Imieniny: Bony, Horacji, Jerzego
Home NewsOpinieAmerykaChicagoEkonomiaPoloniaSportImprezyKomunikatyHumorKulturain EnglishRozne Multimedia Galeria

►►► Jesteś na Archiwalnej stronie serwisu Progress for Poland ► Strona Główna

Czy AK układała się w Warszawie w Niemcami?

Andrzej Jarmakowski|Monday, July 8, 2013

-->
Rozne
 Ostatnio na półkach księgarskich ukazało się sporo prac krajowych historyków dotyczących dziejów Polonii chicagowskiej jak i w ogóle najnowszej historii Polski. Prace te głównie wydawane przez IPN oparte zostały o dokumenty zgromadzone w Instytucie. Historycy bezkrytycznie powtarzają opinie, oceny i informacje dawnych agentów, nie weryfikując zawartych tam rewelacji. Prawdziwa, ciekawa, historia ich nie interesuje. Powstają więc historyczne koszmarki. Na szczęście IPN to nie jedyne miejsce, gdzie można znaleźć dokumenty dotyczące polskiej historii. Można nawet zaryzykować twierdzenie, że rzeczy naprawdę ciekawe zgromadzone zostały w zupełnie innych misjscach. Cóż bowiem o rzeczywiście ważnych wydarzeniach mogli wiedzieć ludzie, którzy już za życia znaleźli się na marginesie historii i służyli przegranej sprawie.

 Jan Wróbel pisząc o Polonii chicagowskiej w dobie Solidarności kilkanaście razy pisze o radykałach z POMOSTU. Nie precyzuje na czym radykalizm POMOSTU polegał. Autor cutuje raporty Konsula Generalnego z Chicago, który o organizacji tej pisał jako o radykałach. Pracownik wywiadu napisał, w ksiażce muszą więc zostać radykałowie. Ubek napisał, rzecz święta, prawda objawiona.

  W innej książce czytam zaś miłe rzeczy o sobie: czytam że w Strzebielinku, czyli ośrodku internowanych zachowywałem się arogancko. „Mimo podjecia próby nawiązania kontaktu operacyjnego, kategorycznie odmówił podpisania deklaracji lojalności wobec władz PRL”. Proszę, proszę, niestety guzik prawda. Nie odmówił i nie podpisał, gdyż nikt z nim nie rozmawiał i nie proponował. Nawet gdybym chciał odmówić, to nie miał komu. Pracownik SB pewnie dla uzyskania lepszej oceny u przełożonych, podkolorował, pisał o rzeczach, które w realnym świecie nie miały miejsca.

  Mój przyjaciel z rozbawieniem czytał sprawozdanie informatora ze swojego spotkania na Wschodnim Wybrzeżu. W rzeczywistości kolega odwołał spotkanie, gdyż zachorował i w ogóle tam nie poleciał.

  Każdy historyk już na I roku studiów dowiaduje się jak ostrożnie traktować trzeba źródła policyjne. Jeszcze w czasach komunistycznych Bożena Krzywobłocka napisała monografię o polskiej chadecji w okresie międzywojennym. Oparła się niemal wyłącznie na zachowanych raportach policyjnych. Książka stanowi znakomity przykład tego do jakich błędów może prowadzić bezkrytyczne cytowanie takich materiałów. Dzisiaj zaś bezkrytyczne cytowanie tych materiałów powoduje, że historię piszą dawni agenci i fukcjonariusze służb. To ich największe zwycięstwo zza grobu. Dokumenty przez nich wytworzone są rzecz jasna cennym źródłem, trzeba sobie zdawać sprawę, że zawierają mnóstwo przeinaczeń, a często zwyczajnych urojeń. Dokumentów tych nie można traktować jako wyroczni, czy podstawowego źródła. Historycy z namaszczeniem studiujący „ipienowską” makulaturę zazwyczaj używają tych wątpliwych źródeł dla podbudowania takiej czy innej swojej tezy. Używają tych źródeł wybiórczo, pamiętając tylko o tym, co wygodne dla nich.

  Historia zaś potrafi być ciekawa. Ciągle zawiera wiele tajemnic, nad którymi warto się pochylić. Niestety o tych ciekawych rzeczach nic nie znajdziemy w IPN. Prawdziwa historia rozgrywała się bowiem gdzie indziej, z dala od kawiarni, gdzie przesiadywały ubeckie gumowe ucha.

  Przykład takich tajemniczych spraw godnych Jamesa Bonda.

  Na fascynującą histiorię trafiłem przeglądając raporty dotyczące Polski w czasie II wojny światowej, nie tak dawno odtajnione przez Centralną Agencję Wywiadowczą. Dokumenty rzecz jasna wytworzone zostały przez jej poprzedniczkę czyli OSS.

