andrzej Jarmakowski|Wednesday, August 28, 2013

-->
Rozne
  Nie wykluczone, iż lada moment Kongres USA zostanie poproszony przez prezydenta USA o zgodę na rozpoczęcie operacji militarnej o ograniczonym charakterze, przeciwko reżimowi prezydenta Assada. Podobno oficerowie w USA i Wielkiej Brytanii już wybierają cele. Choć w wojnie domowej zginęło już, według konserwatywnych szacunków, ponad 100.000 ludzi, dopiero teraz uznano, iż syryjski reżim przekroczył wyznaczoną przez prezydenta “czerwoną linię”. Prezydent Obama od dawna mówił, że użycie broni chemicznej przez syryjski reżim będzie tym punktem, który wywołą reakcję militarną.

  Prezydent znalazł się więc w sytuacji bez wyjścia. Broń chemiczna została użyta, prezydent musi coś uczynić, jeśli chce pokazać, że jego słowa znaczą cokolwiek. Tak USA zaplątały się w sytuację, w której dobrego wyjścia nie ma. Można tylko zastanawiać się, który scenariusz jest zły, lub gorszy.


  Przypomnijmy, iż wojna domowa w Syrii zaczęła się w styczniu 2011 roku. Początkiem był protest jednego z obywateli, który podpalił się w Damaszku. Fluidy rozsiane przez Arabską Wiosnę spowodowały, że ludzie poczęli masowo występować przeciwko autorytarnej władzy. Ta zaczęła strzelać i tak to się zaczęło. Po długim czasie powstańcy o rozmaitej orientacji, od islamskich szleńców, terrostów z Al-Kaidy, pospolitych bandytów, po uczciwych demokratów zaczęli zdobywać przewagę. Prezydent Assad miał poparcie Rosji, Chin i przede wszystkim Iranu. Assada poparł wspierający terroryzm i zbrojony przez Iran Hezbollah, co spowodowało odwrócenie sytuacji. Zaprawieni w bojach żołnierze Hezbolahu wyparli powstańców, bedących pospolitym ruszeniem,a nie wyszkoloną armią, jaką jest Hezbollah.


  Jeden z rosyjskich ekspertów zaproponował, aby w przypadku rozpoczęcia ataku na Syrię przez Zachód, Rosja zajęłą republiki bałtyckie. Wcześniej należałoby przprowadzić spektakularną próbę termojądrową – dowodził wojskowy. Rosjanie z pewnością będą protestować, jednak III wojny światowej pewnie nie rozpoczną. Przynajmniej póki co. Jednak, Rosja może zdedcydować się na jakieś kroki, skoro odrzucono w Moskwie, bardzo intratną dla nich propozycję Arabii Saudyjskiej wspólnego z Rosją ułożenia międzynarodowego handlu ropą, czyli stworzenia nowego kartelu, który zastąpiłby OPEC. Dyktował ceny i wszystko to, co się z tym wiąże. Przynajmniej w tym momencie poparcie Assada okazało się ważniejsze. Taki nowy OPEC z Saudami, Rosją, Emiratami możliwości miałby ogromne. Rosja obecnie, choć jest największym producentem ropy na świecie, w skład OPEC nie wchodzi.


  Dla Rosji ważniejsze okazało się pokazanie tego, że Amerykanie nie będą jedynym rozgrywającym na Bliskim Wschodzie. Assad gwarantował, że Syria pozostaje w rosyjskiej strefie wpływów i tak zdaniem Moskwy ma zostać.Wola Syryjczyków, zróżnicowanych zresztą bardzo, nie ma tutaj, w tym globalnym ujęciu znaczenia.
 

Można także założyć, że ograniczona operacja militarna, trwająca kilka dni swoich celów nie osiągnie. Dodatkowo okaże się, że zbombardowano jakiś żłobek z niemowlakami i zaraz rozpocznie się propagandowa heca. Za miesiąć okaże się, że niemowlaków nie było, ale jakie to ma znaczenie. Doświadczenia operacji libijskiej odstraszają od stosowania takich połowicznych rozwiązań. Opinia publiczna i prezydent pewnie jak ognia unikać będzie wysłania wojsk lądowych. Przede wszystkim jednak trzeba wiedzieć co uczynić w dzień po zakończeniu operacji militarnej. Czy naszym celem jest zmiana reżimu, czy tylko pokazanie mu, że używanie broni masowego rażenia jest nieopłacalne, a nastepnym razem cena będzie znacznie wyższa.Gdyby zaś reżim miał zostać zastąpiony, to przez kogo. Na ten temat nic nie wiadomo.


  Na razie giełda na możliwość syryjskiej ekspedycji zareagowała więcej niż umiarkowanymi spadkami. Rekordowy poziom akcji osiągnęła kompania produkująca pociski “cruise” w przypadku rozpoczęcia operacji mogą tam liczyć na “ovetime”.
 

Amerykanie na użycie broni masowego rażenia reagują także w swoim własnym interesie. Środkami konwencjonalnymi USA w kilka dni pokonać mogą niemal każdego przeciwnika. Kiedy jednak w grę wchodzi użycie WMD, perspektywa ogromnych strat własnych paraliżuje. Także dlatego pragną ukarać Assada. Broń masowego rażenia nie może być kartą przetargową, o jej używaniu już nawet nie wspominając.
 

Amerykanie muszą więc coś uczynić, ale mogą niewiele. Ponadto także Arabia Saudyjska nie pragnie żadnego zwycięstwa Arabskiej Wiosny, czego dowiodła sytuacja w Egipcie. W sumie więc prawdopodobnie czeka nas interwencja operetkowa, taka, aby za bardzo nie zdenerwować Rosji, choć ta protestować będzie głośno i widowiskowo oraz w żadnym wypadku Saudyjczyków. Ważne także, aby sytuacja nie wymknęła się spod kontroli. Ponadto Bliski Wschód jest tak skomplikowanym miejscem, że zawsze tam może stać się coś szalonego i nieprzewidywalnego. Zabawa zapałkami i pistoletem w tym regionie zawsze jest niebezpieczna. W sumie więc dając sobie sprawę, że coś nastąpi, wcale nie oczekuję tego z radością, a raczej z niepokojem. Wiem, że działać trzeba, oczekuję więc na mądre, godne, poparcia decyzje prezydenta.


  Andrzej Jarmakowski
  Foto: www.policymic.com
 

Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep