„Zwracam się do państwa z dość nietypową prośbą. Mam na imię Danuta, jestem osoba samotną, niezamężną, w średnim wieku, zamieszkującą z małym mieszkaniu. Przepracowałam 30 lat jako ekonomistka biurze. W 1996r. miałam wypadek – zostałam potrącona przez samochód (sprawca zbiegł) i od tego momentu zaczęły się moje problemy ze zdrowiem. Od 2002 jestem na I grupie inwalidzkiej. Ze względny na niedowład kończynowy wynikający z choroby neurodegeneracyjnej wymagam całodobowej opieki osób drugich. Nie mogę samodzielnie chodzić, mam trudności z siedzeniem, nie mogę wykonywać takich czynności jak: mycie się, ubieranie, pisanie, jedzenie. Dużą trudność sprawia mi problem z zasypianiem. Często drętwieją mi kończyny i palce, mam silne i bolesne napięcie mięśni – jestem na stałe przykuta do łóżka. Natomiast bez problemu mogę porozumieć się z drugą osobą – nie mam problemu z wymową. Na dzień dzisiejszy moje leczenie skupia się na 80 dniach rehabilitacji rocznie (refundowanej z funduszu zdrowia NFZ), co w moim przypadku jest zbyt mało – wymagam ok. 200 dniowej rehabilitacji. Przebywałam już w paru klinikach i szpitalach, w których lekarze nie znaleźli przyczyny mojej choroby. Na podstawie badań tam wykonanych (EEG, EMG, tomografia komputerowa i rezonans magnetyczny głowy i kręgosłupa, który wykazał zwyrodnienie całego kręgosłupa (badania do wglądu są w redakcji). W tej sytuacji jestem u kresu wytrzymałości fizycznej i psychicznej. Moja renta jest zbyt mała, żeby wystarczyła na samodzielne utrzymanie mieszkania, leczenie oraz korzystanie z prywatnej rehabilitacji. Moja matka jest w podeszłym wieku i sama wymaga opieki (choroby kolan uniemożliwiają jej pomoc mi). W związku z tym jestem zmuszona szukać pomocy u osób trzecich, które pomogłyby sfinansować w/w wydatki (zwłaszcza opiekę nade mną, której stale wymagam). Mam nadzieję, że dzięki tej pomocy odzyskam, choć częściowo, wiarę w życie i ludzką dobroć. Z góry dziękuję i przepraszam za śmiałość, ale niestety do tego zmusiły mnie problemy zdrowotne, które przecież mogą przydarzyć się każdemu. W załączniku przesyłam skany mojej historii choroby i wykonanych badań – jeśli byłaby potrzeba mogę przesłać to i więcej pocztą papierową. Jeśli ktoś byłby na tyle łaskawy by wspomóc mnie podam nr konta (pomijam, iż założenie go w Polsce kosztowało mnie mnóstwo zachodu ze względu na mój brak mobilności, założyłam to właściwie w ciemno, gdyż słyszałam o ciężko chorych ludziach w kraju którzy otrzymali pomoc od Polonii zza Oceanu):
Danuta Wacławska
35-021 Rzeszów
Ul. Chmaja 7/12 Polska
PL75 9176 1051 3006 0050 0034 0001
KOD SWIFT: POLUPLPR
Przepraszam za moją śmiałość… Serdeczne Bóg zapłać”