  Opowiadając tę pasjonującą historię najpierw opowiedzieć trzeba o osobie, która w pracach brytyjskich i amerykańskich historyków pojawia się jako „”Dama z Polski”. Po wojnie pani Halina Szymańska unikała rozgłosu i tylko raz dała się namówić na wywiad dziennikarzowi BBC. Na szczęście sporo pisali o niej inni. Dzięki temu sporo na ten temat wiemy, sporo także odtajnili Amerykanie.

  Na początku października 1939 roku pani Halina Szymańska niepewnie patrzyła w przyszłość. Wiedziała już, że jej mąż, pułkownik Antoni Szymański aresztowany został przez Rosjan. Wcześniej Szymański był polskim attache wojskowym w Berlinie.

  Pani Halina znając nowe zarządzenia władz niemieckich, zdawała sobie sprawę, że będzie musiała lada dzień opuścić obszrne mieszkanie jakie zajmowała w centrum Poznania. Planowała wraz z dziećmi wyjazd do rodziny, do Generalnej Guberni. Spokowała najpotrzebniejsze rzeczy, resztą zostawiając po piwnicach u znajomych.

  Najgorszego spodziewała się, kiedy usłyszała pukanie do drzwi. Kiedy otworzyła, do środka weszło dwóch dżentelmenów, w charakterystycznych, długich, skórzanych płaszczach. Goście zasalutowali pani Halinie i grzecznie poprosili, aby zabrała ze sobą dzieci i najpotrzebniejsze rzeczy. Kobieta zauważyła, że meżczyźni zachowywali się wobec niej z wyszukaną uprzejmością. Dokładnie takich Niemców zapamiętała z przyjęć organiowanych w polskiej i innych ambasadach w Berlinie. Po godzinie, Pani Halina jechała już w nieznanym kierunku.

  Późnym wieczorem dojechali do dworku położonego w lesie. Szymańska wiedziała, że są gdzieś w okolicach Zielonej Góry. Przed wejściem zobaczyła oczekującego na nią oficera. Szybko rozpoznała starego znajomego, człowieka, którego nigdy nie traktowała jako faszysty. Wiedziała, że nim nie jest. Wielokrotnie z nim rozmawiała podczas dyplomatycznych przyjęć, spotykała się też na gruncie towarzyskim. Widząc starego znajomego, człowieka, którego traktowała jako przyjaciela, kamień spadł jej z serca.Czekał na nią admirał Wilhelm Canaris, szef Abwehry. Wewnątrz przygotowano wystawną kolację. Canaris nie ukrywał, że jest przerażony sojuszem Hitlera ze Stalinem. Powiedział, że wie, że Polsce będą działy się straszne rzeczy. Dodał, że nie chce, aby sądziłą, ze ma z tym cokolwiek wspólnego. Canaris robił wrażenie człowieka przejętego losem Polski. Przy drugim daniu Canaris powiedział wprost, że przygotował dla niej i jej dzieci dokumenty. Pracownicy Abwehry, do których ma pełne zaufanie, odwiozą ją do szwajcarskiej granicy. Canaris dał też swojej znajomej trochę pieniędzy na początek na urządzenie się w Szwajcarii. Szymańską zaś prosił, aby pomogła nawiązać mu kontakt z Brytyjczykami. Canaris wiedział bowiem, że bez brytyjskiej determinacji pokonanie Hitlera i potem odbudowanie pokoju możliwe nie będzie.

  Szymańska w Belinie w środowisku dyplomatów uchodziła za sobę inteligentną, taką duszę towarzystwa. Canaris od początku zwrócił na nią uwagę. Wielokrotnie spotykając się z nią w celu podyskutowania o bieżących wydarzeniach. Propozycja z jaką się do niej zwrócił świadczyła także o zaufaniu jakie miał do swojej polskiej przyjaciółki. Jakaś jej niedyskrecja, błąd mogły szybko Canarisa zprowadzić na szubienicę lub w najlepszym wypadku przed pluton egzekucyjny.

  Jeszcze w grudniu 1939 roku Szymańska nawiązała kontakt z rezydującym w w Bernie szfem polskiego wywiadu kapitanem Szczęsnym Chojnackim. Poznała się także z oficerami brytyjskiego wywiadu, w tym Andrew Kingiem. Pracując formalnie jako maszynistka w polskim poselstwie w Bernie, Szymańska okazała się bezcennym łącznikiem między Canarisem a Brytyjskim MI-6. Canaris atomiast widząc, że Szymańska doskonale daje sobie radę, wysał jej do pomocy jednego z liderów niemieckiej antyhitlerowksiej opozycji Hansa Bernda Giseviusa. Formalnie Gisevius pełnił funkcję wicekosula. Po powstaniu OSS, stworzonej zresztą przez prezydenta Roosevelta trochę dzięki brytyjskim naciskom generał Donovan, pierwszy szef amerykańskiego wywadu stworzył sieć znakomitych informatorów. Biurem w Bernie kierowała postać wybitna Allen Dulles, późniejszy sekretarz stanu i szef CIA. Z czasem Gisevius został informatorem Dullesa.

  Allan Dulles zaprzyjaźnił się także z Szymańską. Po przyjeździe do Berna, Szymańska spotykała się z Canarisem we Włoszech, we Francji oraz w Szwajcarii. Rozmawiając już po wojnie z brytyjskim historykiem Ianem Colvinem Szymańska dość precyzyjnie określiła swoją rolę. „Canaris odwiedzając mnie nigdy nie prosił o informacje dotyczące aliantów, natomiast chętnie mówił oplanach Hitlera. „:Nie sądzę, by można było uznać admirała Canarisa, za człowieka niedyskretnego. Potrafił być bardzo szczery” - mówiła Szymańska Colvinovi. Na przykład Canaris odwiedził Szymańską zimą 1940 roku, by wprowadzić ją w bieg spraw wojennych. Później w październiku 1941 roku doszło do kolejnego spotaknia. Canaris powiedział, że Niemcy utknęli w Rosji i nigdy nie osiągną zakładanych celów. Canaris prosił Szymańską, aby relacjonowała przebieg rozmów Brytyjczykom.

  Podczas pierwszego spotkania informowł Szymańską o planach Hitlera uderzenia na ZSSR. Canaris nigdy nie opowiadał o jakichś grzeszkach wojskowych.Nie mówił o sprawach błachych. Koncentrował się wyłącznie na strategicznych problemach.

  Kierujący biurem OSS w Brnie Allen Dulles wiedział więc co myśli szef niemieckiego wywiadu wojskowego. Dzięki znajomości z Haliną Szymańską i informacjom przekazywanym Szymańskiej przez kapitana Szczęsnego Chojnackiego Dulles miał także wgląd w to co dzieje się w Polsce. Potrafił wyciągać wnioski. Czytając jego raporty widać, że spostrzegł, iż polityka bezwarunkowej kapitulacji III Rzeszy służy jedynie Rosji Sowieckiej. Dulles w swoich ocenach szedł bardzo daleko. Tak daleko, że generał Donovan zabronił mu nawet o tym pisać w raportach. Omal zresztą nie utracił stanowiska doprowadzając do kapitulacji armii niemieckiej w północnych w Włoszech. Stało to w sprzeczności z politką bezwarunkowej kapitulacji, na co ciągle naciskali Rosjanie.

  Niezwykle ciekawy jest raport Dullesa napisany w drugim tygodniu lipca 1944 roku. Pisano w nim, że dowództwo polskiej Armii Krajowej porozumiało się z dowództwem Wehrmachtu. Niemcy obiecali wycofując się z Warszawy pozostawić broń, którą przejąć miała Armia Krajowa. Wycofujące się oddziały niemieckie miały nie być atakowane przez Polaków, którzy mieli czekać na wkroczenie wojsk sowieckich do Warszawy. Tutaj Rosjan miały powitać legalne władze Rzeczypospolitej wraz ze swoją uzbrojoną armią.

  Gisevius należał do najważniejszych konspiratorów przygotowujacych zamach na Hitlera. Patrząc na czas w jakim rozgrywały się wydarzenia łatwo sobie wyobrazić, że wicekosul Gisevius nie miał problemów w nawiązaniu kontaktów z polskim podziemiem w Warszawie za pośrednictwem Szymańskiej i Szczęsnego Chojnackiego. Dodatkowo był jeszcze Canaris, który jednak bezpośrednio nie uczestniczył w przygotowaniach do zamachu.

  To oczywiście nieco zmienia perspektywę myślenia o wybuchu Powstania Warszawskiego, na korzyść kierownictwa AK. Pech chciał, że zamach się nie udał, Hitler został jedynie lekko ranny. Praktycznie nic mu się nie stało. Zamachowcy zostali aresztowani i zgładzeni. Cały misterny polityczny plan szlag trafił.

  Z raportów Dullesa widać także pewną bezradność. Widział on skuteczność polityki sowieckiej i ubolewał, że Amerykanie pomagają w realizacji celów Kremla. Nie mając poparcia w Waszyngtonie, mało mógł zdziałać.

  Po wojnie Szymańska po wyjeździe z Wielkiej Brytanii mieszkała w stanie Alabama, zmarła w latach osiemdziesiątych minionego stulecia.

  To nie jedyna ciekawostka dotycząca Polski jaką znaleźć można w raportach agentów OSS. Politycznie naiwny Ametykanin pisał raporty z Palestyny. Amerykanin nie mógł się nadziwić. Oskarża Polaków z armii generała Andersa i Brytyjczyków o stworzenie konspiracji. Chodziło o to, że w Palestynie z bronią zdezerterowała z polskiej armii grupa Żydów. Agent dziwi się, że Polacy i Brytyjczycy w ogóle ich nie szukają. Wygląda to tak jakby im pomagali – zauważa zdezorientowany amerykański oficer. W dodatku dezerterzy, Polacy i Brytyjczycy razem piją wódkę – żali się oficer OSS. W grupie Żydów był między innymi Ben Gurion, późniejszy twórca państwa żydowskiego. Faktycznie umówili oni się z Andersem, jeszcze przed opuszczeniem ZSSR, że zostaną w Palestynie. Jednak spora część polskich Żydów, którzy opuścili wraz z Armią generała Andersa 'Nieludzką Ziemię”, pozostało w szeregach armii i walczyło z nią do końca szlaku bojowego.

  Halina Szymańska, ani nie skróciła wojny, ani nie wygrała żadnej bitwy. Jednak wyświadczyła swojej Ojczyźnie jak i aliantom wiele dobrego. Sporo ryzykowała. Po wojnie nie mogła wrócić do swojej Ojczyzny i osiedliła się w Stanach Zjednoczonych, po krótkim pobycie w Wielkiej Brytanii. Jak daleko siegały kontakty niemieckich spiskowców w postaci Giseviusa i polskiego podziemia? Co planowali razem? Nie wykluczone, że sporo informacji na ten temat znajduje się w starych raportach. Ich lektura może być znacznie ciekawsza niż zagłębianie się w ipienowskiej makulaturze. Na razie umowa AK z nimieckim podziemiem to pewna nowość dla historyków. Zresztą wkrótce także o innej fascynującej zagadce historycznej. Jej rozwiązania możemy być obenie znacznie bliżej. W polskich publikacjach autorzy zastanawiają się, czy Szymańska była brytyjską agentką? To nie tak. Szymańska była osobą służącą dobrej sprawie. Swoją drogą szkoda, że nie napisała wspomnień. O Canarsie mówiła, że czynił jej przemyślne niedyskrecje. Fascynująca historia i z pewnością osobowość. Podobno miała nie najlepszą opinię o polskiej emigracji zarówno tej w Londynie jak i w USA. Po wojnie Szymańska nadal pracowała na rzecz zwycięstwa Wolnego Świata w zimnej wojnie. Nie ma racji Jan Ciechanowski twierdząc, że Szymańska była polskim agentem w dowóztwie Wehrmachtu o pseudonimie „Knopf”. W tygodniku „Polityka” pisał o tym Ciechanowski po publikacji brytyjskiego historyka w 2010 roku. Sama mogła zostać przeszkolona przez II Odział Sztabu Generalnego, z racji funkcji jej męża w Berlinie, co też nie ma wielkiego znaczenia. Na pewno zaś życie Haliny Szymańskiej to znakomity materiał na trzymający w napięciu film sensacyjny.

  Gdyby ktoś chciał więcej poczytać o Halinie Szymańskiej polecam między innymi:

  Klemens von Klempeer: German Resistance Against Hitler, Oxford 1972 , tam między innymi tajny raport Foreign Office, 1 IX 1944.


Czytaj także Nigel West MI-6, New York 1985, s.241.


Ian Colvin, Canaris, Chief of Inteligence, Maidstone 1973.



Sunday Times, London, 16 X 1983



Roger Manvell, Heinrich Frankel; The Canaris Conspiracy, New York 1969,



Allen Dulles Germany's Underground, New York 1965.



Harold C. Deutsch, The Conspiracy, Against Hitler, Minneapolis 1968



Patrz także raporty Allena Dullesa RSG, telegram, 1023-1028 9XI, box 341, entry 134, National Archives.



Telegram 2423-3431, 3 V1944 i 11 VII 1944, 6 IV 1944, box228, entry 134 National Archives.



Oczywiście sporo informacji w biografiach Canarisa wydanych we Francji, Wielkiej Brytanii i USA.


    Andrzej Jarmakowski  
  na zdjęciu Halina Szymańska Foto: Onet.pl  

Home Redakcja Ogłoszenia Kontakt Galeria Poradnik Emigranta Kultura Sklep